Zdjęcie w tle

xniorvox

Fanatyk
  • 569wpisów
  • 4076komentarzy

Dlaczego marynarze, piloci albo astronauci wołają "Mayday" gdy wzywają pomocy i co z tym wspólnego ma majówka?

Otóż nic Chodzi wyłącznie o czystą praktyczność tego słowa.


A było to tak: w roku 1923 na angielskim lotnisku międzynarodowym w Croydon stwierdzono, że wprawdzie nowoczesna komunikacja głosowa przez radio jest świetna w porównaniu z radiotelegrafem, ale potrzebny jest jakiś nowy sygnał alarmowy do wzywania pomocy. SOS jest dobry w alfabecie Morse'a, ale na fonii się nie sprawdza – strasznie miesza się z trzaskami. Redukcja szumów byłaby idealna, ale jeszcze jej nie wymyślono. Poproszono więc szefa lotniskowej łączności, nazwiskiem Mockford, żeby wymyślił jakieś dobre hasło.


A był to niegłupi facet. Lotnisko miało aktywną siatkę połączeń z paryskim Le Bourget – szukał więc słowa, które byłoby również tam łatwe do ogarnięcia. I znalazł "m'aider" – skrót od "venez m'aider", coś w rodzaju "chodź mi pomóc", "come [and] help me", z wymową niemal identyczną jak angielskie "mayday". Wprawdzie krótkie "na pomoc" byłoby po francusku "aidez" lub "aidez-moi", ale tu chodziło o uniwersalność i silne brzmienie na fonii.


Wprowadzono więc nową procedurę na próbę na lotach do Francji i okazało się, że się sprawdza. Operatorzy radiowi mogli ten zwrot łatwo zapamiętać, przyswoić wymowę i rozpoznać poprzez szumy, co więcej – także w innych krajach, niezależnie od języka ojczystego i akcentu. Zatem już w 1927 słowo "Mayday" zostało oficjalnie przyjęte jako sygnał alarmowy przez międzynarodowe unie i organizacje regulujące komunikację radiową. Należy je powtórzyć trzykrotnie (żeby nie zniknęło w razie chwilowego zakłócenia), następnie podać adresata, swoje dane, lokalizację i kurs, opis sytuacji, rodzaj żądanej pomocy i tak dalej.


Z tym, że należy go używać wyłącznie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. W sytuacji pilnej, np. uszkodzenia silników statku albo choroby pasażera – ale nie zagrażającej życiu – należy użyć sygnału: "Pan-pan". I też nie ma to nic wspólnego z patelnią, bo pochodzi od francuskiego "panne" – awaria. Po angielsku dla ułatwienia rozwija się jako: Possible Assistance Needed. Ale to już inna historia


#ciekawostki #historia #lingwistyka #zegluga #lotnictwo

d2c4bd48-b290-473e-b504-c8af6c780f2e

Zaloguj się aby komentować

Zna ktoś albo używa jakiejś platformy szachowej dla dzieci?


Chodzi o mojego bratanka, 7 lat. Kupiłem mu konto na ChessKid, zarejestrowaliśmy się z bratem, ale od 11 dni walczymy z ichnią pomocą techniczną, żeby jakoś połączyć nasze konta i grać na żywo. Były problemy z zarejestrowaniem premium z podarunku, zmienili mi awatar z dorosłego na wizerunek dziecka (WTF), a typ który mi odpowiedział kompletnie nie skumał problemu i przypisał konto bratanka do mojego emaila – to w bonusie. I nie odpowiadają mi od trzech dni, a bratu – niby premium – od tygodnia


Wysmażyłem im właśnie soczystą reklamację, jak nie rozwiążą to zażądam zwrotu kasy albo zrobię chargeback na karcie i pozamykamy konta w cholerę, tylko pytanie – co zamiast? Ma być po polsku, odpowiednie do wieku, proste, zabawne, bezpieczne i edukujące, koniecznie z puzlami bo młody lubi i z możliwością gry na żywo, bo stryj wymaga.


#szachy #dzieci #internet #pytaniedoeksperta

Platforma szachowa dla dzieci to po prostu platforma szachowa... lichess albo chess.com i będzie Pan zadowolony 😀

@Fausto @Endrevoir @Fen Na chess.com i Lichess sam mam konto, ale chodziło mi o coś bardziej przyjaznego dziecku i gadającego po polsku, bo młody nie czyta jeszcze płynnie. Lichess jest uczciwy i za darmo, ale niestety lekcje są po angielsku. Na chess.com trzeba płacić żeby mieć puzzle (za darmo jest limit chyba 6 dziennie) i trenera AI, więc skoro już płacić to wolałbym za coś przeznaczonego konkretnie dla dzieci.

Zaloguj się aby komentować