Kontrola nawodnienia


Pięknego czwartku, misie pysie! Przybywam z #codziennepiciu


Śniadanko zjedzone? Fenomenalnie! No to teraz zachęcam do zadbania o swoje nawodnienie. Co dobrego do wypicia macie dziś w planach? I czy dołączycie się do wspólnej szklaneczki wody?


PS. Lubię próbować kranowianki w miastach, które odwiedzam. Jak na razie, najsmaczniejszą wodę piłam w górach i na lubelskiej wsi; najgorsza z kolei była ta z Katowic.


#kontrolanawodnienia #woda #odwodnienie #przypomnienie

8eedfa10-9e5b-42c9-a5c8-528ea613f80f
Wrzoo userbar

Komentarze (41)

Mam wielkie szczęście, bo kranówka tu gdzie mieszkam jest fenomenalna i ma naprawdę dobry smak a nie po prostu akceptowalny. Wjeżdżam w nią jak dzik w żołędzie! Tymczasem u mnie wjechała już kawka z mlekiem, także jest okej.

@Lubiepatrzec Dobra kranówa to podstawa. U mnie na szczęście jest smaczna, nic specjalnego, ale w innych dzielnicach miasta jest gorsza

Po szklanie i na rusztowanie kranówka u mnie w porządku, choć brakuje mi minerałów. W Beskidach, gdzie mieszkałem jako dzieciak woda była pyszna, a czajnik pełen kamienia co pół roku. W Szkocji mój czajnik ma około 5 lat obecnie i nawet lekkiego osadu nie ma

c56e39ee-3ba9-4629-a626-f69ca70af336

@conradowl Dzisiaj czytałam, że w Szkocji jest jedna z lepszych wód na świecie, ale widzisz - jednak jej czegoś brakuje Moja "na szczęście" jest bogata w kamień, więc do picia bezpośrednio jest spoko, ale już do kawy czy herbaty nie bardzo. Parę miesięcy temu zamontowaliśmy sobie trójdrożną baterię, z której jest opcja lania filtrowanej właśnie do czajnika, coby nie trzeba było co chwilę odkamieniać i żeby lepiej ciepłe napoje smakowały.

@Wrzoo być może najlepsza, ale ja lubię mineralne. Mocno zmineralizowane. W takiej Krynicy Zdrój lub Wysowa Zdrój omijałem tylko te walące siarką, ale woda mineralna to dla mnie np. Wysowianka z nawet ponad 2k mg/l.

Większość życia w Polsce piłem to

a9f9b1be-bfe2-4966-b52a-d9e56983ecdd

@conradowl najpiękniejsze jest to, że wystarczyło spojrzeć na zdjęcie (nie patrząc nawet kto pisze) i od razu widać, że to UK xD te płoty, te domy z kominami w ścianie bocznej, okno otwierane na zewnątrz. Ahhh wspomnienia :)

@Wrzoo "a w kuchni miał dwa krany, jeden na ludzi drugi na czajnik", no inaczej się tu nie da bo czajnik do wymiany co dwa miesiące.

@Wrzoo śniadanko zjedzone i 0,7 yerby do niego wleciało. A wcześniej na rozruch szklana wody kreatynowej i szklana zimnej colki zero

@splash545 ja też nie i żałuję, bo zacząłem od tego Frugo i zniszczyłem sobie kubki smakowe na jakiś czas. Gowno straszne. Wieczorem będzie mi dane spróbować potworka

@Tylko-Seweryn Mąż ostatnio narzekał, że z żabskiej wycofali jego ulubione poziomkowe level-upy zero. Miałam trochę nadzieję, że to frugo będzie zastępstwem, ale że odradzasz, to nawet nie będziemy próbować

@Wrzoo we Wrocławiu kranowianka jest niezbyt dobra, ale minerałów ma sporo. Ale po przefiltrowaniu smakowo już jest całkiem ok.


Po ostatnim wyjeździe na wakacje we Włoszech, gdzie zużywaliśmy około 3 butelki 1.5 l wody na dobę stwierdziliśmy, że na kolejne wyjazdy, o ile będziemy mogli, bierzemy dzbanek z filtrem. Wtedy odpadają zakupy tych zgrzewek wody i dźwiganie ich.

@KierownikW10 z wyjazdami za granicę jest zawsze to niebezpieczeństwo, że woda z kranu doprowadzi do rozstroju żołądka... A przynajmniej u mnie xD Trochę bym się obawiała nawet z filtra pić

@Wrzoo dopóki są to wyjazdy do cywilizowanych krajów, to nie ma się czego bać. Wody z kranu w południowo wschodniej Azji bądź w Afryce nie napiłbym się przecież.

@Wrzoo mnie zawsze straszyli jaka to obrzydliwa woda jest w Warszawie, że nawet mycie się w niej to jakiś życiowy dramat, że trzeba mineralki kupować żeby herbatę sobie zrobić... Piję wodę z kranu i jest absolutnie spoko... Nie wiem o co chodzi.

@sireplama Wszystko zależy pewnie od ujęcia wody dla danej dzielnicy, to ma ogromne znaczenie. Nawet sąsiadująca dzielnica może mieć dramatycznie inną wodę

@sireplama kiedyś woda w Warszawie była chlorowana. Od 201X jest ozonowana i przepuszczana przez filtry węglowe i dzięki temu jest dobra w smaku. Wcześniej faktycznie trzeba było latać po oligoceńską z kanistrem, albo kupować butelkowaną, żeby napić się herbaty, a nie obrzydliwego, chemicznego płynu. Pamiętam, że rodzice i dziadkowie przywozili też wodę z działek pod Warszawą, z własnych studni. Do gotowania, zup na przykład, dawali "dobrą" wodę nie z kranu. Psu nalewało się do miski lepszą wodę nawet.

@Wrzoo no u mnie w mieście z kranu płynie Cisowianka :D

W latach 90 wodociągi chciały butelkować i sprzedawać puławiankę, ale nie opłacało się, musieliby postawić linię produkcyjną od zera itp

@Nimaskalisto to polecam też niedocenianą kuzynkę żurku, a moje odkrycie z wyjazdu w Góry Świętokrzyskie - zalewajkę. Z sadzonym jajkiem to niebo w gębie :)

@Wrzoo W domu do czajnika wlewam przefiltrowaną, a do gardła czystą kranówkę.

W pracy jednak kranówka leci do butelki filtrującej.

Zaloguj się aby komentować