Próbowałeś japonskiej sztuki medytacji?
Z otwartymi oczami, przy ścianie, patrzysz w jeden punkt i liczysz oddechy.
Duzo daje, bo takie rzeczy na wierzch wychodzą, o których dawno zapomniałem.
Strachy z dzieciństwa, czasem halucynacje, że coś po mnie łazi, czasem spokojnie, aż miło się siedzi, ale bywało że się zrywałem, jak poparzony xD
@Dudleus najlepiej biała, albo jakaś nieciekawa, gładka bez żadnych ubytków.
Jak nie masz ściany to powieś jakieś prześcieradło.
Tylko nie nastawiaj się na efekty, na nic się nie nastawiasz, tylko siedzisz dumnie, spokojnie, ale zywo gapisz się w ścianę i liczysz oddechy.
Bardziej zaawansowani liczą same wdechy, bo człowiek z natury wykonuje wszystkie czynności na wydechu, a jak liczysz tylko wdechy, to mózg wariuje.
Równocześnie warto zapoznawać się ze sztuką zen i tak zen nazywam sztuką, bo to ani religia, ani filozofia, niby czegoś uczy, ale koniec końców pokazuje tylko, jak rozpoznać jakim cudem jest życie i jak nic nie warte jest nasze wyimaginowane ja do którego wszyscy jesteśmy przywiązani
@Dudleus no w zen akurat zbyt wiele do rozumienia nie ma.
Wszyscy sobie ubzduraliśmy że jesteśmy oddzielnymi świadomościami zamkniętymi w workach z mięsa, ale tak to nie wygląda w rzeczywistości.
wszystko jest przejawem jednej i tej samej mocy, jak drapiesz się po dupie, to nie ty się drapiesz, tylko cały kosmos drapie się po akurat tej dupie.
Wiem że to odjechane, ale lepszej drogi do uwolnienia od cierpienia nie znam
Zaloguj się aby komentować