Co z tymi innowacjami? Polska ma armię inżynierów, z których nie korzysta

Z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że Polska nie wykorzystuje w pełni potencjału ludzkiego, który w niej drzemie. Mamy armię inżynierów i programistów, ale rynek – zarówno państwo, jak i firmy – z jakichś powodów z nich nie korzysta - informuje w piątkowym wydaniu „Puls Biznesu”.


Z raportu MFW pt. "Bridging Skill Gaps for the Future: New Jobs Creation in the AI Age" wynika, że Polska znajduje się w ścisłej czołówce państw przygotowanych do dostarczania najbardziej zaawansowanych umiejętności.


Wyprzedzamy m.in. takie kraje jak Holandia, USA, Niemcy czy Francja, a przed nami są głównie państwa nordyckie. Mamy więc bardzo kompetentnych ludzi w wielu nowoczesnych dziedzinach. To istotny motor rozwojowy, ale dane pokazują, że nie wykorzystujemy w pełni tego potencjału - czytamy w "PB".


Mamy kompetentnych inżynierów, programistów i naukowców, ale firmy ich nie potrzebują. Jest podaż wiedzy, a brakuje na nią popytu - twierdzi gazeta. [...]


#wiadomoscipolska #innowacje #technologia #inzynieria #wnppl

wnp.pl

Komentarze (8)

100mph

Mamy nadprodukcje ludzi z dyplomem uczelni wyzszej? Nowe. Nie widzialem xD

Nie wiem jakie macie doswiadczenia ale moje sa takie, ze obecni absolwenci uczelni wyzszych, w tym technicznych, w 90% przypadkow nie potrafia myslec i analizowac. Wiekszosc jedynie powtarza wyuczone czynnosci, a czesc z nich nawet z tym ma problem.

Moze przestanmy rozdawac dyplomy kazdemu? Przestanmy zyc z przeswiadczeniem, ze mamy tak wspaniala kadre inzynierska.

Obecnie uczelnie wyzsze koncza totalni tumani, ktorzy psuja rynek tym inteligentnym. Mamy nadmiar ludzi wyksztalconych, co negatywnie wplywa na stawki wynagrodzen, a to przeklada sie na emigracje najbardziej zdolnych i zrownanie ich na rynku pracy z debilami, ktorzy skonczyli uczelnie bo bylo 14 terminow poprawkowych zeby studentow nie zabraklo.

kodyak

@100mph Chodzi o to że nie mamy firm tak wielkich żeby prowadziły ośrodki r'nd


Nasza gospodarka zależy od prostych i drobnych januszerek produkujących meble itp. oni nie potrzebuja specow.


Nie mamy przemysłu który dominuje a największą firma jest pewnie Orlen który po porstu przetwarza rope a i tak jest państwowa a nie prywatna

nbzwdsdzbcps

@100mph Nie lubię takiego generalizowania i najeżdżania na młodych. Nie uważam, że teraz studenci są głupsi od wcześniejszych roczników i jestem pewny, że 90% to statystyka mocno przesadzona. Nie wiem nawet czy o brak myślenia i analizowania posądziłbym 90% ludzi nawet jeśli mają tylko wykształcenie podstawowe, a co dopiero tych, którzy mimo wszystko uczyli się dłużej.

Każda branża pewnie trochę inaczej patrzy na dyplomy i wykształcenie dlatego nie jestem w stanie odnieść się do każdej ale po to są rozmowy techniczne gdzie nikt nie pyta o średnią na studiach tylko o tematy, które są ważne dla pracodawcy. Jeżeli w takiej rozmowie wypadnę gorzej to może jednak ten leser z dyplomem mimo gorszych ocen jest po prostu lepszy technicznie albo miałem mniej szczęścia do pytań.

Może inaczej wygląda w innych branżach i biorę pod uwagę, że przy zwiększonej ilości chętnych spełniających wymagania co do wykształcenia może być trudniej dostać się na rozmowę i zaprezentować swoją wiedzę.

MuojemuKotu

Jest jeszcze kwestia jakości tej edukacji. Ja swoje studia inżynierskie wspominam bardziej jak obóz przetrwania psychicznego, a nie miejsce, gdzie ktoś czegoś uczył. Spora część kadry i tak zwanych "profesorów" powinna albo wylecieć, albo przynajmniej nie miec kontaktu ze studentami.


Fach znałem już mniej więcej przed studiami jako hobbysta, a studia tylko mi go obrzydziły.

Ziomek1998

@MuojemuKotu ja byłem na studiach informatycznych na inżynierce, studia niestacjonarne. Przerwałem po powtórzeniu IV semestru przez to, że z jednej strony ja pracujący w zawodzie w firmach co ledwo co psychicznie dowoziłem, a z drugiej korposzczury juniorki, mid mające tyle lat co ja lub mniej i koszą kasę większą ode mnie, bo im się nudzi oraz muszą żeby zostać Team Leader. Ciśnięcie materiału na niestacjonarnym z dziennego w trybie Telexpress bo przedmiot ma 10h wykładów 10h ćwiczeń, sylabus swoje a egzamin swoje, ludzie co kuźwa nie pomogą. Wracam w tym roku, bo rodzina ciśnie ale szukam drugiego #colegiumhumanum żeby zrobić papierek, czyli Wykuć, zdać i zapomnieć plus żeby przedmiot zaliczyć prostym projektem . W IT siedzę prawie 6 lat od NOC, Helpdesk, a teraz mix Helpdesk+Sysadmin+Sysops. Robię papierek tylko po to aby mieć spokój od tekstów "Kiedy wrócisz na studia?" oraz żeby w jakiś awansach było +1 byczq

chess_peppe

@Ziomek1998 Też studiowałem zaocznie na polibudzie a w tygodniu klepałem systemy do obsługi stacji paliw dla Januszeksu. Skończyłem inżynierkę a potem magisterkę, na inż było trudniej i dojeżdżałem pociągiem 150km do miasta Wojewódzkiego, ale nie przesadzajmy. Dało się to połączyć i mieć czas dla siebie - pierwszy semestr zaczynałem 10 lat temu. Chociaż może z innego poziomu startowaliśmy bo jak szedłem na studia to znałem już trochę Cpp, C#, PHP, JSa i kilka baz zaprojektowałem w trakcie technikum

DexterFromLab

Daję od razu sprostowanie, insider z branży – mamy bardzo dużo inżynierów. Widzę dwa problemy i oba są systemowe.

Po pierwsze: brak oferty rynkowej i integracji. Weźmy zbrojeniówkę. Mamy dużo prywatnych firm, każda robi projekty we własnym zakresie. Pewnie wiele rzeczy korzysta ze wspólnych konwencji, bo wymuszają to standardy. Ale jeśli mamy działać sprawnie, to wszystkie firmy zbrojeniowe powinny móc działać w kooperacji. Właścicielem rozwijanych komponentów powinno być wojsko, a do tego powinno istnieć specjalne ciało z dostępem do wszystkiego, które zajmuje się integracją technologii od dostawców i tworzy pełen CI/CD oprogramowania. Tego nie ma, bo to bardzo trudne – taki stopień integracji osiągają korporacje pokroju Google, a wiele innych (nawet General Motors) ciągle próbuje to osiągnąć. Gdybyśmy to mieli – win. Stworzylibyśmy armię robotów do obrony granicy.

Po drugie: biurokracja i brak wsparcia. Jeżeli ktoś jest zdolnym inżynierem i chciałby wdrożyć swój wynalazek albo oprogramowanie, to zmuszony jest pracować na własną rękę i musi mieć oszczędności na składki. Więc myślenie jest takie: „zanim zabiorę się za innowacje, muszę zapewnić sobie i rodzinie środki do życia". Pracuje się na etat i nie uwalnia pełnego potencjału. Mało kogo na to stać, nawet jeśli jest bardzo zdolny.

DexterFromLab

I dodam jeszcze jedną rzecz, bo sam to teraz odczuwam. Piszę o integracji technologii w zbrojeniówce – a nawet nie jestem w branży. Mam 11 lat doświadczenia, buduję systemy CI/CD dla maszyn rolniczych w korporacji, rozumiem ten problem od strony technicznej. Ale gdybym chciał zaproponować coś konkretnego? Nie mam kontaktów w MON, nie mam clearance'u, nikt mnie nie zaprosi do stołu. Żeby zmienić system, musisz już w nim być. Klasyczny catch-22. I to jest właśnie ten systemowy problem – nie brak kompetencji, tylko brak ścieżki wejścia.

Zaloguj się aby komentować