Pijcie ze mno piwko lub kompocik bo właśnie zakończyłam pierwszy etap remontu pokoju 😁 Oczywiście jeszcze sporo jest do zrobienia, ale teraz muszę się wstrzymać z wydawaniem kasy i podreperować bolące plecy xD Wiem, że to nic wielkiego i oczywiście postarane na 30%, bo kto robi dobrze, ale to honest work i jestem bardzo zadowolona z tego ile pracy w to włożyłam, bo w ostatnich miesiącach leciałam z tą robotą właściwie na drugi etat, w dni powszednie, weekendy, święta, nie licząc dni wyjazdowych czy innych ważniejszych spraw.
A co było robione? No właściwie wszystko xD w komentarzu wrzucę jak to wyglądało na początku i jak postępowały prace. Trzeba było skuć podłogi, wyrównać ściany, ogarnąć całą elektrykę, wymienić drzwi ze zwykłych wejściowych na tarasowe (bo teraz mam główne wejście od innej strony): tutaj usunięcie części ściany i wstawienie nadproża, w tym akurat miałam wsparcie lepszej połówki, bo nie było szans abym fizycznie dała radę wykuć dziurę pod nowe nadproże trzymając młot udarowy na takiej wysokości, a przynajmniej nie w takim czasie xD nadproże też swoje ważyło Potem pomniejsze rzeczy typu gipsowanie, gładzie, malowanie aby jakoś to na ten czas wyglądało, bo docelowo mają być tapety i jakieś panele ścienne, no i dziś skończyłam panele podłogowe. Co zostało? Sufit, tam pójdą czarne kasetony jakie mam w kuchni, lampę trzeba też zamontować bo wisi póki co smutna żaróweczka, elewacja od strony tarasu, grzejniki, wykończenie ścian jak już wspominałam, podłączyć fazę do wszystkich gniazdek, listwy przypodłogowe i drewniane narożniki wokół okna i drzwi. Potem to już same przyjemności bo mebelki, akwarium z rybkami, przeniesienie części książek z dużego salonu bo tam już się przewalają xD
Takie tam, chciałam się pochwalić bo jestem z siebie zadowolona mimo że nie jest perfekcyjnie 😛
#remontujzhejto #remont








