Już nawet stare baby akceptują pary jednopłciowe, politycy nadal nie...
#polityka

Już nawet stare baby akceptują pary jednopłciowe, politycy nadal nie...
#polityka

prawne określenie takiego związku da im mnóstwo korzyści i wygody
@smierdakow pytanie pozostaje - czym to się będzie różnić? Jeśli takie same korzyści i wygody da im małżeństwo, to po co jakiś osobny twór? A jeśli nie są gotowi na zawarcie małżeństwa i trwają w "związku" latami, to w istocie są to obcy ludzie i nie mają prawa do tych "korzyści i wygód".
@GordonLameman no właśnie nie tylko.
@MostlyRenegade powiedzmy 5 lat konkubinatu to nic dziwnego, powiedzmy, że po 2 latach już się znacie na tyle, żeby wiedzieć że to związek poważny
No to przez 3 lata mieszkacie razem, nie możecie rozliczyć podatku wspólnie, nie macie kontroli żadnej nad wspólnym majątkiem, szpital uznaje was za obcego człowieka
To rozwiązanie ma tylko zalety, a tak mamy jakąś dziwną szarą strefę
@MostlyRenegade tu jest opcja alimentów z powodu obniżenia poziomu życia. Małżeństwo jest zbyt sformalizowanym i skostniałym tworem, gdzie ewentualny rozwód zawsze oznacza koszty. Czemu się tak upierasz, by ludzi hajtać zamiast dać im opcję luźniejszej formy związku. Wogóle w sądzie może się zdarzyć wszytko i sędzia może oddać Twoją nieruchomość partnerce, mimo rozdzielności.
@wielbuont bo widzę tu niebezpieczeństwo, że taki twór prawny będzie albo ewoluował w kierunku małżeństwa, albo stanie się martwym przepisem. Tylko tyle.
Jest zasadnicze pytanie - gdzie postawimy granicę między "związkiem partnerskim" a małżeństwem? I kto o tym będzie decydował? Skąd mamy pewność, że za jakiś czas nie powstanie sytuacja, w której osoby homoseksualne będą chciały więcej praw, by ominąć niemożność zawarcia jednopłciowego małżeństwa, a osoby heteroseksualne będą chciały więcej "luzu", bo im tradycyjne małżeństwo nie pasuje? A może w ogóle zrezygnować z małżeństw i zastąpić je związkami partnerskimi (no, w sumie małżeństwo powinno być związkiem partnerskim)?
Każdy będzie miał inne oczekiwania i wyobrażenia co do tego, gdzie ta granica będzie przebiegała, a nie możemy ustalać prawa indywidualnie dla każdego z osobna.
@MostlyRenegade wszystko sprowadza się do definicji. Czym jest małżeństwo? Związkiem kobiety i mężczyzny. Albo zmienimy tę definicję albo utworzymy osobny termin na określenie instytucji związku jednopłciowego. Imo ta druga opcja jest najbardziej optymalna ze względów prawnych, społecznych i gospodarczych.
@MostlyRenegade bo taka jest potrzeba. W Polsce jeszcze długo nie doczekamy się społecznego akceptu dla określenia każdego związku dwóch osób małżeństwem, więc trzeba zrobić obejścia, dzięki którym nową instytucja w niektórych aspektach będzie zbliżona do małżeństwa a w innych zupełnie odrębna. Trochę wypadłem z obiegu żeby wskazać jakąś analogię w systemie prawnym, więc nie uzupełnię wypowiedzi o porównanie do czegoś co aktualnie funkcjonuje.
Bo polscy politycy sa na garnuszku kosciola.
Jedni wprowadza wszystkie prawa jakie chca( jak pis np.z zakazem handlu w niedziele,zakazem aborcji) i ekstra kasy z tych wszystkich komisji rewizyjnych i innych zrodelek,a pozostali w najgorszym dla kosciolka wypadku niczego nie zmienia i nie wprowadza.
Dlaczego dalej jest zakaz handlu w niedziele? Dlaczego dalej jest problem ze zmiana prawa aborcyjnego i wprowadzeniem zwiazkow homo?
Po prostu szymek tak jak mowilem nie podolal jako polityk,bo bycie katolem zawsze zwyciezy nad rozumem i rozsadkiem.
@smierdakow a niech se biorą te śluby, co to komu przeszkadza, że na papierze będą mieli wpisane że są małżeństwem xD ja mam w to wywalone czy para homo czy hetero ma ślub czy nie, jak chcą mieć to w papierach to nie kumam w czym problem i co to zmienia dla reszty. To chyba naprawdę jeden z nielicznych postulatów lewicy, który jest mi obojętny xD
@Vakarian Uważam, że związki jednopłciowe, czy po prostu partnerskie, powinny mieć prawo do zarejestrowania się a co za tym idzie dziedziczenia, wspólnoty majątkowej itp. Ale małżeństwo z definicji to związek kobiety i mężczyzny, tak jak mówi konstytucja. Słowa mają swoje znaczenia, jeżeli będziemy na siłę przypisywać im inne, nie będziemy mogli się porozumieć i będzie cyrk.
Każdy instynktownie wie co to znaczy małżeństwo, tak jak każdy wie co to znaczy kobieta.
@michach dla mnie to akurat mało prawdopodobny problem. Czemu obecnie wychowywane dzieci miałyby komuś dosrywać za orientację rodziców? Młodzi są super otwarci na te tematy, o ile nie mówimy o skrajnej patologii. Myślę że prędzej ktoś naśmiewający się z takich tematów mógłby mieć realny kłopot wśród równieśników.
@GrindFaterAnona ty potrzebujesz powodów wyłącznie za utrzymaniem instytucji małżeństwa?
nie każdemu potrzebne są "benefity" zawierania związku małżeńskiego i wielu osobom potrzebne do pełni szczęścia jest wyłącznie poświadczenie w przypadku podejmowania decyzji medycznych lub praw do opieki nad własnymi dziećmi.
Zaloguj się aby komentować