Porządna kolacja, jutro z rana będzie mocne bieganie.

Kanapki z rukolą, awokado i rzodkiewką plus pomidor 😁

Około 910 kcal.

#jedzenie #jedzzhejto #dieta

0fb2ba47-0358-4775-a76b-d164e6f89c35

Komentarze (24)

@Trypsyna - jak już się chwalimy to ja właśnie opierdoliłem pomidorową na rosole z makaronem jajecznym - gęsta była jak sos - bo robiona z passaty - tak jak lubię

@Trypsyna i takie kanapki, to ja szanuję! 👌💪😃 Jakie bieganie się szykuje? Dłuższy dystans czy jakieś interwały? 😉

@Opornik Jutro wleci małe śniadanie. Jakieś dwie kanapki z dżemem i masłem orzechowym.

Przed dłuższymi treningami warto się "podładować" również dzień wcześniej. Glikogen (czyli paliwo w mięśniach) odbudowuje się w kilku posiłkach. A jest on niezbędny do mocnej roboty którą jutro zrobię

@Trypsyna niby niezbędne i niemal każdy ładuje a są ludzie, którzy nie jedzą niemal wcale węgli a potem biegają czy chodzą duże dystanse i jakoś dają radę czasem nawet na czczo. Jak to jest?

@Lubiepatrzec na wysokiej intensywności nie polecisz długo bez węglowodanów. Im wyższa praca serca tym stosunek pobierania energii z glikogenu staje się coraz większy względem energii z tłuszczu. Chodzenie jest aktywnością o niższej intensywności pracy serca, gdzie przeważają reakcje pobierania energii z tłuszczu. A biegi ultra celowo się biega na niższej intensywności. Tu chodzi o intensywność na której lecisz. Mnie jutro czeka praca na wyższych obrotach, więc węglowodany są tu ważne, aby nie być za szybko wyssanym z energii :)

Oprócz tego że piękne, to widać jak na dłoni jak ważne jest liczenie kalorii chociaż przez jakiś czas, żeby wiedzieć co i jak. Dwie małe buły, jakieś awokado i się robi ładunek konkretny.

@notak Jesz za dużo innych rzeczy. Gdybyś rzeczywiście zgłodniał, to zjadłbyś wszystko bez grymaszenia i jeszcze by smakowało.

@notak w jakim sensie nie potrafisz, nie smakują Ci?

Kiedyś moja dieta również była bardziej uboga w warzywa, głównie to wynikało z przyzwyczajeń z domu. Zmieniłam to sama z siebie, w tej chwili danie wytrwane bez warzyw jest dla mnie "jałowe". Bardzo chętnie po nie sięgam. Kwestia wyrobienia nawyku.

@Trypsyna Długa historia sięgająca mojego dzieciństwa.

Long story short - babcia wszystko ucierała mi na tarce bo twierdzila, że inaczej nie zjem, a papki tak.


Od tamtej pory borykam się z problemem jeśli coś nie jest gładkie. Jakakolwiek struktura, włókna, coś twardszego jak łodyga na moich zębach wywołują u mnie automatyczny natychmiastowy odruch wymiotny.


Ziemniaki muszą być puree, w zupie nie może nic pływać i tak to się męczę ja i żona.

Jest troszeczke lepiej niż było dawniej bo umiem już ugryźć trochę np surowej papryki, ale wciąż wywołuje to u mnie duży dyskomfort i psycha mi uniemożliwia próby dalszego pchania się w to.


Jakbyś zrobiła mi smoothie z tego co położyłaś na kanapce - no problem. Jakbym miał tą kanapkę ugryźć - szybko by leciała na drugą stronę pokoju

@notak Rozumiem, tego typu problem. Niestety sporo rzeczy nauczonych nas w dzieciństwie odnośnie jedzenia przenosi się na nasze dorosłe nawyki żywieniowe.

Myślałeś może o małym blenderze kielichowym, coś w stylu blendygo? Byłoby to dobre wyjście na przemycanie w Twoim przypadku koktajlów warzywnych do codzienności.

Zaloguj się aby komentować