Komentarze (27)
@cebulaZrosolu
My mieszkaliśmy w 11 w norze po nutrii nad wyschniętą rzeką. Żeby zrobić pranie musieliśmy chodzić 62 km w jedną stronę nad jezioro do @PanNiepoprawny. Najlepsze urodziny miałem gdy znalazłem plastikową wytłoczkę po pralinach z bombonierki. Pamiętam, że zimą mroziłem w niej wodę po praniu i udawałem, że mam fabrykę słodyczy. Smak był zawsze ten sam (woda z jeziora + mydliny) ale za to kolor był zawsze identyczny (szary). Czy ktoś narzekał? Nie! To były wspaniałe czasy!
@cebulaZrosolu dlatego urodziny mojej córy zawsze są huczne, skoncentrowane na niej. Jest zero wódy w kieliszkach. Do wyboru jest piwko i drinki dla starych wujków, co piwa nie piją, ale dopiero po obiedzie jak w wchodzi ciasto. Zawsze przykro patrze na urodziny dzieciaków znajomych, gdzie siedzą w pokoju na kompie / w komórkach podjadając słodycze, a starzy walą wóde.
@cebulaZrosolu no kurna różne takie zabawy dla dzieciaków w stylu kalambury. Coś z rysowaniem, albo quizy z pytaniami. Dla wygranych były jakieś małe nagrody rzeczowe (np. przybory do szkoły, książki, pluszaki), a do tego nagrody pocieszenia dla wszystkich (zazwyczaj słodycze), więc nikt nie wychodził z pustymi rękami.
Zaloguj się aby komentować
