Do tej pory czyli już pare lat miałem w zespole tylko jednego atencjusza. Objawiało się to tym, że zawsze musiał wrzucić swoje pięć bezużytecznych groszy, komentarzy czy informacji np. na koniec spotkania. W związku, że był tylko on jeden, to nie było to zbytnio męczące. Teraz w zespole mam trzech takich atencjuszy i zastanawiam się jak ich „skracać”. To są sytuacje przeróżne, ale najbardziej rzuca się w oczy i uszy to kiedy cały zespół dyskutuje nad jakimś problemem, uznaje go za rozwiązany po czym jeden atencjusz rozpoczyna zdanie „to ja tylko INFORMACYJNIE, że kliknąłem w coś tam i (tak jak rozmawialiśmy przez ostatnie 30 minut) zadziałało zgodnie z tym co było ustalone. Każde daily jest przez nich przedłużane, widać że ściagają się kto więcej zabierze czasu. Jak sobie radzić z takimi?
Komentarze (12)
Hindusi? Pytam bo akurat z nimi mam takie doświadczenia - wszystko ustalone, wszyscy wszystko wiedzą, ale wyskakuje książę maharadża w złotej koszuli, że on to ma inny pomysł i zamiast skończyć spotkanir wcześniej to k⁎⁎wa zjeb przedłuża do samego dzwonka... Oczywiście cały wywód nic nie wnosi, a wręcz udowadnia, że Alibaba nawet nie słuchał co było wcześniej mówione.
@Marcin-Najman nie ma rady na takich, mam takiego w zespole i zawsze po prostu ignoruje. Kiedyś walczyłam, ale to walka z wiatrakami, jak się taki nakręci, a nie daj boże zwrócisz mu uwagę to później będzie rozwalał wszystkie spotkania. Najlepiej ignorować, odpowiadać zdawkowo. Ewentualnie wracać do swojej pracy w tym czasie i zwyczajnie nie słuchać.
Zaloguj się aby komentować