@moll To ja czegoś nie rozumiem. Kiedyś się pisało "co X kandydat" i nikt nie zastanawiał się nawet przez ułamek sekundy, czy chodzi też o kobiety, bo to było oczywiste. Z kontekstu i z domyślnego braku dyskryminacji wynikało, że chodzi nam o osobę spełniającej definicję kandydata, a w innych przypadkach: ucznia, Polaka, urzędnika itd. bo przypadki, gdy płeć faktycznie jest kluczowa są na tyle rzadkie, że na tę okazję można doprecyzować.
Przynajmniej tak to wyglądało 20 lat temu.
Ale widzę, że sporo się zmienia. Tylko czy na lepsze?
"Przez 8 ostatnich lat Polki i Polacy byli ignorowani przez rząd Platformy Obywatelskiej..."
"Wszyscy i wszystkie musimy przestrzegać polityki naszej firmy".
Bleh.
@moll Z mojej perspektywy - to żadna świadomość i wrażliwość (bo świadomy i wrażliwy niby na co? Ktoś nie wie, że kobiety istnieją?), tylko forsowanie na siłę i utrudnianie komunikacji, zbędnie wydłużając wypowiedzi. Jaka jest tu faktyczna korzyść? Że ciemnota z IQ bakłażana, co myśli "rodzaj męski = chłop", wreszcie jest zadowolona?
To podmieńmy wszystko na rodzaj żeński, byle nie trzeba było wszystkiego powtarzać, a przecież i tak ktoś się może czuć pominięty (i ma rację), więc co najmniej x3.
@Pantokrator wiesz, raczej chodzi o to, że o ile w określeniu mieszanej zbiorowości użycie specjaliści, kandydaci, itd. ma sens, bo to o ogóle mowa, o tyle w liczbie pojedynczej rozróżnienie na płcie robi się dość mocno zauważalne. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem. Momentami feminatywy brzmią żałośnie, ale niektóre po osłuchaniu się z nimi przyjmują się nieźle - sędziny już nie budzą takiego zgorszenia
@moll W liczbie pojedynczej jest ten sam problem, co przy mnogiej. Gdy mamy na myśli osobę dowolnej płci, domyślnie używaliśmy słowa w rodzaju męskim. Statystyczny Polak to w ponad połowie kobieta. I nie było problemu, aż ktoś nie wpadł na pomysł, że trzeba wszystko poprawić.
Feminatywy niech sobie istnieją, większość ludzi z mojego otoczenia i pracy (swoją droga, 90% kobiet w okolicy, więc specyficznie) ich nie używa, bo niespecjalnie w czymkolwiek pomagają, ale to indywidualna sprawa - jak ktoś chętnie z nich korzysta, to wiem, że trzeba uważać i nic nie wspominać o równym wieku emerytalnym, służbie wojskowej, cięciu socjalu dla nierobów (ale tu zaznaczę, że według k0nfiarzy jestem lewakiem, prawicowca by wyhaczyć, trzeba z kolei powiedzieć coś dobrego o Ukraińcach i obserwować twarz, więc jest ciężej, a nikt nie chce szkalować papieża w niewłaściwym towarzystwie...) -v w sumie nawet się przydają. Moja narzeczona woli być inżynierem dla przykładu.
Boli mnie wyłącznie zjawisko, które sprawia, że nagle rodzaj rzeczownika opisującego pewną rolę/funkcję wykonywaną przez obie płcie stał się niezawodnym nośnikiem dodatkowych informacji.
Ludzie zawsze mi mówili, że "domyślny rodzaj męski" ma pewne luki i mieli rację - pielęgniarka czy sekretarka to określenia, których wobec facetów nie stosowano, a jakby zaczęto, to by się chłopy obraziły z uwagi na zwyczaj językowy. Zamiast je załatać, postanowiliśmy wszystko zmienić. Dla mnie "lekarz" nie ma płci, dla mnie lekarz to osoba wykonująca konkretną robotę. To chyba nie jest dyskryminujące podejście?
@Pantokrator mi jest wszystko jedno xD dosrałeś się do mnie o podanie formy "bardziej" neutralnej niż rodzajnik męski i dalej brniesz w ideologię, a mi to wisi, tak w ogóle. Tutaj jest zbyt cienka granica między puryzmem językowym, czy nawet sztywnością i uporem w zachowaniu form, stojącymi w opozycji do naturalnych zmian w języku (inaczej panowałaby prapolszczyzna), a kwestiami ideologicznymi, które mają wątpliwą proweniencję, bo problemem nie są feminatywy same w sobie, ale to, w jaki sposób następuje ich restytucja - one nie są nowomodnym wymysłem
A przed sekretarką była fucha sekretarza, więc z tym jednym przestrzeliłeś
@moll Dosrałem? "XD"?
Serio, czy ludzie zawsze muszą z siebie takie coś wydalić?
Miałem wrażenie, że na tym portalu nawet jeśli się z kimś nie zgadzam, to można się nie zgadzać na jakimś poziomie. Pogadać dla samego pogadania. Jak się nie podoba - to przecież z internetowej dyskusji totalnie pokojowe wyjście jest zawsze dostępne. A mimo to szambo i tak się wylewa, w końcu to polski internet i polski internauta. No nic, miłego wieczoru.
Nie przestrzeliłem z "sekretarką", bo "sekretarz" w tzw. międzyczasie zmienił znaczenie, a nikt zawodu mianem "sekretarza" czy "pielęgniarza" nie określał od dekad. To, że "kiedyś było inaczej" nie ma dla tego przykładu żadnego znaczenia.
Witam w ignorowanych. Jak na wykopie.
Zaloguj się aby komentować