Nigdy nie zastanawialem sie, jakie substancje wykorzystuje sie podczas chemioterapii. I zawsze zakladalem, ze sa to jakies wymyslne srodki, wytwarzane laboratoryjnie, nad ktorymi latami sleczeli rozni naukowcy, zeby zsyntezowac jakis zwiazek, ktory dziala tak, a nie inaczej.

Ale ostatnio sie dowiedzialem, ze jedna z takich substancji jest paklitaksel.

I paklitaksel jest substancja pochodzenia naturalnego. Pozyskuje sie go z kory jednego gatunku drzew. Niestety nie jest to takie proste, zeby odlamac kawalek kory i go pogryzc/possac, bo te substancje trzeba wydobyc. I dobrze wykorzystac, bo jest hydrofobowa, co utrudnia wchlanianie.

To jest autentycznie substancja, ktora sie pakuje do organizmu, zeby zwalczyc nowotwor np. piersi w zaawansowanym stadium.

Naturalna substancja co najwyzej kojarzy mi sie z profilaktyka, a nie z leczeniem powaznych chorob. Inna sprawa, ze zapotrzebowanie jest spore, wiec cena niska nie jest i z tego powodu opracowano syntetyczne odpowiedniki. I nawet jesli one wypra paklitaksel zupelnie (o ile to juz sie nie wydarzylo), to ciekawe jest to, ze inspiracja jest przyroda sama w sobie, bo opracowywane alternatywy docelowo maja miec strukture maksymalnie zblizona do naturalnego odpowiednika.


#medycyna #nauka

Komentarze (18)

@Belzebub https://www.mrcctu.ucl.ac.uk/news/news-stories/2025/december/international-collaboration-sheds-light-on-how-aspirin-prevents-cancer/

w tym roku opublikowano badanie w jaki sposób niewielkie codzienne dawki aspiryny zapobiegają przerzutom

nie wspominając o wcześniejszych badaniach gdzie wykazano, że podobne dawki zmniejszają ryzyko kilku typów raka

@Belzebub tak, stary dobry kwas acetylosalicylowy okazuje się że może pomagać na więcej niż tylko gorączka i przeziębienie, znany już jest dosyć dawno jako profilaktyka choroby zakrzepowej (właśnie Acard), a teraz okazuje się że też może być profilaktyką niektórych rodzajów raka i ograniczać ryzyko przerzutów.

@solly-1 Przeczytaj o tym jak w ogóle powstała chemioterapia:


Nalot na Bari był jednym z najbardziej niszczycielskich i śmiercionośnych niemieckich nalotów podczas całej II wojny światowej. Alianci w trakcie 20 minuty stracili 28 jednostek (w tym 2 polskie). Była to jednak tylko część problemu.

SS John Harvey miał bowiem na pokładzie dwa tysiące bomb z iperytem siarkowym. Po zbombardowaniu go przez Niemców trujący gaz bojowy przedostał się do wody w porcie. Do wody, do której skakali marynarze ewakuujący się z innych tonących jednostek. Ich sytuację pogorszył fakt oblepienia ich ciał przez ropę ze statków. Początkowo jednak nikt nie zdawał sobie sprawy ze skali tragedii. Pomocy udzielano rannym, których cierpienie było widoczne od razu.

Po kilku godzinach lista zatrutych osób zaczęła jednak szybko rosnąć i obejmować nie tylko żołnierzy, ale i cywilów mieszkających w Bari. Wkrótce zaczęto łączyć tajemnicze objawy i zgony z dziwnym zapachem czosnku.

Sprawie zaczął przyglądać się Stewart Francis Alexander, amerykański lekarz i wojskowy. Bez trudu rozpoznał, że cierpienie setek osób to efekt kontaktu z gazem musztardowym. Przekonał też lekarzy do podawania rannym środków neutralizujących działanie gazu, dzięki czemu uratowano wielu ludzi.

Amerykanie i Brytyjczycy zdecydowali się jednak tuszować sprawę, by nie prowokować Niemców do użycia broni chemicznej. Skutki nalotu na Bari były jednak zbyt duże, by można sprawę ukryć. Zdecydowano się więc poinformować świat, że iperyt towarzyszył aliantom na wypadek konieczności udzielenia odpowiedzi na ewentualny niemiecki atak chemiczny. Szybciej na prawdę otworzyli się Amerykanie niż Brytyjczycy. Działania Alexandra jednak dopiero po latach zostały uznane za bohaterskie i przełomowe.

Na uwagę zasługuje jednak fakt, że Amerykanin ratując ludzi pobierał także próbki od zmarłych w wyniku nalotu na Bari. Badania ofiar tragedii oraz ich tkanek wykazały cechy uszkodzenia szpiku kostnego.

Opierając się na tych obserwacjach (choć wpływ bojowych środków trujących na nowotwory dostrzegany był już wcześniej) amerykańscy naukowcy Alfred Gilman i Louis Goodman z Yale zdecydowali się na pierwsze eksperymentalne terapie zwalczania nowotworów (swoje badania zaczęli już przed atakiem na Bari). Testy na myszach z udziałem iperytu azotowego (związku także należącego do gazów bojowych, choć gaz musztardowy to iperyt siarkowy) wykazały, że jest to skuteczna metoda walki z białaczką. Od tego momentu prowadzono coraz dokładniejsze badania w tym kierunku opierając się m.in. na wiedzy zebranej po ataku na Bari. Zaczęto takie terapie stosować w leczeniu ludzi.

@solly-1 Wbrew temu co mówią szury, medycyna tzw. naturalna nie umarła. Jeżeli coś rzeczywiście działało (np. jakieś zioło), nauka popatrzyła jaka substancja za to odpowiada, izolowala, żeby zniwelować skutki uboczne i tyle. Tabletki to nie zawsze środki zsyntezowane w laboratorium

@Jarem

Weź coś natuaralnego co zaobserwowano że jakoś działa, sprawdz jak i dlaczego działa, wzmocnij kilkukrotnie i masz pewnie z połowę leków z apteki.

Większość leków jest obecna w naturze, tylko taniej jest syntetyzować, albo pozyskiwac ze zmodyfikowanych genetycznie organizmów. Penicylina, aspiryna, insulina, kokaina, LSD... Wiecie jak nazywa się medycynę tradycyjną, alternatywną albo ziołolecznictwo któremu udowodniono działanie lecznicze? Medycyna :p

Zaloguj się aby komentować