Oburzający incydent w Makowie Mazowieckim. Myli konia myjką ciśnieniową

W Makowie Mazowieckim na jednej z myjni bezdotykowych doszło do oburzającego incydentu. Dwie osoby, które przyjechały na myjnię bryczką, postanowiły potraktować konia jak przedmiot i umyć go za pomocą myjki ciśnieniowej.


#wiadomoscipolska #konie #podludzie

Komentarze (21)

No i się zdenerwowałem. Nie wiem jak duże to ma ciśnienie na stacjach benzynowych, ale tymi profesjonalnymi myjkami naprawdę można zrobić krzywdę celując w zwierzę lub człowieka, nie wspominając o całej reszcie, jak stres. Ech. Oby ktoś im się dobrał do d⁎⁎y.

@Dziwen wsadziłem kiedyś przypadkiem rękę pod strumień takiej myjki, amatorskiej, słabej. Myślałem, że odcięło mi palec. Tutaj debile „myli” konia sprzętem pewnie 2, 3 razy mocniejszym. W sumie debile to za słabe określenie.

Myjąc auto na myjni zawsze używam swojej gąbki. Raz nieświadomy chciałem ją obmyć myjką trzymając ją w ręku. Skończyło się przetarciem skóry także wątpię żeby koń był zadowolony z tego odświeżenia.

Zamiast w Makowie przeczytałem w moskwie i pomyślałem że znowu ruscy coś odwalili ale po doczytaniu niestety okazało się że u nas też troglodytów nie brakuje.

Ciekawe czy tak faktycznie było bo trochę mi te zdjęcia nie pasują do narracji. Na pierwszym zdjęciu (które wygląda na specjalnie wykadrowane) ślady po pianie i wodzie wskazują że to bryczka była raczej myta. Koń wydaje się stać spokojnie ( chyba nikogo nawet nie ma na bryczce) - Sajgonu jeszcze nie ma aczkolwiek mycie uprzęży myjką wydaje się debilizmem (bo nie sądzę aby faktycznie chodziło o mycie konia). Kolejne zdjęcia to szeroki kadr, dwie osoby na bryczce i spłoszony koń. Ciekawe czy się nie okaże że koń po prostu spłoszył się wyjebką na śliskim (ewentualnie koń faktycznie spłoszył się przy myciu ale sądzę że raczej woźnica próbowałby go wtedy okiełznać stojąc przy koniu i łapiąc za uzdę a nie gramolac się na kozioł)

@Dziwen bryczka nie ale duha ( taką ma chyba nazwę belka łącząca dwa dyszle) jest już całkiem prawdopodobna. Nie chce mi się wierzyć że faktycznie ktoś wpadł na pomysł mycia konia myjka bo to zwyczajnie nie ma żadnego sensu. Za to debilny pomysl opłukiwania uprzęży czy dyszli jest moim zdaniem już bardziej prawdopodobny. Nadal też nie byłbym na 100% pewien że to właśnie to spłoszyło konia - zwyczajnie mógł być do głupoty właściciela i takiej akcji przyzwyczajony.

@Tom.Ash był taki przypadek parę lat temu, w Radomiu, czy Lublinie. Najebany kolo wierzchem na myjkę pojechał i konia myć próbował. Także idioci są.


Ja też nie raz miałem pytania "a takiego konika to gdzie można wypożyczyć?".

Zaloguj się aby komentować