Funkcjonalności, których nikt nie potrzebował

Masz wrażenie, że dowozisz funkcjonalności, które… nikogo nie obchodzą?


Feature “na wczoraj”, wdrożony, zakomunikowany… i cisza. Zero feedbacku, zero usage, za to rosnąca złożoność systemu, kolejne wyjątki i coraz większy dług technologiczny. W którym momencie przestajemy budować produkt, a zaczynamy spełniać przypadkowe życzenia?


W tym wpisie rozkładam na czynniki pierwsze problem funkcjonalności “dla jednego klienta”, ukrytych side-projectów w systemie i kosztów, które nie pojawiają się w estymacjach.


https://thecommitline.substack.com/p/funkcjonalnosci-ktorych-nikt-nie

Jeśli chcesz czytać kolejne takie przemyślenia - zostaw maila pod wpisem


#programowanie #naukaprogramowania

Substack

Komentarze (17)

Tu o tym nie wspominamy, tu mamy funkcjonalności których wszyscy potrzebują, a ich nikt nie wdraża ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#hejto

najlepsze taski: godziny potwierdzone, kasa wyplacona, a nie ma znienacka wyskakujacych problemow ze cos sie zjebalo i naprawiaj na cito

Nie ma czegoś takiego jak "funkcjonalności". Funkcjonalność to cecha, nie rzecz. Zbiór funkcji wpływa na ogólną funkcjonalność czy użyteczność. Nikt nie pisze, że dowiózł nowe użyteczności.

łe, ja kiedyś napisałem cały program (a w zasadzie zestaw programów), których nikt inny nie chciał używać dopóki nie zwolniłem się z pracy

( ͡° ͜ʖ ͡°)


Ale najbardziej irytujący jest niekończący się koncert życzeń, z których jedna połowa jest sprzeczna z drugą...

Albo poprawianie kilka razy tego samego, bo ktoś nie przewidział konsekwencji, albo wręcz olał twoje ostrzeżenia.

Eeee myślałem, że to będzie fajny art. jak to kiedyś zaczęli pi⁎⁎⁎⁎lić winampa albo gadugadu czy coś i dodawać różnie nikomu nie potrzebne bzdury...

Ktoś mi kiedyś opowiedział taką anegdotę odnosnie SAPu.


Brzmiała ona mniej więcej tak:

Na parkiecie sali bankietowej, w której organizowane są zjazdy sapowców stoi koleś z rolexem, koleś w garniturze za 50 patoli i ten trzeci, który sam stworzył drugiego SAPa ze wszystkimi nowościami prześcigujac stare narzędzie o 300 lat.

Ten garnitur to on kupił od żony tego kolesia z roleksem w zamian za implementację uproszczonych fakturowań obcinających centy dla spółki jego brata gdzie pracuje żona tego typa od garnituru za 50 patoli.

No, a ten trzeci ma trądzik i założony aparat korekcyjny. Posiada on rewolucyjny system, ktory naprawiłby wszystkie ich bolączki technologiczne, lecz usunął przy okazji powód do tak ścisłej współpracy i budowania zaufania w branży.

I to byloby na tyle.

@zzzquil Chyba malo wiesz o biznesie. Tak to moze byc w urzedach w Polsce gdzie zarabia pan janusz bo jego zona to siotra kogos z urzedu. W biznesie, a przede wszystkim prywatnym biznesie musi sie oplacac. Jesli maja zaplacic 50k, czekac miesiac na jakis maly ficzur a w tym czasie biznes dalej pracuje i po tym czasie dalej bedzie pracowac to takie rozwiazanie zawsze wygra z migracja do super systemu ktora sie powiedzie za rok, albo i sie nie powiedzie.
Zobacz sobie historie wdrazania SAP'a do Lidla, Haribo albo DHL'a.

@666 Aż mi się przypomniało. Po poszukiwaniach zatrudniono nowego CEO do firmy z 500mln+ przychodu. CEO napalil się na technologię, która nie do końca wpisywała się w tę firmę ale trzeba było wykazać inwestycje bo tak wynikało ze strategii. Bonus był od realizacji celów sprzedaży i inwestycji. W pierwszym roku wszystko się zgadzało. W drugim był czas na wdrożenie nowej technologii. Sprzedaż szła po staremu bo w końcu nowa technologia dopiero jest wdrażana. Wywiady w prasie z CEO co za super pomysły itd.. W trzecim roku po zgarnięciu bonusów za drugi rok, nowy-stary CEO dostał zajefajną propozycję, taką super rozwojową, w nowej firmie, również jako CEO. Stara firma zaczęła szukać nowego nowego CEO i tylko cicho było o tym, że zatrudnili cwaniaka za pierwszym razem. Absolutnie nie można się do tego przyznać bo to wkurzy akcjonariuszy. A nowy nowy CEO w starej firmie musi sprzątać. Bonusy będą za sprzątanie.


To nie są historie fantastyczne. Lata temu szef mojego szefa dostał bonus za wynegocjowanie zamknięcia kontraktu, który był podpisany na $ 1,2 mln za realizację. Wynegocjował zamknięcie tego kontraktu za $ 200k. System okazał się kompletnie bezużyteczny i technicznie niemożliwy do wdrożenia w tej firmie (grupa inżynierów zgłaszała to przed zakupem) za to próba wdrożenia trwała rok. I te 200k to był realny koszt dostawcy, który nie chciał zyskakć opinii, że sprzedaje byle co i nie potrafi tego wdrożyć. Więc żeby nie generować dodatkowych kosztów postanowiono zamknąć projekt dogadując się z dostawcą. Negocjował szef mojego szefa, który rok wcześniej wynegocjował te 1.2 mln. Za zjechanie do 200k przy zamknięciu projektu dostał bonusa z pochwałą od szefa szefów na townhallu. A pryszczaci inżynierowie stworzyli w ramach godzin pracy, bez bonusa system, który działał. Wszyscy byli zadowoleni. Firma z topki Fortune500.

Pracuje wyłącznie nad aplikacjami/stronami które są dedykowane jednemu klientowi więc nie znam tego uczucia od tej strony. Za to znam go od strony utrzymywania projektu open source. Często ludzie proszą o dodanie do programu feature który wydaje się mało przydatny i kilka razy miałem wrażenie, że dodaje coś tylko dla tej jednej osoby xD. No ale ciężko stwierdzić bo nie dodaje do tych programów żadnej telemetrii więc nie wiem ile osób faktycznie użyło danej opcji.

Zaloguj się aby komentować