Na Goodreads pojawiła się lista 10 książek, które według ocen użytkowników są najgorsze na świecie.
#ksiazki #czytajzhejto

Na Goodreads pojawiła się lista 10 książek, które według ocen użytkowników są najgorsze na świecie.
#ksiazki #czytajzhejto

@ErwinoRommelo co cię ten Zmierzch tak zabolał? Przecież to tragedia dla prozaików tego świata. Infantylny język, kretyńskie postacie, zero oryginalności, pisane jak przez napaloną szesnastolatke. To już pierwszy Potter był lepszy językowo. A że popularny przez filmy to wielu ludzi się na to nabrało i spróbowało więc wiele recenzji. Ja się odbiłem po paru rozdziałach bo nie było już gdzie rozchodzić żenady. Za to Kod da Vinci raczej hejtersko bo jak na Brałna to jest spójny i nie z tak strasznie głupimi momentami fabuły jak anioły czy cyfrowa twierdza.
@gwynebleid no mnie nic nie boli mordzia, czytalem wiem ze chlam, ale nie jakis mega ujowy duzo gorsze ksiazki sa popularne no 50 twarzy grya gdzie jezyk dno fantazje jeszcze bardziej odklejone a tak samo sprzedalo sie super, dalej jestem przekonany ze po prostu jest mode to hejtowac i z tad te oceny
Ale tendencyjna. Zresztą z czytania w netsferze to się jakiś snobizm zrobil. Kod Leonarda był ciekawą, lekka literaturą przygodową i przy okazji chociaż w popowy sposób zaznajomił ludzi z historią lub jej wariacjami.
A pastwienie się nad zmierzchem to już w ogóle. Jak gdyby listę robił jakiś nastoletni freethinker z 2015. Bo książki dla nastoletnich dziewczyn nie mają prawa istnieć.
@JapyczStasiek ten hejt na Zmierzch, którego echem jest ta lista, był w pewnym sensie podobny do hejtu na Justina Biebera - nastolatki się tym zajarały, więc automatycznie dorośli i kuce z gimbazy zaczęli po tym jechać.
W przypadku Zmierzchu trochę racji w tym było, bo rzeczywiście książki nie dość, że nudne w opór, kreacja postaci leżała, to jeszcze Meyer nie zrobiła nawet podstawowego researchu choćby w zakresie biologii, i potem pisała tam kocopoły o dodatkowych chromosomach odpowiedzialnych za wilkołactwo itp. Tyle, że mało krytykantów punktowało rzeczywiste wady, hejt leciał na zasadzie "wszyscy mówią, że to gówno, a więc to gówno".
Plus, jak ktoś w owych czasach połykał dużo romantasy (podówczas zwanych paranormal romance), jak na ten przykład ja, ten doskonale wie, że cały podgatunek to był jedno wielkie śmietnisko, mielenie w kółko tych samych schematów dotyczących fabularnych, tych samych elementów paranormalnych, tworzenie protagonistów - Mary Sue i Garych Stu, brak researchu itp. Ja np. z tego okresu życia, kiedy czytałam paranormal romance, mile wspominam jedynie jedną trylogię i jedną powieść, czyli łącznie 4 książki na pewnie z setkę przeczytanych.
I szczerze, jak patrzę, jak obecnie w Ameryce trendują treści wprost zoofilskie o dojeniu miniaturów czy retellingi Pięknej i Bestii o ruchaniu się z bestią przed odmianą, to tęsknię za czasami wampirycznych badboyów w liceach na zadupiu.
@JapyczStasiek Franny Billingsey "Zakochana w mroku"
Libba Bray "Mroczny sekret", "Zbuntowane anioły", "Studnia wieczności"
Tylko od razu zastrzegam, że ostatni raz czytałam je lata temu. Na pewno wyróżniły się w zalewie chłamu, jaki wtedy był wydawany w podgatunku, ale nie wiem, jakie dzisiaj dałabym tym książkom oceny. Okaże się jak kiedyś ponownie je przeczytam
Zaloguj się aby komentować