Kumpel pośrednik powiedział: ceny mieszkań zawyżają pośrednicy, bo ich zarobek zależy od wysokości prowizji, a ta, do ceny mieszkania. Przykład: mieszkanie jest do sprzedania za 600k (prowizja 12k przy 2%), ale pośrednik wystawia je za absurdalne 800k (prowizja 16k), bo a nóż się trafi "klient-debil", który ma luźne 800k i któremu się spieszy z kupnem. Ale nic takiego nie ma miejsca, bo jak ktoś ma luźne 800k do wydania, to nie jest debilem. A mieszkanie rok już stoi, bo jest za drogo wycenione, a gazety donoszą o "załamaniu rynku nieruchomości". Kurtyna.
@ramen A ja myślę że jest zupełnie odwrotnie. Pośrednikowi zależy na szybkim sprzedaniu żeby klient nie uciekł z mieszkaniem a prowizja 2% od np. 600k a 630k prawie się nie różni. Wystawianie nieruchomości przestrzelonych o kilkaset k to mrożenie sprzedaży więc nieskuteczność takiej agencji. Takie przypadki znacznego zawyżania ceny mogą mieć sens przy nieruchomościach premium. Nawet jak sam miałem kontakt z agentami to zawsze sugerowali rynkową cenę, to samo mówią w rolkach na necie. To dla właściciela zawyżenie ceny robi największą różnicę.
@Enzo on (pośrednik) wbija na chatę, bo jakieś małżeństwo chce lunąć mieszkanie, ogląda, stuka, puka, robi zdjęcia,
pyta ich: ile by państwo chcieli?
Oni: tak 400 tys. to chyba nie będzie zbyt drogo?
On mówi: w tej lokalizacji mieszkania są po 600k.
Małżeństwu zapalają się z emocji oczy, już w marzeniach kupują dodatkowe auto i jadą na Bahama i oczywiście zgadzają się na taką cenę.
Skąd pośrednik wziął te chore 600k? Z internetu - z innych ogłoszeń, które stoją od roku albo dłużej.
@serel Ja to już słyszałam w okolicach 2006 roku, jak dwupokojowe mieszkanie w Poznaniu można było kupić za ~150k XD
Co nie znaczy, że ceny nieruchomości nie są z dupy, bo są, ale dopóki są barany, które za takie ceny kupują to nie spadnie. Jakbyś miał odkładać i wykładać gotówkę, to czy kupujesz za 600k czy 700k to byłaby dla ciebie istotna różnica decydująca czy w ogóle kupisz, czy nie - bo ze dwa lata dłużej byś musiał odkładać. Nie wziąłbyś za 700k jak w kieszeni masz tylko 600k. Na kredyt? Eeee najwyżej 300 zł większa rata, bieremy.
@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy Niby tak, ale tak naprawdę i tak nie miałbym po co mieć własnego mieszkania. Nigdy nie miałem nikogo, znajomi pokazali, że jak dasz im serce to je skopią, a samemu siedzieć w czterech ścianach popołudniami i w weekendy to byłaby chyba katorga nawet dla takiego mizantropa jak ja.
@b0lec nie zgodzę się. Może wróżbitą jest nędznym jak @DEAFCON_ONE mówi, niemniej jego posty na twitterze miały duży zasięg i nawet czasem politycy, w tym Katarzyna Pełczyńska z Trzeciej Drogi wchodziła z nim w dyskusje. Gość pomógł wybić problem mieszkalnictwa do mainstreamu, przez co wszelakie "kredyty 0.2137%" spotykają się ze sporym ostracyzmem u ludzi z trzycyfrowym IQ.
Zaloguj się aby komentować