@moll ogólnie... Kurna, jakich ludzi się tam spotykało. To ktoś po domu dziecka, to ktoś z rodziny naprawdę patologicznej ale się próbował odciąć... No kurna, to nie były źle chłopaki i też jestem pewien, że się też po prostu z czasem tak zwyczajnie tam za granicą wyrobili. Zwłaszcza, że z drugiej strony to najlepszego kolesia jakiego w życiu spotkałem też na emigracji:
Ksiądz któremu celibat przeszkadzał i niech mnie diabeł kopnie ale on te nauki Jezusa prawie, że co do joty przestrzegał nawet w takich małych, trywialnych sprawach. Po sąsiedzku go miałem, ot chociażby piwo jak kupował na kraty to odsprzedawał bez żadnego zysku. Złoty człowiek tak naprawdę. Współlokatora miał takiego oschłego mohera po KUL, biznes mu nie wypalił to wyjechał długi spłacać. Też mi beton chyba zmiękł przy rozmowach ze mną, bo ja ateusz i normalnie z nim rozmawiałem o filozofii i że dla mnie Jezus to tylko i aż filozof moralny.
Mawiają, że podróże kształcą i coś w tym jest.