Dyskusja użytkownika smierdakow
Jarosław Flis: epoka Tuska może się szybko skończyć
Ryzykowna gra Tuska na polaryzację, radość z mijanki z PiS i protekcjonalne traktowanie koalicjantów – mogą skończyć się potężnym kacem. To tak, jakby się cieszyć, że stało się bogatszym, bo odebraliśmy dzieciom kieszonkowe. Jeśli twoi koalicjanci są nieszczęśliwi i nerwowi oraz prowadzą wewnętrzne wojny, to wcale nie musi być dla ciebie dobre. Możesz oczywiście zyskać we własnej partii status półboga, lecz – jak pokazuje przykład Kaczyńskiego – za chwilę będziesz robić głupoty i w końcu przegrasz wybory.
Dominacja KO w koalicji tylko pogarsza w niej atmosferę. Jeśli posypią się lewica i Trzecia Droga, bo Hołownia skłóci się z Kosiniakiem-Kamyszem, stara władza może powrócić szybciej, niż myślimy.
Obserwowaliśmy rozpady sojuszy AWS i UW w 2000 r., SLD i PSL w 2003 oraz PiS, Samoobrony i LPR w 2007. Miller wyrzucił ludowców z rządu i poniósł klęskę w kolejnych wyborach, po których lewica nigdy się już nie podniosła jako znacząca siła; Kaczyński założył z kolei, że jeśli w 2005 r. cała koalicja miała 50 proc., to gdy obgryzie przystawki, dalej będzie miał tyle samo, no i w 2007 r. zostało z tego 32 proc. Niewiele to zresztą prezesa PiS nauczyło, skoro ten sam manewr powtórzył po latach z Gowinem, z podobnym efektem.
Mam wrażenie, że w PO nie ma centrum decyzyjnego. O wszystkim decyduje lider, który jest premierem i ma mało czasu na politykę partyjną. Być może dlatego dochodzi do tak dziwnych sytuacji, że trzech kluczowych ministrów – Budka, Kierwiński i Sienkiewicz – mających sprzątać po PiS, ląduje już po ośmiu miesiącach w Brukseli. To samo dotyczy Jońskiego i Szczerby, szefów komisji śledczych, rzekomo ważnych dla ujawnienia prawdy o przestępstwach starej władzy.
Chyba nawet w PiS łatwiej byłoby mi wymienić ludzi posiadających jakiś wpływ na decyzje prezesa, choć oczywiście przodują tam ludzie, którzy mówią Kaczyńskiemu to, co chce usłyszeć, albo przynajmniej próbują to odgadnąć i w ten sposób budować swą pozycję.
Rozliczenia powinny się odbywać w tle, raczej z ubolewaniem niż satysfakcją. Na razie to jest swoisty wrestling: robimy sporo hałasu, ale realnie nie robimy sobie wielkiej krzywdy. Może jednak przydałoby się mniej opowieści o „grupach przestępczych”, a więcej realnych kar dla realnych przestępstw.
Opowieść Tuska, że jak to wszystko osądzimy, to oni nigdy nie wrócą do władzy – nie trzyma się realiów. To jest chciejstwo. Tak myślał Kaczyński: będziemy powtarzać to nieszczęsne „für Deutschland” i wygramy. Nie wyszło. Już chyba lepiej sobie hodować cywilizowaną opozycję, zacisnąć zęby i podchodzić do niej tak, jakby się chciało, żeby ona podchodziła do nas, bo i tak w końcu zamienimy się miejscami.
Sprawa CPK, elektrowni atomowej czy sytuacji na granicy pokazuje, że główny „problem” PO polega na tym, iż jej wyborcy nie mieliby nic przeciwko, żeby prowadzić w pewnych obszarach politykę poprzedników, ważne jest tylko to, żeby tego nie robił PiS. No ale kontynuacja gryzie się z polaryzacją.
https://www.tygodnikpowszechny.pl/jaroslaw-flis-epoka-tuska-moze-sie-szybko-skonczyc-187374?
#polityka
