Inb4: widać depserację po twoim profilu, źle piszesz, myślisz negatywnie, jesteś zbyt nachalny itp. Jeśli nie wrzucicie mojego profilu, screenów z rozmów, nagrań jak się zachowuje na żywo na dowód to nie chce mi się pisać z ekspertami.


Po miesiącu korzystania z Tindera i boo doszedłem do wniosku, że: nie mam szans u żadnej kobiety, i nie chce mi się nad tym pracować by mieć szanse. Zanim skończę terapię to minie 20 lat, wizyta raz w tygodniu 400zł + leki i sporadyczne wizyty u psychiatry, jeszcze koszty podróży po całym świecie żeby mieć szanse.

Raz w życiu mi się udało nawiązać kontakt po zagadaniu na żywo po kilkudziesięciu - setce prób więc boję podchodzić codziennie do 5 kobiet na mieście, w barze, dyskotece gdziekolwiek by prosić o numer. Lub mówić: "wpadłaś mi w oko i czy pójdzie ze mną na kawę?" choć jak wiadomo, ten tekst ma 100% skuteczności. Nie rozumiem tych technik podrywu, raz trzeba myśleć, że się uda to się uda a innym razem, że będzie odmowa i gdy będzie odmowa to dużo mnie nauczy.


Nie chcę pokazywać publicznie swojego konta, żeby nie wylądować na grupie ostrzegawczej dla kobiet.


Liczby:

Randki:1 Seks:0

Udane podrywy na żywo:0

Stan polubień:

3 dostałem na początku jako pakiet powitalny i do tej pory ich nie znalazłem. 1 jest od chłopaka bo dostałem gdy ustawiłem szukanie mężczyzn w celu znalezienia femboya. Po nowym roku dostałem ostatnie i nie udało się namierzyć.


Na Boo niby ładne kobitki, które lubią siedzieć w domu, introwertyczki a polubień mam 0.


Dlaczego nie mam szans:

Jestem abstynentem, nie lubię imprez, hałasu, nie odnajduję się w dużych grupach ludzi, mało podróżuję, nie mam social media, kładę się spać o 22, nie byłem w klubie. Próbuje ćwiczyć na siłowni, ale i tak żadna nie uwierzy bo nie widać po mnie to nie wspominam.

To dyskwalifikuje mnie u większości kobiet w Polsce.Nie uważam, że warto się zmieniać o 180°, źle się czuć z samym sobą dla bab.

Na szczęście kobiety nie zwracają uwagi na wygląd bo tak to bym jeszcze musiał zrobić operacje plastyczne.


Pojedyncze rozmowy były i doszedłem do wniosku, że nie mam siły na kobiety bo nie rozumiem o co im chodzi, nie potrafię się z nimi dogadać. Każda nie chce ons i fwb, ale jak traktujesz je jak człowieka a nie seks lalkę to odpowiadają zdawkowo lub wcale, mają pretensje o byle co. Jeśli ktoś chce seks to dużo lepiej wychodzi kupowanie usługi u prostytutki.


W internecie czytałem, że panie 30+ są łatwe. W rzeczywistości jedną parę z taką dostałem i nie odpisała.

Od samotnych matek 20 letnich nie dostałem polubień.


Patrzyłem femboye, ale żaden mi się nie podobał i mało ich było. Trans kobiety żadnej nie widziałem.


Na chwilę założyłem grinder jednak nieczytelna aplikacja i pełno reklam. Ledwo założyłem konto i zaczął pisać do mnie chłop z zdjęciem bez koszulki. Mężczyźni to desperaci, z którymi jest dużo łatwiej niż z kobietami.

#tinder

056c5a54-d3df-4fb0-b5ab-aecabf43fd6e

Komentarze (64)

@Dudleus tez sie boje ale serio w na tej apce nie znajdziesz nikogo, 1% chadow rucha tam w kulko ta sama mini pulle zagibionych kobiet, jesli serio interesuje cie zwiazek to trzeba wyjsc ze strefu konfortu, wstawic fotke z paroma filtrami moze kazdy napalony facet dlatego jest ich tam tak wiele.

@ErwinoRommelo nie ma żadnych 1%. Każdemu tam szybko się zamyka licznik i poznaje kobietę, wystarczy wyjść z domu i posłuchać innych a nie internety.

Tak jak gada Erwin- pi⁎⁎⁎ol Tindera. Musisz podbić staty w kontakty społeczne i to zaowocuje. Popracuj też nad sobą i swoimi zainteresowaniami, a amatorka Dudleuszy sama się znajdzie.

@dradrian_zwierachs jakie trzeba mieć zainstalowania by się podobać kobietom?

Naprawdę nie chce mi się codziennie zagadywać kobiet

@Dudleus naucz się grać na gitarze/ukulele. Wystarczą 4 akordy, a już jesteś w stanie zaimponować 90% kobiet. Dodatkowe punkty dostaniesz za własną twórczość, a jak wyjdziesz grać na streecie w mieście wojewódzkim masz nieskończoną liczbę szans na poznanie kogoś, bez zagadywania- to ONE będą Ciebie zagadywać!


Jeśli nie w parze Ci z rytmem, to może namalujesz coś ładnego, albo ulepisz? Wszelka kreatywność to duży plus.


Jeśli umiesz przycinać rośliny to napewno poradzisz sobie z babskimi włosami. Są poradniki w necie- baby uwielbiają tą opcję!


Dobrze jest mieć smykałkę do zajęć "złotej rączki"- naprawisz kontakt, wymienisz pływak w kiblu i już Twoja użyteczność spowoduje łaskawsze spojrzenie.


Dobrze jest mieć prawko i jakieś wozidło- na pewno to zostanie docenione.


Przez żołądek do serca- baby uwielbiają jak się im coś upichci.


Wycieczki i tripy- trochę ruchu zawsze się przyda. Dobrze mieć wozidło, ale rower czy piechtolot zupełnie wystarczą. Dobrze jest też spróbować opowiadać o danych miejscach.

@dradrian_zwierachs nie słyszałem o tym, że granie na strecie 4 akordów to po pewnik sukcesu. Nie może być keyboard tylko musi być ukulele/gitara no tak...


Malowanie też jest banalne tak kilka poradników i już zarabiasz na tym i same zagadują.


Szkoda, że nie mam prawka i samochodu od kilku lat. Zapiszę się w ten roku.


Napisałem w poście, że szkoda mi kasy na podróże by się podobać kobietom. Hiszpania i Mazury na łódce żadnej się nie spodobają. Muszę rowerem ¯\_(ツ)_/¯


Takie to wszystko proste dzięki. Wystarczy grać na gitarze, być artystą, fryzjerem, kucharzem, majstrem i wszystko za darmo im robić.

@dradrian_zwierachs no mam dość takich ekspertów jak ty. Napisałem inb4 na początku. Ty wiesz swoje ja wiem swoje, ale ty masz rację, że nigdy niczego nie zrobiłem i to z listy co wpisałeś ma 100% skuteczności, gdybym tylko przez 10 000h wszystko z listy robił to by same zagadywały, ale kobieta oczywiście nie musi robić nic.


Wolę być sobą i żyć zgodnie z sowimi zasadami a nie pod publikę dla baby.

@Belzebub co znowuż? Mam robić transmisje jak pytam każdą kobietę czy wyjdzie ze mną na kawę?

Ktoś poza tobą potwierdzi, że każda się zgadza na kawę?


Ty ile godzin uczyłeś się gry na gitarze, jak długo grasz na ulicy, uczyłeś gotowania, strzyżenia, malowania rzeźbienia, uczęszczałeś na wycieczki rower? Wszystko to robisz specjalnie by podobać się kobietom?


@Belzebub @dradrian_zwierachs mam prawo jazdy i samochód, gram na keyboardzie, uczę się produkcji muzyki, uczyłem się języków z metod od ludzi z Hejto, pisałem wiersze i opowiadania, byłem w Hiszpanii i na Mazurach w zeszłym roku, robiłem różne kursy i szkolenia. Wy to wszystko macie w dupie, znacie mnie doskonale nie wiadomo skąd, macie podgląd 24/7 i tylko sie potraficie przypierdalać, że sie użalam i wale konia mimo, że nie wale. Ale pewnie wielcy eksperci milionerzy z samo sukcesami wszystko wiedzą najlepiej i tylko wyśmiewać potrafią. Żaden z was nie powie mi tego w twarz, nie zadzwoni i nie powie co źle robię

@Dudleus bo nawet jak ci się mówi co robisz źle i podsuwa pomysły to zamiast być wdzięczny zaczynasz swoje passive agressive pierdolenie. W pewnym momencie było mi cię szkoda ale teraz to już jest tylko żałosne. Piszesz

Jestem abstynentem, nie lubię imprez, hałasu, nie odnajduję się w dużych grupach ludzi, mało podróżuję, nie mam social media, kładę się spać o 22, nie byłem w klubie.

Typie to jestem Literalnie ja lata temu a jakoś mam kobietę którą wtedy poznałem XD

@Dudleus Brzmi to jak "uogólnienie z bólu".

kilka trudnych doświadczeń aktywuje stare przekonania o sobie, np. „nie jestem wystarczająco dobry”, a potem filtruje całą rzeczywistość. Twój mózg zrobił z tego jeden wniosek: nie mam szans u nikogo.

warto żebyś popracował nad realistycznymi przekonaniami o sobie, regulacją emocji po odrzuceniu, zrozumieniem, czego Ty naprawdę szukasz.

To nie wymaga 20 lat terapii. Czasem kilka miesięcy pozwala przełączyć tryb z „świat mnie odrzuca” na „szukam swojego miejsca w świecie”.

Zanim będziesz szukał relacji z inną osobą poszukaj sojuszu ze sobą, a nie przeciw sobie.

@Dudleus

Brak miejsca w świecie to uczucie, nie fakt.

I nie dotyczy to świata tylko własnego środka.

Jak ktoś w dzieciństwie nie czuł że ma prawo zajmować przestrzeńto potem myśli, że świat mu ją zabrał.

Ale to jest wewnętrzny skrypt, nie rzeczywistość.

A tak poza tym to miejsce w świecie się znajduje, a nie dostaje w pakiecie startowym.

@Dudleus @Dudleus jesu ziom przecież napisałem Ci wyżej nad czym możesz popracować i w którą stronę pogłębiać tematy.

Nie ma uniwersalnego skryptu.

To nie działa jak szukanie kluczy pod łóżkiem.

To nie jest szukanie na zewnątrz, tylko odzyskiwanie kawałków siebie,które kiedyś musiałeś schować żeby przetrwać.

Sprawdź co jest naprawdę Twoje, co lubisz, co cię ciekawi, z kim czujesz się żywy.

Zdejmij cudze oczekiwania, rodzinne, społeczne, „muszę być taki, żeby mnie chcieli”.

@Seele ale robię rzeczy dla siebie. Nie jestem jak wszyscy, że to zaprowadzi mnie do bogactwa szczęścia i wszystkiego co najlepsze. Nie pasuje do tego świata i tyle.

@Dudleus Mówisz robię rzeczy dla siebie, ale jednocześnie sam sobie zamykasz drzwi i ogłaszasz, że świat Cię nie przyjmie.

Tak naprawdę to tylko mechanizm obronny, żeby nie ryzykować kolejnego rozczarowania,

Tzw wyprzedzająca rezygnacja.

zanim cokolwiek spróbujesz, już wiesz, że się nie uda więc możesz udawać, że to wybór.

Jeśli serio “nie pasujesz”, to nie dlatego, że świat jest nie dla Ciebie,tylko dlatego, że trzymasz się poza grą i liczysz to jako punkt dla siebie. Jednocześnie trochę robisz z siebie ofiarę. Przy tych mechanizmach raczej nieświadomie.

Mówisz że “świat mnie nie chce”, zamiast sprawdzić, gdzie Ty nie chcesz wchodzić.

Jest różnica między byciem bezradnym a trzymaniem się bezradności, bo jest bezpieczna i znana.

@Seele jak ma mnie przyjąć skoro całe życie się tylko wszyscy śmieją ze mnie i mówią, że do niczego się nie nadaję, źle robię?

Oczywiście całe życie niczego nie spróbowałem, masz dostęp do mojego dysku, historii edukacji pracy, stanu konta, ale nie wrzucasz na dowód...

Gdzie mam wchodzić i jak nie robić z siebie ofiary?


Jesteś kolejnym dowodem jak kończy się cokolwiek gdy coś zrobię. Tylko jebanie mnie za wszystko bez żadnych dowodów, wytykanie zaburzeń psychicznych.

@Dudleus Nie mam dostępu do Twojego życia czy tam dysku ale wyczytuję jedno: nosisz w sobie głos ludzi, którzy Cię kiedyś zgnietli.

I teraz wkładasz moje słowa do ich ust.

To właśnie jest robienie z siebie ofiary.

świat mówi “spróbuj” a Ty słyszysz “jesteś do niczego”.

bo taki komunikat masz w środku, nie na zewnątrz.

Gdzie wchodzić? Tam, gdzie jest choć 10% ciekawości i 90% strachu, bo tam powstaje nowe.

Jak przestać być ofiarą? Nie poprzez “udowodnię wszystkim”, tylko przez oddzielenie obecnej rzeczywistości od starego bólu.

I jeszcze jedno, jeśli każdykto próbuje Ci coś powiedzieć, staje się kolejnym oprawcą,

to znaczy, że to Ty bronisz rany, a nie siebie.

@Seele cały czas mnie gniotą. Dla każdego jest proste, raz wystarczy się odezwać do kobiety i jesteście w kilkunastoletnim szczęśliwym związku proste nie? Tylko ja tak nie mam. Nie jestem wszyscy. Tak samo każdemu się zamyka licznik na Tinderze od razu a mi nie.

Kto mi mówił "spróbuj"? Uczyłem się angielskiego z tego co ludzie mi kazali, przeczytałem książki, które kazali, robię kursy, wysyłam CV, ćwiczę na siłowni, nie piję alkoholu i nic. To czego mam spróbować tym razem?


Mam specjalnie chodzić na: rave, squoty, marsze LGBT, spotkania konfederacji, kurs robienia paznokci, imprezy alkoholowe mimo, że nie interesuje mnie to?

W zeszłym roku byłem pierwszy raz na Mazurach na żaglowce, leciałem samolotem i biłem w Hiszpanii, ale pewnie całe życie nigdy niczego nie spróbowałem tylko leżę w łóżku.

Jaka jest rzeczywistość a ból?


Jak bronić siebie? Do ludzi nic nie dociera, dla każdego wszystko jest proste i nikt nie rozumie, że ja mam z wszystkim trudności. Zawsze się dowiaduje, że jedyne spierdolony i tylko użalam nad sobą. Nikt nie potrafi mi wytłumaczyć i się nie użalać.

@Dudleus Słuchaj, szanuję Ciebie jak każdego innego człowieka i rozumiem trud z którym walczysz. Sam swoje przeszedłem i wiem że ta droga kosztuje dużo wysiłku i cierpliwości.

robisz dużo, ale wciąż grasz według jednego scenariusza: „robię to, co trzeba, i nic nie działa”. I to jest sedno problemu. To nie jest życie po swojemu, tylko lista obowiązków, które ktoś Ci kiedyś wmówił: ucz się, ćwicz, wysyłaj CV, zachowuj się porządnie i świat Cię nagrodzi. Nazywamy to "zasługiwaną wartością". robisz, żeby ktoś wreszcie uznał, że wolno Ci istnieć. A świat nie nagradza proszenia o pozwolenie.

Do tego masz filtr „wszyscy mają łatwo, tylko ja nie”. Nie, nie mają, tylko nie piszą o tym w internecie. Ale dopóki nosisz w środku przekonanie „jestem wyjątkiem, bo ze mną coś jest nie tak”, to każdy cudzy sukces będzie Cię utwierdzał w krzywdzącym wyobrażeniu o sobie.

Rzeczy, które zrobiłeś,Hiszpania, żagle, samolot normalnie byłyby dowodem że życie Ci się poszerza. Ale Ty obracasz je w dowód na własną beznadzieję. To nie fakty, to filtr bólu, który masz w głowie od lat. I tak, to jest robienie z siebie ofiary. nie dlategoże leżysz i nic nie robisz, tylko dlatego, że wynik masz ustalony zanim spróbujesz. Ktokolwiek Ci powie coś innego niż „masz rację, jesteś skazany na porażkę, loszki coorvy”, ląduje w szufladzie „ci, którzy mnie gniotą”. W ten sposób nikt nie może Ci pomóc, bo bronisz nie siebie, tylko swojego najgorszego przekonania o sobie.

@Seele to jak zrobić coś prawidłowo?
Co znaczy żyć po swojemu? Mam całe życie nie pracować i nie mieć pieniędzy, nie odkładać na emeryturę na giełdzie. pić alkohol, zero aktywności fizycznej? Nie chcę pisać publicznie tylko pewne rzeczy zachować dla siebie bo zaraz wszyscy mnie zjebią.
Tak poleciałem gdzieś bo inni mi kazali, nie dlatego, że uznałem, że mogę spróbować.
Nie mogę się uczyć gry na keybordzie i produkcji muzyki bo inni mi kazali, dokładnie tak. To jakiej muzyki słucham i co oglądam, gram to zawsze inni ustalają. Wszystko przez całe życie inni mi każą i nigdy niczego dla siebie nie zrobiłem...


esteś skazany na porażkę, loszki coorvy”

Gdzie tak napisałem, że loszki itp.?
Jakie wyniki mam ustalone? Oczywiście jak mi się przez całe życie nie udało w danej dziedzinie pomimo pozytywnego myślenia to nic nie znaczy. Bo w środku nastawiałem się na porażkę. Nie wiem jak prawidłowo myśleć pozytywnie, znam teorię, że to przynosi same sukcesy. Normalnie babka z HR, każda kobieta, klient, wszyscy wyczuwają, że nie myślę pozytywnie to mi się nie udaje.


Najbardziej bym chciał żeby moja partnerka: nie paliła, lubiła siedzieć w domu, nie potrzebowała drogich rzeczy i wielu rozrywek, mam ustalony typ urody jaki mi się podoba. Ale kompletnie nie wiem czego chcę.


@Dudleus Problem nie jest w tym, że robisz coś źle, tylko że szukasz „prawidłowego sposobu”, który załatwi Ci życie. Nie ma takiego przepisu. Żyć po swojemu nie znaczy rzucić pracę, przestać ćwiczyć czy topić się w alkoholu. To znaczy wiedzieć, które rzeczy robisz, bo chcesz, a które robisz, żeby ktoś na zewnątrz był zadowolony albo żeby przypadkiem Cię nie skrytykował.

W tym, co piszesz, wciąż pobrzmiewa jeden schemat: „ktoś mi kazał, więc zrobiłem. i nic z tego nie mam”. I dopóki nie zaczniesz podejmować decyzji z własnego środka, każda czynność będzie wyglądała jak narzucony obowiązek, nawet jeśli obiektywnie jest dobra. To nie świat Cię blokuje, tylko przekonanie, że musisz grać cudzymi zasadami, bo Twoich nie wolno Ci mieć.

kiedyś nauczyłeś się, że Twoje potrzeby nic nie znaczą, więc teraz nawet ich nie rozpoznajesz. Dlatego gubisz się, gdy pytasz siebie, czego chcesz, bo nigdy nie miałeś prawa chcieć.


Z Twoich wpisów odrazu w oczy bije:

czarno-biało myśli

nie rozróżniasz faktów od emocji

stale interpretujesz neutralne słowa jako "atak"

traktujesz opinie jak nakazy

nie masz dostępu do własnych potrzeb

i w kółko powtarzasz to samo


Bardzo mocno kulejesz z podstawowych podstaw psychologii. a bardzo by Ci się przydała ta wiedza żeby rozpoznać i zrozumieć mechanizmy które się w Tobie odgrywają. Poszukaj terapeuty który Ci pomoże wyjść z tej klatki którą sobie sam nieumyślnie stworzyłeś.


Na koniec polecam jeszcze IMHO bardzo dobrą lekturę na start .

29272faa-48ef-4b3d-91f0-d1237ebc2d89

@Seele mam autyzm i zdiagnozowane dużo zaburzeń w tym błędne interpretowanie wszystkiego.
Kto mi konkretnie każe robić wszystko w życiu?
Oczywiście nie robię niczego bo chcę tylko mi wszyscy wszystko każą. Ubieram się jak mi się podoba a nie w garnitury bo trzeba dlatego, że ludzie mi każą. Nikt w moim otoczeniu nie odkłada na emeryturę, ale ja odkładam na giełdzie bo mi kazali. Siedzę w domu zajmując się swoimi projektami i kładę się spać o 22 wstaję rano, a nie imprezuję w klubach nocnych, mam konto tutaj, bo ludzie mi kazali.
Wiadomo nie mam żadnych swoich zasad dlatego jestem odludkiem i nie potrafię się z nikim dogadać.
Kiedy się nauczyłem, że moje potrzeby nic nie znaczą i nie umiem ich rozpoznać?
Myślałem, że chcę stabilności finansowej, zdrowia, pracować maksymalnie na etat, spokoju, bliskości i partnerki( w czasach gdy wszyscy muszą być samotni bo trzeba się skupiać tylko na sobie i rozwijać się), nie rozwijam się po 16h dziennie, nie mam tik toka i instagrama, nie palę i nie piję jako jeden z niewielu w moim wieku. Ale to wszystko mi narzucili inni bo ja nie moglem chcieć niczego i mam zupełnie inne potrzeby. Nigdy nikomu nie odmówiłem jak coś mi się nie podało i wiedziałem, że to nie dla mnie.

Teraz muszę się uczyć psychologii, przeczytać tę książkę bo ty każesz i to jest spoko wiadomo.
Do jakiego terapeuty mam iść? Terapeuta bo ty każesz jest dobry, jak ja pójdę sam z siebie to będzie źle. Byłem w lato 2024 u psychologa na NFZ z 6 spotkań odbyłem i nie widział potrzeby bym dalej chodził. Mam wysłać terapeucie to co piszesz i by dobrał do tego terapię?

@Seele z doświadczenia wiem, że najlepszą opcją dla mnie jest samobójstwo bo wymaga najmniej wysiłku, ale boję się tego zrobić.

@Dudleus To, że masz autyzm i tendencję do błędnych interpretacji tłumaczy, czemu odczytujesz każde moje zdanie jako rozkaz. Ja niczego Ci nie każę. Pokazuję Ci inną perspektywę. To różnica, którą na razie trudno Ci złapać, bo Twoja głowa działa według schematu: „jeśli ktoś coś mówi, to znaczy, że żąda i ocenia”.

I tu dochodzimy do sedna: nikt konkretnie nie każe Ci robić wszystkich rzeczy.

Ty sam traktujesz cudze pomysły jak obowiązki, bo tak nauczyłeś się funkcjonować.

Autyzm + wieloletnie poczucie krytyki = przełącznik na tryb „zrób dobrze, żeby nikt nie miał pretensji”.

W tym trybie nawet Twoje własne wybory wyglądają jak cudze.

Kiedy pytasz „kiedy się nauczyłem, że moje potrzeby nic nie znaczą?” to właśnie jest odpowiedź.

Nie ma jednego momentu. To się buduje latami. oceną, śmiechem, nietrafionym wsparciem i brakiem bezpiecznego miejsca, gdzie można było powiedzieć „nie chcę” albo „dla mnie to inaczej”.

Dlatego teraz masz chaos między tym, co chcesz, a tym, co myślisz, że powinieneś chcieć. To nie znaczy, że Twoje potrzeby są złe. Przeciwnie, stabilność, partnerka, spokój, praca, zero alkoholu, sen to są wszystko sensowne potrzeby. Tylko że Ty wciąż próbujesz je „udowodnić komuś”, zamiast uznać, że to jest Twój wybór i masz do niego prawo.

Co do terapii, znowu: nikt Ci jej nie narzuca.

Jeśli masz autyzm i zaburzenia interpretacji, to normalne, że potrzebujesz terapeuty, który zna pracę z neuroatypowością.

To nie ma być „kazanie”, to ma być narzędzie.

A odpowiedź na Twoje pytanie, do kogo iść, brzmi:

do terapeuty, którego wybierzesz TY, a nie internet.

Możesz mu pokazać tę rozmowę.

Możesz nie pokazywać.

To jest decyzja, której nikt za Ciebie nie podejmie.

I jeszcze jedno:

Toże każdy komentarz odbierasz jako atak, pokazuje że Twoja rana jest wciąż świeża.

Spróbuj się zastanowić na tą inną perspektywą.

Nie jestem Twoim wrogiem ani twoim szefem. Piszę to z czystej ludzkiej empatii.

Jeśli chcesz coś z tego wziąć -weź.

Jeśli nie - zostaw.

@Seele spróbuję dokonywać własnych wyborów i mieć do niech prawo, przeczytać książkę i pouczyć się psychologii. Obecnie się dowiedziałem, że mam lękowy typ przywiązania Mi mniej więciej "(często osoby, które czują się gorsze – "jestem gruby/brzydki") podświadomie lgną do osób niedostępnych, bo to potwierdza ich schemat ("muszę walczyć o miłość")." Na terapię nie pójdę bo mnie nie stać.

@Dudleus "Po miesiącu korzystania z Tindera i boo doszedłem do wniosku, że: nie mam szans u żadnej kobiety"


u żadnej kobiety na Tinderze

miłość z Temu

tyle wspólnego to ma z realnym życiem co instagram

@GazelkaFarelka Znam udane, szczęśliwe związki nawiązane na Badoo i Tinderze. Ale to prawda, że trzeba mieć dużo cierpliwości do odpisywania i tekstowego smalltalku.

@matips igła w stogu siana

u mnie nigdy nie zatrybiło nic przez neta, chociaż niby jestem kobietą, więc jak to niektórzy twierdzą, "easy mode", bo wybieranie partnera to nie jest gmeranie w skrzynce w poszukiwaniu najlepszego ziemniaka


wybór dokonuje się w ciągu pierwszej sekundy spotkania kogoś na żywo, to jest ten pierwszy ułamek sekundy kiedy widać w oczach faceta, że mu się podobasz, żadne gadki przez neta tego nie zastąpią

@Dudleus cóż, sam bym nie próbował szukać kogoś na Tinderze. Serio, kiedyś mogło być to dobre rozwiązanie, ale nie teraz. Teraz jesteś tam jak towar w sklepie i sobie dziewczyny przebierają, celując w kilka procent najlepszych. Bo mogą, a to się nie zdarza w realnym świecie. Fakt, ciężej kogoś znaleźć przez te zmiany społeczne, ale niestety, trzeba się przystosować do rzeczywistości. Sam nie wiem, kiedy zacznę znów randkować i będę gotowy na stały związek, ale zakładam, że nie będzie to prędko, bo mam dużo do przepracowania, ale jakoś dam radę. No bo co mam zrobić? Odpuścić? Nie, to nie dla mnie. Trzymaj się i pod żadnym pozorem nie poddawaj się w szukaniu swojego szczęścia.

Ja moją znalazłem na jakiejś alternatywie którą znalazłem dla beki, w sumie ona też założyła tam konto dla beki, i tak jakoś wyszło. To było jakieś zaadoptuj faceta czy coś. Omijaj Tindera najbardziej z daleka, tam tylko rak i depresja. Szukaj jakiś innych aplikacji, może Ci się poszczęści jak i nam. Trzymam kciuki!

@Dudleus


Na apkach zawsze miałem znikome powodzenie (najlepiej mi szło jeszcze przed pandemią), no bo na pierwszy rzut oka nie robię dobrego wrażenia.


Za to udało mi się znaleźć dziewczynę dzięki Hejto, a poprzednią dzięki Wykopowi.


Nie musisz mieć umięśnionej klaty, nie wiadomo jakiej pracy, samochodu prosto z salonu, własnego mieszkania czy czego byś tam sobie nie wymyślił, żeby kogoś poznać. Nie mam żadnej z wyżej wymienionych rzeczy, a jakoś jestem w udanym związku.


Jasne, są dziewczyny, które na pewno polecą na dobry samochód czy po prostu ładną twarz. Tylko pytanie, czy chciałbyś być z kimś takim?


Moim zdaniem największą rolę odgrywają zainteresowania, tylko szkopuł w tym, żeby trafić na „swojego człowieka”, który będzie podzielał te zainteresowania albo chociaż będzie ich ciekawy, który będzie akceptował różne Twoje dziwactwa et cetera.

@cyberpunkowy_neuromantyk .Nie uważam, że warto się zmieniać o 180°, źle się czuć z samym sobą dla bab. Ale pewnie warto się uczyć zainteresowań specjalnie dla kobiet.

@Dudleus


No nie wiem, czy warto robić cokolwiek dla zainteresowania kobiet. : P


Dla przykładu: moja była dziewczyna nie interesowała się tym, jakie teksty piszę. A dla mojej obecnej dziewczyny pisanie tekstów jest jednym z moich największych atutów.


Po prostu rób to, co sprawia Ci przyjemność i staraj się znaleźć kogoś, kto doceni Cię takiego, jakim jesteś. Ale nie przestawaj pracować nad sobą. Eksponuj swoje zalety, pracuj nad wadami, rozwijaj się i ciesz się życiem.

@Belzebub nie wiem, u mnie działa xD par niewiele bo usuwam jak mi sie nudzi xD

a co tam dudelus marudzi w poscie to no co mam powiedzieć

jest jedna zasada NIE BĄDŹ BRZYDKI

okrutne, nie okrutne ZYCIE XD



3f73f144-2457-4d33-8a08-e2ea6fcb9e54

@Belzebub ty no ale wstawial z silki fotki normalny chlopak fryz spoko, to serio trzeba byc brad pit zeby zamoczyc dzisiaj? Ja krzywy ryj a za mlodego modelki pukalem

@ErwinoRommelo @Sweet_acc_pr0sa jest jedna zasada. Gdybym nie był brzydki to miałbym polubienia, u barbera nigdy nie byłem ¯\_(ツ)_/¯ albo gdybym się na żywo odezwał to miałbym 100% skuteczności

@Dudleus jeśli facet na tym zdjęciu to Ty, to fiu fiu. Problem raczej jest głębiej, w Twojej głowie. Być może wpadłeś w dołek niskiej samooceny i negatywnego myślenia.

Anyway zgadzam się ze @Sweet_acc_pr0sa (widziałem go na żywo i też nie jest wybitnym gigachadem - ot takie śliczne chłopięcie z dobrą gadką) i @Belzebub że nic Ci nie brakuje

Trzymaj się tam i powodzenia życzę

@Yes_Man jak myśleć pozytywnie? W tym roku będę miał 24 lata, przez 22 myślałem pozytywnie i jedyne co mi to dało to diagnozy chorób psychicznych. Kobiety przez profil na tinderze i na żywo wyczuwają: negatywne myślenie, mizoginistyczne wpisy w internecie, choroby psychiczne i wszystko co najgorsze. Widać z daleka, że jestem incelem, mam zły mindset nic nie robię tylko wszystko zwalam na innych.

Miałem taką samą rozpacz jak ty w styczniu, lutym 2025. Później dopisało mi lekko szczęście. Jestem teraz w związku, ale wypruwalem sobie wręcz żyły, żeby się udało. Rozumiem Twoją perspektywę i znam to uczucie beznadziei. Trzymaj się, kolego. Wytrzymaj, jeszcze trochę...

@DerMirker Ja próbuję sporadycznie z kobietami, może co pół roku. Założyłem tindera bo fryzjer od kilku miesięcy mi pierdolił, żebym założył. Ostatnio tak naprawdę spróbowałem w listopadzie(poprzednio w sierpniu) bo bardzo spodobała mi się i gdybym nie zagadał to nie spotkał jej więcej. Kilka razy się spotkaliśmy, ale przestała odpisywać.

Zaloguj się aby komentować