Komentarze (24)

@onpanopticon

Postanowiłem to robię

A gdy się dotrzymuje postanowień danych samemu sobie, to można zacząć sobie ufać. Zajebiate uczucie gdy to tak działa, że coś robię bo po prostu postanowiłem. Nie ma, że się uda albo nie uda, po prostu robię bo taką decyzję podjąłem.

Dodałbym do tego, żeby starać się polubić to co się robi. Spotykam się z ludźmi, którzy robią pompki/biegają/chodzą na siłkę bo 'muszą', bo będą lepiej wyglądać, będą silniejsi, ale nienawidzą tego co robią. Potem są spadki motywacji, ćwiczenia w kratkę, a przecież można też podjąć decyzję, żeby starać się polubić to co się robi i czerpać satysfakcję z tego, że staje się w czymś lepszy.

@onpanopticon z pierwszym akapitem zgadzam się w całości. Dogadywanie się z samym sobą jest bardzo ważne i jeśli chodzi o jakieś nowe postanowienia, to najlepiej wrzucać je pojedynczo, dopiero gdy wejdzie w nawyk to dokładać kolejne.


Z drugim zgadzam się po części, no ale skoro Ci to działa, to spoko, tylko to się liczy.

@splash545 nie można się z sobą, starym sobą, dogadać. Trzeba mu spuścić całkowity wpierdol aby się gnój nie podniósł.

Mam kilka przemyśleń z ostatnich wewnętrznych wydarzeń jak mi się ułoży to może opiszę.

@AdelbertVonBimberstein no nie wiem, nie wiem. Początkowo też miałem przemyślania typu, że tego starego ja już nie ma, że rozłożyłem klocki, z których jestem złożony i ułożyłem się na nowo i w jakimś sensie tak właśnie było. Jednak po kolejnym roku od mojej przemiany stwierdzam, że tamten ja dalej gdzieś we mnie żyje, choć nie daje mu możliwości, żeby mnie kontrolował. Tak samo jak te inne wcielenia, które odeszły: młodego dorosłego, głupiego nastolatka, wystraszonego dzieciaka; one też gdzieś są częścią mojej osobowości i czasami dopominają się o uwagę.


Ogólnie to kim jestem, czym jest to ja, za które się uważam, to gruby temat i na pewno to nie jest tak, że jesteśmy jakąś jedną osobą; raczej jesteśmy złożeni z wielu części, tego czego pragniemy, za kogo się uważamy, naszych dawnych przeżyć, obecnych ról, uwarunkowań społecznych i kulturowych. Dlatego też gdy jesteśmy sami zachowujemy się inaczej, inni jesteśmy dla kogoś bliskiego, inni dla znajomych, inni dla obcych, a jakby się tak głębiej zastanowić, to rano i wieczorem jesteśmy zupełnie inną osobą. @onpanopticon

@onpanopticon ciężko się z tym nie zgodzić. Jeśli się przyjmie taki punkt widzenia, to dużym plusem jest to, że już nie trzeba czuć do siebie żalu, bądź gniewu za to co się kiedyś robiło i można pogodzić się z sobą i swoją przeszłością.

@onpanopticon

wykorzystując zarówno doświadczenie jak i pewne narzędzia

O to to, u mnie powodem większości zachowań autodestrukcyjnch i trwania w wieloletnim nieszczęściu było to, że nie miałem narzędzi do radzenia sobie z własnymi stanami emocjonalnymi, oraz to, że miałem dziwne, roszczeniowe podejście do życia i świata.

Zaloguj się aby komentować