Mam zal do siebie, po 3 tygodniach bez papierosów zapaliłem bo była afera z sąsiadem.
zapaliłem ze swojej winy, ale i tak mam zal do całego świata. Przyjmę każda krytykę ale i wsparcie ze strony byłych palaczy. Proszę pomóżcie, chce żyć i być zdrowy, ciężko mi. Jakie porady? #palenie #rzucaniepalenia #zycie
Te chwile słabości pokazują jak wielka jest siła nałogu. Wyciągnij z tego wnioski i nie próbuj więcej. Będziesz miał takie momenty i po kilku latach rzucenia. Jak się nie ogarniesz to wrócisz do nałogu.
(...) gdy już się raz upadnie i zwątpi, nie należy tego upadku i zwątpienia przedłużać ponad konieczność. Jeden fałszywy krok nie oznacza, że nasza droga jest mylna - oznacza tylko tyle, że ten jeden krok był fałszywy. Jeżeli zboczymy z drogi, to musimy na nią wrócić, a nie dalej brnąć na manowce. Musimy na to uważać, bo łatwo nam przychodzi uwierzyć, że jeden błędny krok przekreśla tysiąc wcześniejszych kroków prawidłowych.(...)
Nasz cel jest bardzo prosty: nie wolno nam dopuścić, by ta chwilowa porażka przerodziła się w rejteradę z pola walki. Dwa miesiące nie paliliśmy, a potem w chwili zdenerwowania pozwoliliśmy sobie na jednego papierosa. Trudno - ale na tym jednym poprzestańmy. Nie wypalajmy od razu całej paczki. Przeciwstawmy się odważnie pokusie pójścia za słabością aż do końca. Owszem, przeżyliśmy chwilę słabości, ale teraz nastała nowa chwila. Tamta należy już do przeszłości. Nie brnijmy w błąd, nie pogarszajmy niepotrzebnie sytuacji. Upadliśmy, ale teraz pora wstać i znowu stanąć twardo na nogach.
@DzialaczWiejski Jesus sorry, wybacz im . My obaj jeszcze sobie jakoś poradzimy. Czytam te komentarze i mnie witki opadaja. MIałeś chwilę słabości. ok. Ja Już chyba z 10 lat "nie palę" , ale mam paczkę w domu dla komfortu psychicznego. Czasami zapale wieczorem na balkonie. Czasami ta paczka starczy na miesiąc, czasami na trzy czy cztery. Nie staram się być palladynem. To i tak jest ok imo. NIe jestem osobą , która musi zapalić bo coś kilkanaście razy dziennie ( bo rano, bo kawa, bo po kawie, bo przerwa, bo ktoś wkur mnie, bo nie będzie przerwy w pracy, bo wieczór, bo nie zasnę i.t.p. Super sobie radzisz i dasz radę dalej :). Przegrałeś jedną bitwę z nałogiem, ale nie wojnę ze sobą :). Jak potrzebujesz to zapal sobie raz na jakiś czas i ch.. komuś do tego. To nie jest walka o rekordy czy achievmenty. Najważiejsze, dla zdrowia to pal mniej, a jeszcze ważniejsze, to się nie denerwuj. Ja potrzebowałem 3-4 epizody szpitalne, żeby o to zdrowie zadbać, faceci tacy głupi są Po za tym uwielbiam twój content o gotowaniu i chciałbym poczytać więcej o gotowaniu na morzu Wiem, że ciężko, ale zazdro. Chciałbym spróbować kiedyś pływać , ale się nie nadaję raczej:) Nawet nie wiem jakie kursy zrobić , żeby móc tam działać Wrzucę link do filmu starego z azji o gotowaniu. Zakręcił mnie w temacie jak miałem jakieś 12-14 lat. Jak zawsze zrobili to 10 lat wcześnie zanim to było modne, a ja pokochałem gotowanie 3maj się i nie stresuj
a tak srsly, nie palę papierochów, ale u większości (no dobra, pali sporo ale rzucało tak może z 8-9) znajomych co próbowali rzucać zaobserwowałem, że trzeci tydzień to jest jakaś bariera nie do pokonania
dobrych rad nie ma, przy wkurwieniu to sobie holenderski majeranek zapal na wyluzowanie
albo herbatkę z nerwosolem pierdyknij
albo jak każdy prawdziwy polski chop, golnij halbę i idź spać