ad 1. teoretycznie obowiązuje mechanizm "tymczasowego" podniesienia VAT do 23%. "Tymczasowo" tzn. już 14 lat. Zapisane w ustawie warunki powrotu do stawki 22%, to odpowiednio niski dług publiczny i deficyt budżetowy. Co ciekawe w 2023 ten warunek był nawet spełniony, ale sejm postanowił explicit utrzymać stawkę na poziomie 23%. Do tego w 2024 stawka jest "podniesiona" dopóki wydatki na obronność są powyżej jakiegoś progu.
Teoretycznie więc, kompetencją prezydenta jest wetować wszystkie ustawy zwiększające wydatki sektora publicznego, wydatki na obronność i oczywiście wetować ustawy podtrzymujące "tymczasowy" VAT. Napisałem "teoretycznie", bo to takie rozważanie jak w grze - jeśli prezydent poświęci inne cele (np. obronność - w h⁎j kontrowersyjne) to jest w stanie doprowadzić do obniżenia VAT do 22%.
Tak więc choć ustalanie ustaw nie jest kompetencją prezydenta, to przez burdel prawny którym jest stawka 23% VAT akurat ten postulat mógłby dowieść.
ad 2/3. Wg. wielu teoretyków, "proste podatki" to podatki przewidywalne. Bez ironii - do skomplikowanych podatków biura księgowe się przyzwyczajają i tworzą wokół nich stosowne procedury. Najgorsze są podatki które co roku się zmieniają, albo jeszcze gorzej - w ciągu roku, jak to miało miejsce w Polskim Wale. Postrzegając "proste" jako stabilne znów - można uznać to za kompetencję prezydenta. No bo może wetować wszelkie rewolucje podatkowe. Gdyby np. Duda zawetował "Polski Wał", to dużo księgowych miałoby dużo mniej pracy.
ad 4. Wetowane ustaw to najważniejsze uprawnienie prezydenta. Jak najbardziej może zatrzymać podwyżki podatków.
ad 5-7. Tu oczywiście już wykraczamy poza możliwości prezydenta. Co najwyżej możemy snuć fantazje, gdzie prezydent wymusza na koalicji rządzącej przegłosowanie odpowiednich ustaw w zamian za brak weta w innych obszarach. Czyli występuje trochę jak koalicjant który pozwala PO+3D+Lewica rządzić w zamian za forsowanie swoich postulatów. Nie ma takiej tradycji w Polsce, ale można sobie to wyobrazić, jeśli mamy bujną fantazję.
Pewnie wyczuliście jak ironiczne jest, że Karol Nawrocki pochodzi z obozu PiS, a zmiany w podatkach i ustawach przytaczane przeze mnie to wysrywy tej właśnie partii? Jeśli potrzebowaliśmy prezydenta z takim właśnie programem, to potrzebowaliśmy go w latach 2019-2023.