Nieważne jak dobrze mi idzie.

Jak dobrze się sprawdzam wrzucona na głęboką wodę na polu zawodowym, jakie osiągnięcia zdobywam na polu osiągnięć naukowych, jak szybko i w jakim stylu zmiatam konkurencję wyrażając siebie poprzez budowania wizerunku mojego alter ego hobbystycznie prowadząc profil dokumentujący pasję.


Nigdy nie pozbędę się wrażenia zmarnowanego potencjału.


A największym chichotem losu jest to, że jak latami nie robiłam nic, ćpając, chlając i imprezując, to to uczucie jakoś tak przygasało, nie za bardzo dając o sobie znać.

Komentarze (23)

@MoralneSalto chciałem napisać o sensie życia kobiety, jak długo powinna się zabawiać zanim będzie chciała założyć rodzine

@MoralneSalto pozdrawiam wszystkiego dobrego samych sukcesóóóów myślałem że będzie jakieś niemoralne salto no trudno może innym razem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

To uczycie by bylo nawet gdybys odbierala Nobla. Wymagac wiele od siebie to jest fajna sprawa, ale moze sie to przerodzic w autoagresje. Nie martw sie tym. Poddychaj sobie na balkonie z szeroko zamknietymi oczami. Mowili ze kto szuka nie bladzi a mi sie wydaje ze kto nigdy nie zbladzil ten wlasnie nigdy nie znajdzie.

( ͡° ͜ʖ ͡°)

@ErwinoRommelo za stara jestem na Nobla i może takie rzeczy właśnie mnie bolą chociaż mimo tego staram się celować (przynajmniej w pracy na polu naukowym) w tematy innowacyjne. Czasem faktycznie trzeba pooddychać i osadzić się w rzeczywistości tu i teraz.

Stań przed lustrem, uśmiechnij się do siebie i powiedz sobie, że jesteś za⁎⁎⁎⁎sta. Rób tak codziennie, aż zaczniesz siebie doceniać. Póki nie nauczysz się, że poczucie satysfakcji powinno pochodzić ze środka wnętrza, nigdy nie będziesz się czuła dobrze ze sobą

@moll mądre to, co napisałeś. Nic nie muszę nikomu udowadniać, a mimo to poczucia satysfakcji w sobie nie mam - jak już jedno osiagne, to myślę tylko o kolejnym.

@MoralneSalto bo trzeba mieć zawsze cel w zanadrzu. Ale do tego trzeba się docenić za to co już zrobiłaś. Bez tego dalszy marsz się nie liczy. Obojętnie, czy będzie to komplement, nowa bluzka, czy znajdziesz czas na zrobienie sobie wieczornej maseczki. Masz się sama docenić za swój wysiłek. W ten sposób to co osiągasz ma wartość dla Ciebie

@MoralneSalto Najwidoczniej nie odnalazłaś jeszcze swojej prawdziwej pasji.

Robienie czegoś po to żeby coś udowodnić sobie czy komuś innemu wcale nie jest takie dobre.

Przez długi czas tak robiłem i niby szło w miarę, ale emocjonalnie wypalałem się do tego stopnia, że czułem jakby mnie coś zżerało od środka.

Poszukaj informacji jak porozumieć się że świadomością, tylko z otwartym umysłem, bo sam przyznaje że dopóki nie spróbowałem, to nie brałem tego poważnie, ale znajomy suszył mi głowę i jak się zdecydowałem, to byłem w szoku że to działa.

@Gepard_z_Libii skąd takie informacje miałeś? Jakiś czas temu bardzo pomogły mi psychodeliki, częściowo na poziomie porozumienia się z podświadomością, a w większej części w odpowiedzeniu sobie na zajebiscie ważne pytanie czego od życia bym chciała. Wszystko, co mogłam za ich pomocą zrozumieć zrozumiałam i gdzieś na tym poziomie się zatrzymałam. Nie docierają do mnie książki i podcasty bo ja doskonale wiem, jaki potencjał w sobie mam. Nie znalazłam od tamtej pory żadnego zrodla, ktore byłoby w stanie tak mocno zasiać we mnie potencjał do myślenia co dalej.

@MoralneSalto Mój przyjaciel pokazał mi jak używać wahadełka.

Wiem że dużo ludzi uważa to za bujdę i sam tak myślałem dopóki nie spróbowałem.

Noe używam go do niczego innego jak tylko do pogadania od czasu do czasu z podświadomością.

Jesli masz opór, to spróbuj hipnoterapii.

Niestety nie mogę policzyć żadnego eksperta, chyba że mieszkasz w DE.

Hipnoterapia jest o wiele łatwiejsza, ale spróbowanie z wahadełkiem otwiera światopogląd na rzeczy które wydają się pozornie niemożliwe.

@Gepard_z_Libii e tam, ja na nic się nie zamykam jeśli chodzi o niekonwencjonalne metody. Zdaję sobie sprawę z tego, że są różne formy "energii" tylko na obecnym etapie rozwoju nie mamy odpowiednich narzędzi, by je zbadać. Spróbuję we własnym zakresie poczytać, dziękuję za cenne informacje!

@MoralneSalto raz w życiu rozmawiałem z facetem koło sześćdziesiątki, który zbudował miliardowy biznes (doradztwo IT) i ciągle pełen pasji parł do przodu. Twierdził, że nie ma takiego momentu, żeby czuć, że już się osiągnęło metę. Ale podobno można być ciągle głodnym, ale szczęśliwym, jak się zrozumie i zaakceptuje, że jest się właśnie taką osobą.

@MoralneSalto im wiecej wiesz, tym mniej wiesz. mysle, ze przez to niektorzy ciagle pragna samorozwoju. tylko trzeba w pewnym momencie zrozumiec, ze mozemy byc lepsi w x, y, z od czesci ludzi, ale bedzie zawsze gorsi od ab,c,d,e,f... w wielu innych. nikt nie jest alfa i omega, ale samorozwoj jest jak najbardziej wazny. moze teraz czujesz, ze musisz te przeimprezowane lata nadrobic?

@MoralneSalto ja bym na twoim miejscu wrócił do ćpania i imprezowania (może nie na pełen etat). Wiadomo że osiągnięcia zawodowe/naukowe są bardzo ważne i potrzebne w życiu, ale jeśli jesteś z tych którzy żyli afterami to od tego nie uciekniesz. Tzn da się, i większość ludzi w pewnym momencie na siłę i wbrew sobie się od tego izoluje, ale to nie daje szczęścia, tylko jego pozory

@pfu to nie jest tak, że nie tykam tych rzeczy po prostu od 18 do jakoś 23 czy 24 roku życia była jedna duża impreza. W żaden sposób się wtedy nie rozwijałam, byle jaka praca i tak dalej. W takie środowisko się wkręciłam, duża część z tego okresu uważam za czas zmarnowany i może to mnie boli - bo nie tęskno mi do tego okresu.

Zaloguj się aby komentować