Okazuje się, że jak się już coś ma, to się potem wykorzysta... Kupiłam papeterię, bo była ładna. Jak przyszła, to mnie naszła refleksja, że chociaż ładna, to na cholerę mi. Ale się jednak przydaje! Zamiast kartek okolicznościowych piszę listy.


I w ten sposób papeteria i #piorawieczne zyskały dodatkowy wymiar utylitaryzmu.


A ostatecznie dla obdarowanego pozostaje sport i miejscowy folklor, czyli komisyjne odczytywanie mojego listu, bo moje nieczytelne pismo jest już legendarne xD

(Ale tym razem naprawdę się postarałam pisać wyraźnie!)


#takasytuacja #gownowpis #listy

Komentarze (26)

@Okrupnik piszę drobnym maczkiem, pani w gimnazjum moje wypracowania sprawdzała z lupą, a zadawała na objętość w stronach A4

@Okrupnik ja tak miałam w LO na biologii. Na 3 lata wystarczyły mi 2 zeszyty, zapisane maczkiem xD

Ale fakt, że na rozszerzeniu wracaliśmy czasami do starego materiału, więc było to świetne

@Okrupnik moje mama powywalała uznaniowo, zanim je sama przebrałam. Ale może coś z tego moje rodzeństwo zdążyło skorzystać

@moll Dobry pomysł Mam w szufladzie mały stosik papeterii zakupionej bez konkretnej potrzeby, bo była taka ładna... no i tak sobie tam leży i nabiera mocy urzędowej, już nawet nie pamiętam od kiedy. Może w końcu uda mi się jakoś ją spożytkować.

@Apaturia polecam! W ogóle fajnie ludzie reagują na to, że dostają list


Napisałam też list sama do siebie, w przyszłość. Fajnie będzie go otworzyć za kilka lat

@moll Mega pomysł! Mój brat w liceum (końcówka lat 90) razem z kolegami nagrali wspólnie kasetę. Takie rozmowy przy piwie o planach na życie, o dziewczynach, marzeniach - taki zbiór luźnych przemyśleń dzieciaków co im się wydawało, że są już tacy dorośli. Zrobili trzy kopie, zakleili taśmą, napisali nie otwierać przed 2020. Jako, że chłopaki mają cały czas ze sobą kontakt to faktycznie, w któreś ostatnie wakacje, zjechali się nad polskim morzem (bo chłopaki się porozjeżdżali po całym świecie), odpieczętowali jedną z kaset i odsłuchali. Niesamowite jest posłuchać jakie miało się poglądy, plany i spojrzenie na życie zwłaszcza wypowiadane własnym głosem. A całej historii smaczku dodaje fakt, że jeden z nich to Paweł Domagała. Ten Domagała

@fonfi nie wiem co to za "ten Domagała", ale fajnie, że im się ta sztuczka udała.

Ja też już jeden taki list sama do siebie napisałam i otworzyłam po latach. Świetne uczucie, tym bardziej że nadzieje tamtej dziewczyny udało mi się zmienić w tym czasie w rzeczywistość.

Ciekawe jak będzie przy kolejnym

@moll Kurcze, coraz bardziej mnie teraz korci, żeby taki do siebie napisać A ten Paweł Domagała (gdzieś Ty się uchowała), to aktor i muzyk, bożyszcze nastolatek, ten od hiciora "Weź się przytul"

Ja mam hard dyzgrafie ale listy fajny smaczek, znajomym czasami pisze na urodziny, kasa czy badziewne przedmioty po max roku znikaja i sa zapominane, a taki list mozna wyciagnac po latach i tylko nabiera wspanialosci. «… na znak, że pamięta człowiek. Ten po drugiej stronie powiek. »

Zaloguj się aby komentować