Mam coraz milsze wspomnienia ze skarbowka. Pare dni temu mila pani zadzwonila, ze w moim wniosku brakuje jednego zdania (ktore gunwa zmienia, ale whatever) i zebym jej to mailem napisal i dostane nastepnego dnia decyzja. No i dzwoni pyta czy wyslac czy podjade. Podjechalem, zeszla do mnie (swoja droga calkiem fajna ;), wreczyla decyzje i „do zobaczenia za rok”. Tak to ja moge.
A decyzja dotyczyla zwolnienia mnie z podatku, takze nie jestem najciekawszym klientem dla us, tymbardziej jak widza jakie podaje prognozowane zarobki. No coz, dura lex sed lex.
#ekonomia #niewiemjakotagowac