@Oscypek no i co sie dzieje na tej ścieżce? jest dużo ludzi? tak to wygląda w turystycznych miejscach. byłeś kiedyś w Holandii/Belgii? tam jakoś nikt sie nie zabija a wręcz przeciwnie, tłok rowerowy rośnie
nie zastanawia Cię, po co góral miałby niedbać o konia, na którym zarabia, skoro koń tani nie jest?
koło domku na wsi sąsiad ma stajnię i niestety w ogóle nie trafiłeś, bo koń jest stosunkowo tani w utrzymaniu, wystarczy mu do szczęścia woda, siano, owies, pracując w polu zeżre może z 10-15kg w ciągu dnia, a przy tym w porównaniu do tego co zeżre charakteryzuje się niebywałą wytrzymałością.
Dodajmy jakiegoś kowala, bo te zakopiańskie są podkuwane, weterynarz (o ile ogóle).
A jeden przejazd na morskie oko w tę i we wte kosztuje zdaje się 140zł, więc koń na miesiąc swojego utrzymania zarobi w porywach do 3 dni liczmy na spokojnie, bo oczywiście żadne podatki nie są też od tego odprowadzane.
Więc wyobraź sobie jak skąpą i zachłanną mendą musi być ten jebany góral, że nawet przy takich przebitkach potrafi od czasu do czasu zamęczyć tego konia na trasie, bo musi koniecznie zrobić po kilka-kilkanaście tras dziennie. I to tylko po to, żeby se kolejną chatę z bali z widokiem na giewont yebnął. Potem udaje w mediach wielkiego tradycjonalistę ktory kocha swoje cudowne zwierzęta i się nimi opiekuje.
Odbije pytanie - myślisz, że tam chodzi o jakąś tradycje? Nie, chodzi wlasnie o te przebitki cenowe, których na melexie i prądzie w życiu nie osiągną.
Memy o 10zł za pogłaskanie konia nie biorą się znikąd. a góral za 10zł utopiłby Cię w łyżce wody. Jebać te zorganizowaną grupę zarobkową i tyle.