42 626,89 + 12,16 + 44,37 = 42 683,42


Siemka sportowe świry! Czasem trzeba odwalić coś grubego, no to wziąłem i odwaliłem xD


Z okazji wyjazdu do #warszawa bieganko po Wawrze i okolicach. Niestety najmłodszy zachorował, więc trzeba było zmienić plany i żona z nim została w domu. Tak więc gdy dziś rano jakoś sam się obudziłem przed 5 rano, to szybko przekalkulowałem: piekarnia 4 km od domu, czynna od 9... albo będę musiał po biegu specjalnie jechać do piekarni, albo trzeba tak zorganizować żeby do piekarni trafić o odpowiedniej porze. No jeszcze trzecia opcja, czyli bezczynne leżenie i klikanie na komkuterze - skreślona na starcie. No to na szybko sobie wytyczyłem trasę, powiedziałem do siebie "chyba żartujesz", zjadłem dwa ptasie mleczka, pomarańczę, zabrałem z sobą batonika i równo o 5:15 wyruszyłem na trasę. O tyle spokojny, że skoro żony nie ma na miejscu to nie będzie biadolić i się martwić że mnie długo nie ma


Biegło się bardzo przyjemnie - na termometrze +1°C, lekko gęsta mgła, zero deszczu, wiatru brak. Tuptałem sobie bez stresu w luźnawym tempie, tak żeby się zbytnio nie zmęczyć. Na ulicach pustki totalne, nieliczne auta i jeszcze mniej liczni piesi. Jak doleciałem do lasów to w ogóle już żywego ducha nie spotkałem.


I tak wszystko przebiegało luźno, minął półmetek... i wtedy się okazało, że nie do końca się przygotowałem. Jeszcze przez kilometr walczyłem i liczyłem na to, że się uda tego uniknąć - ale niestety, musiałem zbeszcześcić obszar Natura 2000 xD Lżejszy wyruszyłem dalej


Bałem się trochę na początku o to że ugrzęznę w błocie - ale jednak było bardzo fajnie, elegancko ubite drogi i ścieżki, czasem nawet oświetlone. Moja kamizelka Ironmana sprawowała się doskonale, udało się ani razu nie pomylić trasy.

Niewiele po 9 dotarłem do piekarni Wanda (już raz tu byłem i wiedziałem, że będzie mnóstwo dobrości) i obkupiłem się w pyszne pieczywko. Przy okazji wyszło, że czynna jest jednak od 8:30 więc niepotrzebnie tak szalałem... ale w sumie i tak chciałem


Jak dobiegłem do domu, to wyszło że źle wyznaczyłem trasę - chciałem strzelić podwójny papaton 42,74 a tu niestety wyszło o 2 km więcej. A co tam, jest dobrze


Na razie dobrze mi się chodzi, zobaczymy jak będzie jutro xD


Miłej niedzieli!


P.S. @bojowonastawionaowca zrobiłem jak sugerowałeś, tyle że wcześniej xD


#sztafeta #bieganie

45587410-2ad8-472b-a187-06a3df3a4794

Komentarze (18)

@pluszowy_zergling czasem czeba W sumie to byłem ciekaw czy dam radę, najlepsze że nie opracowałem żadnego planu awaryjnego xD

@enron grubo, a mnie Bozia pokarała, jak jeździłem na fitnessy to było zdrowie i proszę, stan podgorączkowy po wyjściu do kina, podejrzewam, że jakiś bąbelek mi sprzedał coś ^_^ Będzie zombie mode ~~

żeby to sobie jakoś wyobrazić, to sprawdziłem na google mapie jakie to by były różne trasy 44km od miejsca w którym jestem i muszę stwierdzić że jesteś jednak szalony xD

Zaloguj się aby komentować