@JackDaniels wiesz- to nie tak, że te nazwy sami sobie wymyślili- te nazwy to sobie ludzie prześmiewczo wymyślili, dokładnie tak samo jak uśmiechniętą brygadę. Ale imo faza teatrzyku dla gojów to się skończyła tak gdzieś niedługo po przerżniętych wyborach. Wcześniej to można tak było traktować ich nie-koalicję ze zjepolem, gdzie niby się tasowali, niby coś się między nimi działo, ale w rzeczywistości to nic się nie zmieniało, bo wszystko to były pozorowane ruchy. Teraz to jest rozpad na pełnej, którego już nikt nie kontroluje, bo póki rządził pis, to pozycja karalucha była dostatecznie mocna, żeby wszyscy przed nim robili ze strachu. On to trzymał za pysk i jasne- była frakcja Morawieckiego, była frakcja Czarnka, które się nienawidziły, między tym krążył Sasin i Błaszczak zależnie kto jak dobrze opierdolił prezesowi pęto i dostał przychylne spojrzenie, ale koniec końców przekaz był jeden i te wszystkie grupy musiały ze sobą współpracować, nawet jak im się to nie podobało.
Od momentu jak pis przejebał wybory, to zaczęło się to po prostu wszystko rozłazić, pozycja karalucha z roku na rok tylko słabła, teraz już w zasadzie nikt się go ani nie boi, ani nawet specjalnie nie daje jebania, co sobie dziadek gada. Efekt tego jest taki, że te grupki- pinokia i knura- to na tym etapie takie wściekłe psy, które się na siebie przez te wszystkie lata nakręcały, a teraz wreszcie zostały spuszczone ze smyczy i teraz nie w głowie im jakieś dogadywanie się, tylko jeden drugiego chciał ordynarnie wyjebać z partii. A że się to żadnemu nie udało, a kaczor nic nie zdziałał jakimiś ogłoszeniami o zakazach stowarzyszeń i innych klubów, no to cóż- jedni i drudzy stwierdzili, że wychodzą. I żadna siła ich przed tym nie powstrzyma, bo co- Kaczyński ich z partii wyjebie za niesubordynację?