#nasonety #zafirewallem


Nieodpowiednie momenty


Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka

Jak gdyby planowa była ta schadzka

Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu

Bez kłębka pary ciepłego oddechu


Przybyłeś — ja w proszku, taka niegotowa

Choć luty, a ja przecież Wodnik, lutowa

Winnam była w oknie stać, czekać od świtu

Patrzeć jak jutrznia spływa do błękitu


Przybyłeś, choć włosy miałam mokre jeszcze

Buchnęło od drzwi mroźne powietrze

Wchodzisz po schodach, ja nucę „Do Ani”


Czekałam trzy dni, cierpiałam, aż wreszcie

Anieli! Z radości, do nieba mnie weźcie

Gdy mówisz trzy słowa: „Przesyłka do pani”

Wrzoo userbar

Komentarze (11)

Przewrotność w wierszu zawsze warto docenić, ale piękno wersów


Przybyłeś — ja w proszku, taka niegotowa

Choć luty, a ja przecież Wodnik, lutowa


doceniam chyba bardziej.


Miło Panią widzieć po tak długiej przerwie.

@Wrzoo Przybyłeś nad ranem, tak nagle, znienacka

Jak gdyby planowa była ta schadzka

Bez słowa, bez miary, bezsennie, bez wdechu

Bez kłębka pary ciepłego oddechu

Cholerka, zrobilo wrazenie

Zaloguj się aby komentować