Nawet nie wiem jaka społeczność pasuje albo czy nie stworzyć "Nagroda Darwina dla włamywaczy"...


Wychodząc z domu klepnąłem się po kieszeniach. Ok, kluczyki od auta są. Jak są od auta to i od domu, który wynajmuję, bo są na jednym bryloczku.


Zatrzasnąłem drzwi.


Podchodząc do auta wiedziałem, że coś nie tak jest, bo keyless nie zadziałał.


No i po chwili odkryłem, że "kluczyki w kieszeni" to jednorazowe e-pety, a brelok z kluczami jest w domu.


Dzień rozpocząłem od włamania do domu, któy wynajmuję poprzez wybicie szyby w drzwiach wejściowych. Zapasowych kluczy siostra gospodyni z AirBnB nie mogła dowieźć asap bo ma złamaną nogę.


Ciekawi mnie teraz ile będzie kosztować wymiana tej szyby.


nie #coolstory

w sumie #heheszki bo śmieje się sam z siebie

#finlandia bo tutaj jak nie przesuniesz zapadki w drzwiach to z automatu się one zatrzaskują i bez klucza nie wejdziesz.

Komentarze (17)

Niby wygodne jest to automatyczne zatrzaskiwanie drzwi ale wolałbym tego nie mieć bo jak zapomnisz kluczy to jesteś w czarnej d⁎⁎ie. Chyba warto mieć zapasowe klucze "zakopane w ogrodzie" na taką okoliczność.

@Lubiepatrzec moja współlokatorka tak się zatrzasnęła jak wyszła zapalić. W deszczu, bez telefonu. Czekała tak godzinę xP

@Lubiepatrzec pamiętam z 20 lat temu sąsiad tak zamknął drzwi jak wychodził. Potem pożyczał drabinę i wchodził na niej na pierwsze piętro, bo na szczęście okno było otwarte xD

@Lubiepatrzec ja mam zapasowy klucz podklejony w bezpiecznym miejscu, uratował już dupę parę razy. A nawet jakby go ktoś znalazł, w co szczerze wątpię, to i tak nie będzie wiedział co z nim zrobić

@jarezz Najgorsza rzecz w Finlandii.

A przyjemność otworzenia drzwi przez administratora to 50€.

Lepiej nie zapominać kluczy

@xsomx to prywatny dom akurat. Mieszkanie otworzyli mi kiedyś za 12€ bo tyle miałem gotówki, a karty nie przyjmowali.

Kilka lat temu byliśmy że znajomymi na wyjeździe do Lwowa. W dniu wyjazdu mieliśmy zamknąć mieszkanie i klucz wrzucić przez specjalną dziurą w drzwiach. Juz się pozbieraliśmy, wszystko niby sprawdzone no to wychodzimy. Chwilę po wrzuceniu klucza zorientowałem się że zostawiłem w środku portfel razem z paszportem. Dzwonimy do właściciela a on mówi że przyjedzie ale trzeba chwilę poczekać. Znajomi mówią że jadą jeszcze na śniadanie a my dojedziemy. No ale czas ucieka a właściciela nie widać. Tak się złożyło że plecak który miałem ze sobą to z którym chodziłem do pracy, i w jednej kieszeni znalazłem widelec. A że mniej więcej wiedziałem jak wygląda mechanizm zamykania z drugiej strony bo był dosyć specyficzny i mnie zainteresował jak go zobaczyłem to udało mi się wygiąć widelec tak że dostałem się do niego przez dziurę od klucza. Bo ta oczywiście była dużo bo te drzwi to pewnie pamiętały jeszcze polskiego właściciela. Otworzyłem drzwi, zabrałem portfel, zamknąłem drzwi, zamówiłem bolta i czekam. Dzwonię do właściciela ale nie odbiera. Za chwilę przyjeżdża. Mówi że ma klucze, a jemu że już nie trzeba bo otworzyłem drzwi. Pyta się jak? A ja mu mówię że widelcem. Ten wytrzeszczył gały na mnie. W tym momencie przyjechał Bolt, zapakowaliśmy się z żoną szybko bo już nie mieliśmy czasu i odjechaliśmy w stronę zachodzącego słońca (czyli Polski)

@jarezz przerzuć się na narko do kompletu. Wtedy w ogóle zapomnisz wyjść z domu xD


Nie no żart. Jak już być to najlepiej być uzależnionym od żelków Haribo.

Zaloguj się aby komentować