Otwieram temat do dyskusji odnośnie jedzenia bio/eko


jakie jest Wasze zdanie? Warto kupować czy nie? To Waszym zdaniem scam czy nie?

Jeżeli macie wybór (np. Papryka bio za 20 zł za kg i papryka zwykła za 10 zł za kg) to co wybieracie?

Może ktoś z Was lub waszych bliskich znajomych zajmuje się uprawą bio warzyw, owocow, miesa, serów itd. i powie o tym dwa zdania, na ile to bio jest zdrowsze? Szczególnie to bio z marketów, frisco itd.


Ze swojej strony znam tylko jedna osobę uprawiająca warzywa bio i faktycznie nie opryskują tego tonami, bo rzekomo jest to kontrolowane, ale znowu jak pole obok sąsiad jedzie roundupem na grubo, to i tak z wiatrem leci to na uprawy ekologiczne, stąd zastanawiam się czy to ma sens.

Komentarze (18)

@ChilledMimosa tylko cytryny bo nie są tak woskowane tym gównem.

Mój szwagier ma bio herefordy, ale to w komitywie z innym rolnikiem, który zajmuje się dystrybucją bo w skupie nie ma różnicy czy stara wołowina od zajechanej krowy mlecznej, czy od herefordzika 100 procent trawy,lucerny i siana cały czas na łące.

@AdelbertVonBimberstein w sumie to cytryny i tak nie jesz że skórą. Pytanie ile dziadostwa idzie do środka.


Stara zajechana krowa chyba nie idzie jako bio potem?

@ChilledMimosa nie, ale w skupie bio idzie w tej samej cenie co stara krowa. Nie ma klas mięsa w skupie z tego co się orientuję.

Z cytryn używam skórki i dodaję całe plastry ze skórą. Skórka cytrynowa to skarb.

@AdelbertVonBimberstein @AdelbertVonBimberstein gdzieś kiedyś oglądałem o tym, że cytrusy traktuje się ciężkimi specyfikami, gdy pochodzą z krajów trzeciego świata i żeby to zawsze odkroić. Myślę, że nawet bio cytryna z Indii czy innej Argentyny, to tylko bio ma w nazwie.

@tomilidzons prawda to, chociaż w stolicy w chowie klatkowym mogę o tym pomarzyć. Jak się stąd w końcu wyprowadzę, to mam już w planach mini szklarnię :).

@tomilidzons i obejdź się smakiem, bo wszystko zjadł grzyb lub mszyce.

Ciężko coś faktycznie wychodowac bez ingerencji opryskami. Wiele razy próbowałem i wiem, że po prostu trzeba, jeśli chce się coś zebrać w danym roku. Nie zalewam roundupem, ale jakiś miedzian i mospilan interwencyjnie co roku muszę rozrabiać. Nie idzie nad cholerstwem zapanować.

@plemnik_w_piwie obiło mi się o uszy, żeby jechać opryski wodą o bardzo niskim pH (2-3). Pytanie jak taką wodę uzyskać domowym sposobem i czy faktycznie to zadziała na całe robactwo nie niszcząc przy tym roślin.

Swoją drogą zawsze mnie to zastanawia, w jaki sposób warzywa/owoce przetrwały tysiące lat, a w 2024 jak nie popryskasz, to nic nie urośnie - jestem zielony w temacie.

@ChilledMimosa wodę o takim pH zrobisz dość łatwo. Np. Rozcieńczając ocet spirytusowy.

Ale łatwiej ogarnąć sobie bufor np fosforanowy, to jednocześnie nawieziesz roślinki.

Może to i jest sposób, nie bawiłem się tak.

A roślinki to sobie dobrze żyły na swoich kontynentach, w swojej dzikiej formie, a nie to co teraz sie trzyma w warzywniaku, multikulti i upośledzone odmiany nastawione na wydajność.

Pomidory wielkie i pyszne, podatne na choroby jak po kilku sezonach ich potomkowie zdziczeją to nagle są chwastem, odpornym na Armageddon.

@ChilledMimosa biorę tańsze, chyba że różnica w cenie nie przekracza kilkunastu procent - wtedy czasem zdarza mi się wziąć droższy produkt. Ogólnie nie chce mi się wnikać w tematykę, a warzywa i owoce jem na tyle rzadko, że może nie poskręca mnie od jedzenia tych pryskanych.

Zaloguj się aby komentować