@Wyrocznia Ja wiem że polityka zagraniczna idzie w Polsce po liniach partyjnych. I niektórzy zaraz się zesrają, więc prosze naszykować sobie papier.
NIEMCY ODPOWIADAJĄ ZA ROZBESTWIENIE SIĘ PUTINA W EUROPIE KROPKA.
A że nie jestem debilem i złodziejem jak Janusz Kowlaski to już tłumaczę czemu.
Ktoś tam z was twierdzi że Niemcy są dla Polski największym partnerem handlowym - prawda. Jednak jak przyjrzymy się temu z kim robimy geszefty, to jest to mały i średni biznes, bez przełożenia na politykę. Co innego duży biznes, który finansuje scene partyjną i stąd problemy, które wymienię.
Ile by ruscy nie anektowali krymu, nie odbudowywali pierwszej armii gwardyjskiej, nie prowadzili operacji zaczepnych na Donbasie to my jako Polska nie byliśmy w stanie nic załatwić odnośnie architektury bezpieczeństwa, (bo oczywiście mając nieprofesjonalną dyplomację) to Niemcy i tak stawiali nam na drodze wrzeszcząc że trzeba się trzymać aktu stanowiącego NATO - Rosja. Pomimo tego że Rosja ten akt notorycznie łamała. Niemcy, próbowali zmuszać Ukrainę do realizacji porozumień Mińskich, co defacto przyczyniłoby się do jej rozpadu bez wojny, i być może wtedy 3 dniowa specoperacja Putina by się powiodła, bo żadnego oporu Ukraina by nie była w stanie stawić. Ponad to gdyby to Niemcy były odpowiedzialne za to czy Ukrainie pomagać czy nie, to obserwując ich reakcję na początku wojny, już by Ukrainy nie było. A wisienką na torcie jest wina Niemiec przez nacisk na handel z Chinami i osłabianie zdolności produkcyjnych Europy.
No i teraz dlaczego tak? Otóż jak już wspomniałem wielki Niemiecki biznes żyje w jakimś odrealnieniu tego iż rynki Rosji i Chin stoją dla nich otworem. Ignorując zupełnie fakt iż jest to nieprawda, a z bandytą nie robi się interesów, bo ktoś taki tylko cie okradnie, a potem może i ci nóż w plecy wbije i zakopie w lesie, elita biznesowa naciskała na elitę polityczną aby stworzyć takie, a nie inne warunki, które w perspektywie strategicznej osłabiały nas(zachód) wszystkich.
A i jeszcze raz powtórzę. Janusz Kowlaski to złodziej i menda.