Jako Osobistość od kilku minut myślę, że zasługuję na chwilę uwagi

Chciałem zapytać czy zauważacie jakieś zmiany w społeczeństwie czy to może ze mną jest problem.

W czym rzecz: mam wrażenie że relacje międzyludzkie bardzo się zmieniły.

Umówienie się z kimś znajomym na kawę czy cokolwiek graniczy z cudem. Oczywiście każdy "chce ale nie może". Każdy jest "zarobiony" ale już parę razy przekonałem się że pomimo tego jest na bieżąco z serialami itd.

Owszem, rozumiem że ludzie potrzebują odpoczynku ale zawsze potrzebowali. A parę lat temu jakoś łatwiej było się regularnie spotykać czy to ze znajomymi że studiów czy z pracy.

Ale - może być tak że to ja jestem dziwny, bo lubię rozmawiać z ludźmi (żywymi, na żywo) i sprawia mi to wielką radość. A czasem opowiadam historie swojego życia sprzedawcy w sklepie, albo portierowi w pracy...

#feelsy #przemyslenia #zyciepo30stce #zalesie

Komentarze (27)

@ImTheOne uwaga, tutaj zaskoczenie - bardziej chętni do spotkania się są ludzie z dziećmi. Gorzej z tymi co wychowują psiecko/kociecko, lub są bezdzietni/samotni

@jedzczarnekoty No smuteczek, no Czasami mam wrażenie, że łatwiej stworzyć drużynę pierścienia, niż spotkać się ze znajomymi...

@jedzczarnekoty niestety, nie jest to ściema. Musisz zgrać się z momentem, że i ty i znajomy macie wtedy czas, dzieci są zdrowe, drugie połówki nie mają wtedy planów i jeszcze jesteś w miarę wyspany, żeby prowadzić sensowną dyskusję. Nie ma lekko, ale nie jest to niemożliwe.

@dolitd a to nie jest tak, że ludzie przychodzą się wyżalić przy kuflu/kieliszku? Kiedyś barmance zrobiłem wykład na temat piw kraftowych, bo czuć było że się uczy

Ludzie po prostu nie są zainteresowani rozwijaniem znajomości. Trzeba wtedy szukać nowych, najlepiej takich co ich interesują podobne rzeczy i z nimi działać.

Nie ma się co oglądać na stare znajomości, jak druga strona nie wykazuje zaangażowania, to znaczy że ta relacja się kończy i to jest dość naturalne, bo ludzie z wiekiem zmieniają zainteresowania.

@jedzczarnekoty Mam znajomą, którą obecnie spotykam bardziej przypadkiem. Swego czasu mieliśmy lepsze relacje i umawialiśmy się czasem gdzieś albo wychodziliśmy wspólnie ze znajomymi. W trakcie tych spotkań rozmowa nam całkiem dobrze wiąże się. Kilkukrotnie poruszała osobiste wątki mówiąc, że większość czasu spędza sama w mieszkaniu i czuje, że społecznie dziczeje. Na propozycję wyjściach gdzieś odpowiada, że musi spojrzeć w kalendarz, lecz w ostateczności nic z tego nie wychodzi, bo nie ma czasu.

To tylko taki przykład, ale nieosamotniony i dodatkowo od innych znajomych słyszę podobne historie. Jakby ludzie żyli jednocześnie w dwóch stanach - realnym i tym, w którym chcieliby znaleźć się, ale wymagałoby to wyjścia ze strefy komfortu.

Ja się na tym jednak nie znam

@UmytaPacha ale ja jestem świadom że często nie wykazują Bo to taka właśnie gadanina jest, nie wiem skąd się biorąca, może z tego że ktoś dobrze udaje że słucha.

@UmytaPacha no u mnie to działa w dwie strony, jak ostatnio mi bezdomny opowiadał swoją historię to słuchałem, nawet nie miałem chęci mu powiedzieć "zamknij japę" bo też czułem że gość się może wygadać.

@UmytaPacha ja ostatnio jak słyszę, że bezdomny i z tego powodu żebrze zgłębiam temat. Ciekaw jestem jak tacy żyją, zwłaszcza jak zakupy i nerka jest już w samochodzie, więc czuję się w miarę bezpiecznie.

@jedzczarnekoty ja bym powiedziała, że ludzie czują się zbyt zmęczeni po tygodniu roboty i baterie wolą ładować w domu przy odpalonym Netflixie, niż na mieście.


Dodatkowo, jak mieszkasz w dużym mieście i twoi znajomi wyprowadzili się na obrzeża albo do drugiej strefy, to im się zwyczajnie nie chce tłuc w wolnym czasie do knajpy w centrum i tym bardziej będą rzucać wymówkami. Tym bardziej jeszcze, jak dorobili się bombelków.


Nie powiedziałabym, że to jest tak, że millenialsi i zetki zdziczeli i zdziwaczeli i nie chcą się z nikim spotykać. Boomerzy jako pokolenie też nie są wybitnie ekstrawertyczni w wolnym czasie, takie ciotki co wiecznie wpadają na kawusię u krewnych to raczej mniejszość.

@AndzelaBomba dzięki za odmienne zdanie. Jeśli ludzi ładuje luz przez ekranem - to jestem w stanie to zrozumieć. Ja po każdym odpaleniu jakiegokolwiek streamingu mam "atak FOMO" widząc ile tego wszystkiego przybywa a większość to nie filmy tylko seriale.


I nie mówię o wychodzeniu do knajp, bardziej o spotkaniu u kogoś na kawie, czy na kawce na mieście, tak po prostu.


Znajomi z roboty, z którymi spotykamy się co miesiąc i póki co jakoś się to udaje, nieco starsi ode mnie twierdzą że chęć spotykania wraca po tym okresie "bombelkowym". Tylko najlepsze, że ja myślę głównie o bezdzietnych parach/singlach, którzy nie mają zobowiązań

Zaloguj się aby komentować