
Wynajem w największych polskich miastach pochłania ponad 1/3 pensji połowy ich mieszkańców. W Warszawie sytuacja jest najgorsza

Wynajem w największych polskich miastach pochłania ponad 1/3 pensji połowy ich mieszkańców. W Warszawie sytuacja jest najgorsza
@dzbanerski no biedni nieszczęśliwi wynajmujący. Źródłem problemu jest zjebane prawo rodem z ZSRR 1944, które chroni przestępców przed właścicielami (nie tylko nieruchomości, ochrona posiadania jest silniejsza od ochrony własności, jeśli widzisz sąsiada używajacego twojej kosiarki, ale kilka dni po jej kradzieży, to policja go ochroni przed tobą).
Wyobraź sobie, że masz mieszkanie np. po dziadkach, masz gdzie mieszkać, a twoje dziecko jest małe i będzie potrzebować mieszkania za 15 lat. Decydujesz się wynająć. Wprowadza się ktoś, kto po 3 miesiacach przestaje płacić ale się nie wyprowadza. I bez najmu okazjonalnego przd tobą kilka lat batalii sądowej, a potem od 3 do 10 lat czekania na eksmisję przez gminę. Dodatkowo zamiast mieć pokryte przez najemcę opłaty, sam musisz opłacać darmozjada.
@dzbanerski tak, problem jest. Z drugiej strony, gdybym miał kupować mieszkanie na wynajem, wybrałbym inny kraj niż Polska, bo właściciel jest rąbany w dupę przez państwo - iluzoryczność eksmisji, ochrona lokatora-pasożyta, wyroki legitymizujące dewastację, czy wreszcie zmienność interpretacji podatkowych przez fiskusa.
@sebie_juki prdolenie - ile jest takich sytuacji (z landlordem p_zdą, który nie potrafi wykopać takiej osoby z mieszkania), a ile pustostanów "inwestycyjnych". Problem głównie polega na ochronie wielomilionowych biznesów kosztem małych najemców i wynajmujących. I patologia będzie się pogłębiać, bo takiej osobie, która ma 15 mieszkan średnio będzie zależeć na batalii o to jedno (i tak sprzeda, yolo), a przyzwyczajeni cwaniacy będą robić gnuj babci z jednym mieszkaniem trzymanym dla wnuczka.
@sebie_juki dramat, jeden z powodów dla których już wolę inwestować w ETF na REIT niż bawić się w zakup nieruchomości i najem. Jeden kolega w pracy tak miał, kupili z żoną wspólnie mieszkanie na wynajem (Wieliczka), nieuczciwy najemca i bitwa sądowa wiele lat, udało się ,ale gość dosłownie wyłysiał podczas tej całej "imprezy" w sądzie, nosz dramat.
> to wal umowy na czas oznaczony.
@szczelamseczasem to się możesz trochę zdziwić. Co prawda tu jest "za zgodą", ale ta zgoda jest dorozumiana. Czyli musiałbyś mieć ślad jakiegoś oświadczenia np. 3 ce przed końcem umowy, że nie godzisz się na jej przedłużenie. Sądy w PL są pojebane (i "reforma" PIS nic by tu nie zmieniła)
> Przepisy powszechnie obowiązujące przewidują też dorozumiane przedłużenie umowy najmu, jeśli po upływie wskazanego w umowie terminu najemca za zgodą wynajmującego kontynuuje najem (w tym opłaca czynsz). Uwaga, przedłużenie następuje wtedy na czas nieoznaczony!
@sebie_juki też nie - bo jak w każdej sytuacji, różni są ludzie i potem będzie problem w drugą stronę. Potrzeba tu silnej regulacji, żeby nie można było takiej babci mieszkania zdemolować bezkarnie i nie płacić pół roku czynszu, ale też żeby ona nie mogła z dnia na dzień wywalić na bruk samotnej matki z dzieckiem, bo tak się jej uwidzi pewnego wieczora.
Ehhh jak ja się cieszę że tego kredytu to już mi mało zostało. Na początku przyszłego roku już będę na swoim, w pięknym postsowieckim przestronnym mieszkaniu z wielkiej płyty. Do okoła zieleń, przyroda, miejsca parkingowe las, do centrum 10 minut poza korkami. Czynsz + rachunki 1200 zł. I nic się przejmować już nie będę musiał żadnym kredytem.
@kodyak ogólnie: 1/3 pensji to nie jest źle. Znacznie gorsza sytuacja jest w wielu dużych miastach na zachodzie. USA (i to nie tylko Kalifornia, gdzie niektórzy doświadczeni programiści mogą sobie pozwolić na koczowanie w namiocie na ulicy), Londyn, ale i socjalistyczny Sztokholm.
Po części dzieje się tak dlatego, że mnóstwo ludzi zwraca swe oczy na największe miasta.
Tymczasem w Polsce "powiatowej" można znaleźć mieszkania ~35m2 poniżej 200k zł do kupienia, najem proporcjonalnie do tego.
@sebie_juki Ludzie zwracają się ku dużym miastom, bo życie w nich daje poczucie możliwości i sprawczości nad swoim życiem. W Polsce powiatowej istnieje niewidzialna ściana, tworzona przez nieformalne układy. W moim mieście (póki nie pojawiło się wielkie korpo) przedsiębiorcy ustalali sobie niejawnie stawki godzinowe, aby zmiana pracy nie powodowała wzrostu płacy w okolicy.
@sebie_juki widzę to w Bristolu. Za kawalerkę trzeba dać min. 850£. I to w takim nienajlepszym stanie. Do tego dochodzi council tax (ok 150£). Plus z jakieś 200-300£ gaz/prad/woda. Średnia pensja w uk to coś koło 2,2 k z tego co pamiętam. Duże znaczenie ma tutaj to, że ludzie z Londynu, którzy pracują zdalnie skapneli się że Bristol jest (byl) tańszy niż Londyn i komunikacja miedzy tymi miastwmi to jakies 2h drogi. Landlordzi to zauważyli i to zaczęło windować ceny w górę.
@Knur Nom, a mieszkania boomerzy to za darmo dostawali oneone11!!
Nieważne, że najpierw dziadkowie przez lata wpłacali na książeczkę mieszkaniową Mamy, potem rodzice płacili kilka lat do spółdzielni i dopiero, gdy miałam sześć lat, "dostali" mieszkanie (z trującymi substancjami w ścianach i podłodze, rurami lecącymi po ścianach, z przemarzającą ścianą szczytową i pękającymi stropami), po czym nadal, płacąc spółdzielni, spłacali jej inwestycje. Na koniec, żeby przekształcić mieszkanie we własnościowe, też trzeba było zapłacić.
Niektórzy chyba znają świat tylko z Instagrama, a teraz zderzyli się z rzeczywistością.
Zaloguj się aby komentować