Pożegnanie z Żukiem - 27 lat temu zjechał z taśmy ostatni dostawczak tej marki

Lekki samochód dostawczy z Lublina oparty na konstrukcji Warszawy m20 był nie tylko odpowiedzią na potrzeby krajowego rynku. Trafił m.in. do Egiptu i na Kubę. 13 lutego 1998 roku z taśm montażowych Fabryki Samochodów Ciężarowych zjechał ostatni Żuk.


Dzisiaj Żuki można jeszcze sporadycznie spotkać w mniejszych miejscowościach na lokalnych rynkach, gdzie często od dziesięcioleci służą rolnikom i ogrodnikom sprzedających warzywa i owoce. Drugim miejscem są zloty i spotkania miłośników zabytkowych polskich samochodów, ponieważ Żuk to już prawdziwy polski klasyk.


Początki auta sięgają lat 50. ubiegłego wieku. W powojennej Polsce brakowało lekkiego samochodu dostawczego o ładowności około tony, którego na co dzień mogliby używać prywatni właściciele. W powszechnym użyciu były tylko duże, ciężkie auta dostawcze takie jak Star 20. [...]


#motoryzacja #historiamotoryzacji #polskamotoryzacja #xxwiek #1988 #motoryzacjaprl #zuk #kalendarium

dzieje.pl

Komentarze (19)

Ech, uczyłem się jeździć na żuku, jedynka bez synchronizatora, brak wspomagania, luz na kierownicy na około 30°, hamulce wymagające mocnego kopyta, kto jeździł żukiem te sobie da radę w absolutnie każdym pojeździe 😏

@jajkosadzone Nieprawda. Został zbudowany z tego, co było (a niczego nie było), mimo tego w momencie debiutu był to wóz w miarę nowoczesny, do tego bardzo potrzebny w zniszczonym kraju, dlatego został ciepło przyjęty. I przez długie lata dobrze spełniał swoje zadanie, nie bojąc się dziurawych dróg ani przeładowania. W latach 80. był już przestarzały, a w latach 90. wręcz zabytkowy, ale nadal go klepano, bo był znacznie tańszy od zachodnich furgonetek i każdy kowal umiał go naprawić młotkiem, więc w młodym kapitalizmie wciąż był potrzebny. I żaden samochód bardziej od Żuka nie przyczynił się do budowy polskiej gospodarki; tam, gdzie dzisiaj stoją szklane centra handlowe, kiedyś były bazary, na które towar dowoziło się Żukiem.


Totalnym dziadostwem był natomiast Tarpan.

@jajkosadzone Łatwo Ci mówić, z perspektywy wyżartego Europejczyka przyzwyczajonego do wyśrubowanych unijnych norm. Zapewniam, że w latach 90. były większe problemy, niż kontynuowanie produkcji Żuka.

@xniorvox Gość nie zna życia przed wstąpieniem Polski do UE. Takiemu nie wytłumaczysz. A i sam będzie pierwszy krzyczał polexit. Pisze o zagrożeniu dla innych. A tym czasem malucha (ze strefą zgniotu do tylnych świateł) klepano do 2000r. Taki żeby się przekonać jak to było to by musiał na wiosce na Ukrainie albo Białorusi pomieszkać kilka lat.

Pamiętam jak jechałem na pace Żuka wraz z meblami, gdy się przeprowadzaliśmy z rodzicami do "nowych bloków". To było w 1988. Oficjalnie poczułem się stary.

@WatluszPierwszy Nas na kolonie w 87 transportowali żukiem. Plandeka, ławeczki drewniane i 8 dzieci po ok.13 lat..Co prawda nie na miejsce docelowe tylko do autobusu ,ale z 40 km do Poznania jechaliśmy.

Zaloguj się aby komentować