@razALgul a teraz napisz jak to się ma do dowodów:
- na miejscu byli policjanci, prokurator i biegły i ustalili, że BMW nie brało udziału w wypadku
- po miejscu wypadku do momentu zabezpieczenia odbywał się ruch, a tym samym doszło do zanieczyszczenia miejsca zdarzenia (nie ma tego w protokole oględzin miejsca zdarzenia, a umieszczenie tego faktu jest obowiązkowe)
- okazało się, że to prokurator na miejscu kazał rozcinać samochód, a tym samym niszczyć jeden z najważniejszych dowodów w sprawie
- zwłoki powinny być sfotografowane przed jakimikolwiek działaniami, a tutaj wyjęli z samochodu
- prawdopodobnie nie wykonano obligatoryjnego protokołu oględzin zwłok na miejscu zdarzenia
- wszystkie odłamki powinny być sfotografowane, zidentyfikowane i oznaczone na szkicu sytuacyjnym - a tego nie zrobiono poprawnie jak wyszło na rozprawie
- Majtczak nie został zatrzymany po wypadku od razu na 24 godziny przez prokuratora
- prokurator nie wydał automatycznie zakazu opuszczania kraju
- to Ziobro publicznie ogłosił, że Majtczak ma być zatrzymany i dał mu czas na ucieczkę
A teraz przejdźmy do innych rzeczy, które zaczęły być dziwne po rozpoczęciu postępowania przygotowawczego:
- okazuje się, że po wypadku ofiary żyły - a więc nie zginęły bezpośrednio w wypadku (czyli paragraf 177 punkt 1 nie 2)
- biegły opiera się na danych z BMW wiedząc, że samochód był po chip tuningu, a więc wartości nie są wiarygodne
- biegły ustalił, że różnica prędkości podczas uderzenia to 50-60 km/h, a więc nie pasuje do prędkości BMW (sam wskazał kia 130 - BMW 250) i świadczy, że dane z komputera BMW są błędne
- biegły zataił fakt, że samochody KIA mają problemy ze zbiornikiem paliwa (szczelność, rdza) i wielokrotnie KIA wzywało do akcji serwisowych, a więc wada fabryczna zbiornika lub układu paliwowego (też problemy) mogła być przyczyną śmierci
- biegły stwierdził, że KIA nie mogła być na lewym pasie, jeśli tylko ostatnich 5 sekund zostało odtworzonych, a wypadek zdarzył się na lekkim zakręcie, a więc można "ściąć" zakręt nie ruszając kierownicą
- biegły nie wskazał, że kierowca KIA miał prawdopodobnie bagażnik tak wypchany (3 osoby z wakacji), że tylna szyba była zasłonięta i nie widział nic w tylnym lusterku (na jezdni było bardzo dużo rzeczy z góry bagażnika, które wypadły przez stłuczoną szybę po wypadku)
- biegły nie sprawdził innych możliwości wypadku, tylko sprawdził 1 wątek, a to jest błąd
- biegły wskazał prędkość BMW co do 1 km, a jest to niemożliwe, bo nawet odczyty z danego samochodu mogą się różnić, bo systemy mają tolerancję pomiaru (nie mówiąc już o tuningowanym samochodzie)
- biegły nie przeanalizował wpływu pęknięcia opon w przednich opon i zawieszenia w BMW na tor i długość hamowania, a tym rzeczywistą prędkość samochodu
- biegły nie wskazał dokładnego miejsca zderzenia - ślady na jezdni powstają nawet kilkadziesiąt metrów od początku hamowania z uwagi na działanie ABS
A na światło dzienne wychodzą fakty, że kierowca KIA miał kilka mandatów za zajeżdżanie drogi, przy przechodzeniu na inny pas ruchu.
Nie wykonano prawidłowych badań na obecność alkoholu u kierowcy KIA (gorąco, długa droga z rodzinką, to mógł sobie wypić chłodne piwo).
Za mataczenie w sprawie ani policjanci, ani prokurator nie mieli postępowania dyscyplinarnego.
Jak widać sprawa jest mocno cuchnąca.
I nie bierz mnie proszę za obrońcę Seby, ale od początku w sprawie "majtczakowały" różne służby - policja, prokuratura, biegli. Zabezpieczanie dowodów ma swoje procedury, a w tym przypadku ich nie zachowano - to nie błąd, a prawdopodobnie celowe działanie (a akurat w Piotrkowie to standardowe działanie znane od wielu lat - tak jestem z Piotrkowa i wiem, że potrafią ukrywać i fałszować dowody).
Biegły, któremu zlecono opinię nie wykonał jej prawidłowo, bo jak można przeoczyć dojazdówkę i nie zbadać innych wersji wypadku?
Seba w sądzie odwoławczym zmiażdży opinię obecnego biegłego i pewnie skończy się w skardze nadzwyczajnej wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, bo obecnie to nawet opinia zlecona przez obronę nie została nawet dopuszczona.