Koniec pewnego etapu w życiu. Nie mam już, k⁎⁎wa, sił.
Marzec 2025 - Cały zeszły rok czułem się jak cholerne warzywo: zero energii, koncentracji, całe dnie spędzałem w łóżku. Przez to wyprowadziłem się z Wrocławia i wróciłem do rodziców, żeby podreperować zdrowie.
Podczas pobytu u rodziny udało mi się ukończyć pracę inżynierską, oczywiście z wielkim trudem, ale obrona wyszła na 5.
Później ojciec nagle zachorował i musiał przyjmować leki psychotropowe. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zaczął mieszać ich z alkoholem. Zrobiłem mu o to aferę, wyjebałem cały alkohol z domu i od tego momentu (październik 2025) nie odzywa się do mnie ani słowem. Piwko w każdy weekend musi być! J⁎⁎ać zdrowie!
Boże Narodzenie było wspaniałe! Ja, ojciec i matka - atmosfera jak w urzędzie skarbowym podczas przesłuchania. Resztę świąt spędziłem na siłowni i w łóżku, z braku energii.
I tak, bujając się od pracy do łóżka przez cały zeszły rok i połowę bieżącego, mijało mi życie w trybie oszczędzania energii, a ja traciłem przyjaciół i znajomych bo byłem jak stary dziad co ma 100 lat i najlepiej by leżał cały dzień.
W maju 2026, żeby zabić czas, czekając na rozmowę rekrutacyjną, poszedłem do lekarza u siebie w pracy na badania. Wyniki wyszły super! Niedoczynność tarczycy, Hashimoto i guz na tarczycy, oczywiście wyniki badań w dniu moich 26. urodzin, to był wręcz wymarzony prezent.
Dostałem pyszny Euthyrox i nagle wszystko wraca do normy: pojawiła się energia, znowu wróciłem na basen, zacząłem wychodzić do ludzi. Pomyślicie, że w końcu chłopu się powiedzie? Jak to mówi pewien youtuber z mojego dzieciństwa "nic bardziej mylnego".
W dzień ojca, ojciec stwierdził, że jestem dla niego obcym facetem xD i nie ma syna - bo zabroniłem mu pić alkohol xDD I teraz hit:
Mam wyprowadzić się z domu do dzisiaj, ponieważ mój brat zrobił wesele i nie zaprosił na nie matki (tak, to jest powód, jak w jakichś Trudnych Sprawach). Dlaczego nie zaprosił? Bo nie ma z nią kontaktu od roku. A że nie mogła się odegrać na nim, to zemściła się na mnie xD.
I teraz sobie siedzę na walizkach. Pójdę pomieszkać na chwilę na kanapie u siostry, a później pierdolnę chyba tym wszystkim i wyjadę do Warszawy lub zacznę dziergać koraliki na plaży w Mielnie, bo samotność to panna lekkich obyczajów i najgorsze, co człowieka może w życiu spotkać. W portfelu bieda, ale się k⁎⁎wa nie poddam, nie po tym wszystkim co się wydarzyło. Nie ma co się zagrzebywać na dnie bo się jeszcze tu urządzę i będzie mi wygodnie...
#zalesie
