Jak Wy macie z językiem "brytolskim"? Dzisiaj, wśród znajomych usłyszałem, że kumają angielski, ale takiego czystego brytyjskiego nie potrafią zrozumieć. Puściłem sobie wykład Johna Cleesa (tego z monthy pythona), który z wykształcenia jest ekonomistą (chyba, nie znam dokładnie życiorysu). Oraz wykład Jasia fasoli o prawie w Anglii. Piękna czysta mowa. Oczywście trafiały się słowa, których musiałem poszukać w słowniku, ale czy też tak macie, że nie kumacie brytoli? No już bardziej nie zrozumiem australijczyka... wydaje mi się to wymówką, żeby usprawiedliwić swoje braki - nie to że jestem alfą i romeą, bo sam boje się mówić po angielsku (jakby to w komunikacji miało jakieś znaczenie - znaczy ma, ale to temat na inny wpis)... ale jednak...

#jezykiobce

Komentarze (15)

Wkrótce strzeli mi 16 lat w Anglii, więc raczej nie mam problemów z brytolskim. Aczkolwiek zdarzają się akcenty, np. z Liverpoolu lub Glasgow, że często muszę się domyślać kto co powiedział. To jak śląski lub kaszubski, czyli niby polski, ale nie do końca.

Widmo, że jak ktoś jest nativem, to używa bardzisj wyszukanych konstrukcji i słownictwa, niż Mokebe sprzedający okulary na plaży i znajacy całe 120 słówek.

Jak ktoś nie rozumie, to znaczy, że słabo zna język.

Widmo, że jak ktoś jest nativem, to używa bardzisj wyszukanych konstrukcji i słownictwa


@Topia Byś się zdziwił 😁

@razALgul mam tak, że naśladuję akcent amerykański i wolę odmianę anglieskiego używaną za wielką wodą.


Nawet współczesny brytyjski się amerkanizuje, Cleese czy Atkinson to już w zasadzie dinozaury na wymarciu, za 30 lat nikt tak już nie będzie mówić niemalże.


Brytyjski rozumiem znacznie gorzej od amerykańskiego. Pewnie, że części słownictwa w żadnym mi ogarniam ale czasem się trafi się po polsku termin który muszę sprawdzać w słowniku a jestem względnie oczytany.


Chociaż ten High English jeszcze jest dosyć zrozumiały ale właśnie częściowo przez to że powinno się w nim mówić wolno, flegmatycznie i z dbałością o detale.


Ale jak Taskmastera oglądałem to nie miałem w sumie żadnych kłopotów czy brytyjskie show rozrywkowe. Ale z kulturą tzw. wyższą to jednak kontakt mam raczej tą z zza oceanu.


Jak ostatnio oglądałem King of the Hill to rozumiałem prawie wszystko co mówił Boomhauser bez napisów chociaż muszę się ostro skupić i jak zrobiłem sobie przerwę to jest z tym gorzej. Ale wcześniej to brzmiało dla mnie jak kompletny nonsens i jakie było moje zaskoczenie, że go się da zrozumieć i on ma normalnie napisane dialogi xD


https://youtu.be/T1fDVUHZ44E?si=XMXtJ9f3m8jb-xPl

Zdecydowanie łatwiej przychodzą mi brytyjskie odmiany niż amerykańskie, gdzie zdarza mi się nie rozumieć. Chociaż i tak nie mają podejścia do szkockiej i irlandzkiej 😅

Ale wiesz że jest zasadnicza różnica między angielskim ludzi wykształconych i z klasą (choćby obaj przez ciebie wymienieni) a typowym "brytolem" który sepleni i brzmi jakby coś miał w ustach?.


Znajomy pracował kiedyś z młodym anglikiem który przeprowadził się z Birmingham, nawet jego szef rodowity Anglik w wieku 40 lat czasem młodego nie potrafił zrozumieć jak wymawiał jakieś słowa.


Wszystko zależy od regionu, wieku rozmówcy i pochodzenia. Są młodzi anglicy, którzy mówią czysto i ładnie, ale to trzeba obracać się w "posh" środowiskach żeby ich usłyszeć

@razALgul Przede wszystkim brytyjski angielski od amerykańskiego nie różni się za bardzo, ma kilka innych określeń na te same przedmioty (bonnet vs hood w aucie, lift vs elevator jako winda itp.) ale tak poza tym to różnic nie jest tak dużo jeśli chodzi o słownictwo.

Problemem są raczej akcenty i slang, taki cockney z londyńskich ulic to dla mnie czasem bełkot ale już Irlandzki akcent mimo tego że trochę dziwny, nie robi problemu.


Do Amerykańskiego angielskiego jesteśmy przyzwyczajeni bo takiego się używa w większości zachodnich filmów ale znowu kiedy w pewnym momencie korpo przysłała delegata z Virginii (Texas) i ogarniałem mu kilka rzeczy to miałem wrażenie że chłop se jaja robi xD Gość miał tak silny akcent jakby się urwał z jakiegoś Django albo RDR bez kitu, zastanawiałem się czy kiedyś powie mi "Howdy" na powitanie

@razALgul kiedyś jeszcze za czasów barmańskich spotykałem 'brytoli' ale bardziej to jak nasi górale czy bawarczycy w niemczech, mieli taka maniere i styl wypowiadania sie ze ledwo szlo zrozumieć, jakby lecieli jakas gwarą. Dla przykładu trafiło sie pare osób tam jak mowisz typowo akademickich i mieli czysciutki piekny angielski.

Tak samo mam z niemcami, latajac frakfurt, berlin bez problemu sie dogadywalem. Tylko zblizalem sie do bawarii i glownie ci starzy niemcy robili sie dla mnie nie do zrozumienia.

@razALgul - rozumiem Brytoli, Amerykanów, Australijczyków, Irlandczyków, ludzi z RPA, Hindusów, różnych azjatów co kaleczą po angielsku, itp. Oczywiście każdy kraj ma swoje specyficzne lokalne akcenty i czasem Brytole czy Irlandczycy nie potrafią zrozumieć samych siebie.

Nie wiem czy pytasz w jakimś konkretnym celu ale zakładam, że chcesz wiedzieć jak w ogóle można rozumieć tyle akcentów i sposobów wymowy.

Ano trzeba się przez wiele lat obracać wokół ludzie z różnymi krajów, prawie codziennie rozmawiać z nimi po angielsku i się osłuchać

Do tego jakiś naturalny wrodzony talent do języków także pomaga

Pytam, bo chciałem znać opinie. Po prostu jak słyszę, że "nie rozumiem prawdziwego angielskiego/brytyjskiego", to nie wiem co powiedzieć. Nie chcę też nikogo urazić, bo palne że "aaaa tam, nie znasz się".

Zaloguj się aby komentować