Dyskusja użytkownika evilonep


Do mojego starego biura, jeszcze przed covidem co tydzień przyjeżdżała taka ciężarkówka, bo mieliśmy z nią umowę na niszczenie dokumentów. Przy każdym kserze stał specjalny 'śmietnik' z kłódką (pic) do którego można było wrzucić papiery do niszczenia. Co tydzień przyjeżdżali, zabierali stary i dawali nowy. Nie jestem więc pewien czy nie robimy z igły widły bo to normalne że ktoś przyjeżdża po takie kontenery.
Jakbyśmy mieli porównanie ile takich przyjeżdżało po a ile przed - wtedy spoko. Ale tutaj to chyba dochodzi do dorobienia przez dziennikarzy historii poprzez robienie zdjęć furgonetki, które przyjeżdżają zgodnie z umową, podpisaną lata temu.
Nie mówię wprost, że to robienie z igły widły. Chciałem tylko uspokoić nastroje bo z mojego doświadczenia to nie musi być coś niespotykanego.

@libertarianin Zgadza się, ale ta firmy nie sprzedają sprzętu tylko zajmują się usługą niszczenia na własnym sprzęcie.
Ministerstwa mogą mieć dokumenty wagi państwowej, których nie oddałyby zewnętrznej firmie z powodu zagrożenia bezpieczeństwa państwa, więc mimo wszystko potrzebują niszczarki na tak ważne dokumenty.
Tak samo, myślę że nie oddaliby zewnętrznej firmie tak łakomego kąsku jak kompromitujące ich dokumenty
Tym bardziej, moim zdaniem jest to dorabianie teorii, że te furgonetki mają związek z niszczeniem dokumentów związku z wyborami. Jak już to haki niszczyli by własnoręcznie a nie przez firmę z której mogłoby może coś wycieknąć.
@conradowl
rozsądek tak, ale daj się pośmiać
z
Takie "pośmianie się" żyje potem własnym życiem i za pół roku nikt nie będzie pamiętał, że to był żart, tylko "a bo pisiory to niszczyły dokumenty po przegranej" mimo, że wcale tak nie musi być.
Skoro dziennikarze pokazali te zdjęcia, niech pokażą ich kontekst, bo to ich praca, a ludzie niech nie dorabiają własnych teorii, jeżeli nie mają wglądu w realia
@sebie_juki Proszę o dokładne czytanie tego co napisałem
Nie twierdzę że nie.
I wszystkie te zbiegi okoliczności (zamówienia niszczarek lub usług)
Ale mój post był właśnie o tym że usługa mogła być na podstawie umowy zawartej lata temu.|
Zamówienie na nisszczarki było faktycznie rozpisane w październiku.
Masz jakieś źródło że umowa na usługę RÓWNIEŻ została zawarta niedawno? ja słyszałem tylko o fizycznych niszczarkach. Jakby zawarli też taką umowę w październiku - wtedy masz rację mówimy o DWÓCH zbiegach okoliczności. Jednak ja nic nie słyszałem żeby ta usługa była czymś nowym.
To normalne że takie firmy jeżdżą i zabierają dokumenty i korelowanie tego z wyborami może być nadinterpretacją. Może siejemy panikę na temat czegoś co jest normalne w firmach. Może i mają wzmożony ruch po wyborach - a może po prostu ciężarówka jak co jakiś czas przyjechała odebrać dokumenty do utylizacji.
Tak więc jest tu jeden zbieg okoliczności a nie kilka - że urzędy kupiły fizyczne niszczarki.
To że do urzędów jeżdżą takie ciężarówki wcale takim zbiegiem okoliczności nie musi być - bo to normalne że przyjeżdżają i odbierają dokumenty.
@Mikel ciężko powiedzieć, bo PIS skutecznie rozmontował system informacji o zamówieniach publicznych. UZP niby dalej działa, ale tam się nie pojawiają ogłoszenia "tylko dla swoich". Covid był darem z nieba dla złodziei w administracji publicznej.
NA UZP od paru lat próżno szukać zamówień ministerialnych.
@Mikel po każdej stronie barykady znajdziesz artykuły,które przekształcają rzeczywistość. Każda większa telewizja będzie działać na emocjach/sensacjach. Z tego mają oglądalność i kasę. Trzeba szokować widza,to pierwsze zdanie usłyszysz na I roku dziennikarstwa. Mógłbym przytoczyć kilka artykułów,które były sensacjami a po czasie było okazywało się zupełnie inaczej. Jak znajdę chęci to przypomnę.
Istnieje sobie taka procedura jak "brakowanie dokumentacji". Polega ona na ocenie przydatności kwitów do dalszego przechowywania. Do tego jest potrzebna komisja oceniająca tę przydatność, oraz Jednolity Rzeczowy Wykaz Akt, który do takich akcji jest niezbędny, a który wszyscy, zawsze, radośnie mają w d⁎⁎ie xD . Jeżeli kwity są nieprzydatne, to się je utylizuje, czytaj, mieli u certyfikowanego podmiotu. Takie rzeczy są planowane z za⁎⁎⁎⁎stym wyprzedzeniem, bo stanowią proces, więc instant taczka jest albo aktem paniki, albo zmyślnie zaplanowaną uprzednio procedurą zacierania śladów xP
EDIT: oczywiście nadal może to być zgodne z prawem okresowe brakowanie dokumentacji, no ale kontekst sytuacyjny działa zdecydowanie na niekorzyść tego argumentu xP
Zaloguj się aby komentować