@StaryMokasyn Nie ma obowiązku kasku, nie ma obowiązkowych świateł w rowerze w dzień. Nie ma też obowiązku jechania DDRem i już kilkukrotnie miałem o tym rozmowę z policją, za każdym razem z przyznaniem mi racji.
DDRem jadę, jeśli jest przygotowany do poruszania się. Poza typowymi dużymi ddrami, masz całą masę chodników, które ktoś opisał, że to ścieżka. I ja jeżdżę gravelem, czyli naprawdę dużo zniosę, ktoś na szosówce już nie - potrzebuje normalnej drogi, bo na jednym uskoku ścieżki dobije oponę i złapie kapcia.
Przynajmniej 1/3 oznaczonych miejsc jako DDRy nie nadaje się do jazdy rowerem, a dla szosówki z połowa.
Skorzystaj kiedyś z rowera, zrozumiesz problemy rowerzystów. To że namalowałeś na krzywym chodniku, który ma co chwilę wyjazdy z podporządkowanych i uskoki które nawet mtb walą po łokciach, to nie znaczy, że masz po nich jechać. Bo to nieraz gminy wyznaczają, żeby pochwalić się długością ścieżek rowerowych.
Sam jeżdżę jak tylko mogę, ale nie da się uniknąć i nieraz wjeżdżam na drogę, bo zwyczajnie ddrem nie da się jechać i to nie w porównaniu do asfaltu, ale w porównaniu do lasu z którego właśnie wyjechałem xd. I jak mówię, do tej pory policja przyznawała mi za każdym razem rację. Nieprzygotowanie drogi rowerowej to szerokie pojęcie. A szosowcom to ja tak ogólnie współczuję. Bo mogliby sobie jechać ścieżką, nową, asfaltową, bo jest. Ładna, równa. Ale nie bardzo mogą, bo nikt tego nie czyści, jest zapierdolona syfem od pieszych, syfem z posesji, kamieniami, szkłem pieszych meneli. Jako łazik nie dostrzegasz, bo pospacerujesz 500 metrów, które pedalarz robi w minutę. Nie da się jeździć. Dobrze jest głównie na często uczęszczanych i popularnych ścieżkach, reszta to kpina.