Są książki, które chce przeczytać i takie, które muszę przeczytać. Ta jest właśnie tym drugim. Prawnicza, z tym że rozkręca się tak od drugiego rozdziału. Nie jest to omówienie akapit po akapicie z DORy a takie omówienie problemów. Kod LEI jest super ważny i kilka stron jest na to poświęcone. Przyziemne sprawy, takie jak DORA, jeśli masz jeden z drugim ISO27001 wdrożone jak pan Jezus powiedział to nie będzie to rewolucją. Podobnie jak z wycofanymi już rekomendacjami KNF, np. D. Na koniec jest o incydentach i testach TLPT.
Gdyby Krzywousty inaczej by sformułował testament to inaczej by się historia potoczyła. A tak chłop zaprzepaścił swoje i swoich przodków wysiłki na rzecz Pomorza. A teraz do tematu. Krzywousty często pojawia się, bo właściwie tytułowa bitwa jest czymś na miarę pokazania, kto ma większe moce. Kolejny najazd Słowian (lenników Krzywoustego) na Danie. Tak sobie to Krzywousty wykombinował, że jak już Słowianie połabscy, gdzieś mają napadać i niszczyć to niech sobie w Dani buszują. W sumie to wcześniejsi nasi władcy też coś podobnego robili. Wolin jakoś blisko jest, a słowiańscy piraci to po całym Bałtyku kursowali, a nas nie atakowali. Do czasu aż Niemcy nie zajęli dzisiejszego Szlezwiku-Holsztynu to Dania była takim miejscem do mniejszych starć, bitew czy miejscem tarć polsko-niemieckich. Niestety brak jest źródeł o samych Słowianach, dlatego wszelkie informacje pochodzą z przekazów ich, że wrogów a te są dość nikłe. Zwłaszcza, co do budowy okrętów, uzbrojenia. Autor robi, co może. Książka jest krótka i rzeczowa, ukazana jako kawałek historii, który został podzielony na trzy części.
Tak się fajnie złożyło, że wcześniej czytałem "Crotone 982", gdzie jest opisane kto i dlaczego bił się po śmierci Ottona III. Jest to dość ważne, bo z tego powodu wybuchały bunty. Takowe też wybuchło przeciwko Henrykowi II, gdzie nasz Bolesław Wielki nie miał zbyt po drodze. Tak więc jak jeden z margrabia się zbuntował to aż żal byłoby nie skorzystać z takiej opcji. Jednak bunt się został dość szybko zdławiony. Tak więc Bolesław sobie powetował na tytułowych ziemiach. I o tym właśnie jest ta książka. Głównie autor cytuje Thietmara, który nie był dla nas zbyt przyjazny. Nie ma, co się dziwić, bo jego ojciec ledwo uszedł od piastowskiego topora. Tak więc książka krótka, ale "wpisana" tym, co się działo przed i po. A to po to utrata naszego zwierzchnictwa nad Pragą, bo Henryk II cwany był, bo jedno mówił, a drugie robił. Ostateczny pokój zawarto dopiero w 1015 roku, co dało opcje ruszenia na Kijów.
Tytuł: ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji
Autor: Alice Lugen
Kategoria: reportaż
Format: e-book
Ocena: 9/10
Widać, że książka pisana przez kogoś, kto zna język rosyjski i samą Rosję. Bo Rosja to Rosja. Dotyczy też miast zamkniętych, miejsc, gdzie produkuje się od wczesnych lat ZSRR broń jądrową, biologiczną, szkoli kosmonautów, czy produkuje rakiety. Zaczyna się właściwie od końca rewolucji bolszewickiej, czasów Stalina, ale najwięcej miejsca jest poświęcone zimnej wojnie. Amerykanie już wcześnie wiedzieli o tych ośrodkach, zwłaszcza że Rosjanie o nich sami pisali, nie wprost i bezpośrednio. Agenta 007 do tego nie potrzeba było. Jest o zestrzeleniu U-2, satelitach, podobnie jak o aspektach prawnych i życiu prostych ludzi w Zato. Później są zagmatwane lata Jelcyna i radość z rządów Putina z racji wojny w Czeczenii i na Ukrainie oraz ponownego zamknięcia stref. Jak wygląda takowe miasteczko to można było poznać, chociażby w Stalkerze. To, że Striełok pije wódę na radiację to wzięło się właśnie z takich ośrodków. Kraje byłego ZSRR też są. Kazachstan z kosmodromem jakoś Rosję idzie przeboleć, ale ośrodek nad Dnieprem to już nie. Ton on był celem Oriesznika. Na koniec jest wzmianka, które strefy są zamieszkane, a które dobre do uberexu. Jednak tylko dla Rosjan.
Tytuł: User Friendly. Jak niewidoczne zasady projektowania zmieniają nasze życie, pracę i rozrywkę
Autor: Robert Fabricant, Cliff Kuang
Kategoria: sztuka
Format: e-book
Ocena: 8/10
Spodziewałem się coś w stylu, gdzie ma być jakiś fikuśny kolorek do przycisku, a tu chłopy piszą na wstępie o incydencie a amerykańskiej elektrowni jądrowej. Ta była źle zaprojektowana. A konkretnie konsola "nie dawała" informacji zwrotnej. Czy ten przycisk to działa czy nie? Takich tematów jest sporo. Tak jak czynników "ludzkich". Jeden koleś zwiększył ilość sprzedaży biletów do kina podczas Wielkiego Kryzysu poprzez usunięcie dywanu. Jak na to wpadł? Obserwując ludzi. Coś, co jest łatwe, intuicyjne i poręczne to się sprawdza. Niby banał, ale zespół Gilette maszynkę do golenia dla kobiet to projektował parę miesięcy. Bardziej chodziło o sposób wzięcia rączki w dłoń. Technika też jest. Podobnie jak krytyka. Jest przykład Google glass, który nie wypalił, bo Google zakładało, że ludzie ot, tak będą nosić okulary. Pierwsza generacja Toyoty Prius była kiepska, bo inżynierowie swoje a projektanci swoje. Tak więc, jak będziesz jeden z drugim naciskał jakiś przycisk automatycznie, bez jakichś głębszych to zatrzymaj się na chwilę i zobacz, co od dla ciebie znaczy. Niby to zwykły dizajn, ale dzięki temu nie jedna firma wyszła z kryzysu czy komuś usprawniła życie.
Tytuł: Mastering Defensive Security: Effective techniques to secure your Windows, Linux, IoT, and cloud infrastructure
Autor: Cesar Bravo
Kategoria: informatyka, matematyka
Format: e-book
Ocena: 7/10
Jak na książkę spod znaku Packt to ta jest całkiem dobra. Została napisana w stylu: problem-rozwiązanie - omówienie z teorią. Z racji tytułu nie wchodzi w szczegóły i nie powiela jakichś anarchizmów. Wydanie z 2022 roku.
Tytuł: Overthinking, czyli gdy myślisz za dużo. 23 techniki pokonywania paraliżu analitycznego i skupiania się na teraźniejszości
Autor: Nick Trentor
Kategoria: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format: e-book
Ocena: 7/10
Książka o tym, jak wydostać się z pętli myślenia, gdzie jedna negatywna prowadzi do innych i błahy problem przeradza się w coś znacznie większego. Na początek jest wyjaśnienie, z czego to wynika, a później jak to zastopować. Różne sposoby i nie ma tu mowy o chodzenia na terapię, tylko na uświadomieniu sobie "z czym to się je". Krótka, ale konkretnie.
Nie tak dawno jeden z przedstawicieli polskiej szkoły osintu pisał głupoty odnośnie wojny hybrydowej. Poruszyło to byłego już mundurowego do napisania wątku, gdzie wyjaśnia co i jak. Tytuł tej książki też tam był. Generalnie jest to fikcja, gdzie w 2017 roku Rosja zajmuje Ukrainę i przemierza się do krajów bałtyckich. Dobrze ukazane, w jaki sposób Rosja korzysta przy pomocy "swojej" ludności do wywierania wpływu. Zabójstwa głównych liderów prorosyjskiego ruchu mające podjudzić ludzi do "zaproszenia" obcych wojsk. Atak cyber poprzedzający atak kinetyczny, gdzie wojska NATO jako misja szkoleniowa obrywają. Do tego to się jakoś to się trzymało, ale im dalej to już nie wiem co. Rosjanie zajmują Łotwę i nie przeszukują każdego krzaka, gdzie brytyjski oficer (pewnie wcielenie autora) przez kilka tygodni z odziałem ot, tak sobie koczuje w lesie? Atak na śmigłowiec z ekipy Putina, gdzie ten po 5 dniach od zajęcia kraju leci na jakąś konferencje i FSB nie sprawdza niczego? NATO zbierające się bez żadnych przeszkód przez prawie miesiąc bez jakiekolwiek ataku cyber, dywersji czy innego ze strony Rosji? Serio? Oczywiście pierwsze skrzypce gra Wielka Brytania, która z racji redukcji kosztów traci jeden lotniskowiec, ale wykombinowali coś, co jest chyba rootkitem, gdzie przerywa łączność z Kaliningrad i uniemożliwiają korzystanie Rosji z tamtejszych głowic jądrowych. Jeszcze Iskandery przeprogramowali... Na plus jest wskazanie polityki, gdzie Niemcy, Węgry, Grecja opierają się, co do wysłania wojsk NATO. No i fakt, że Brytyjczycy zmienili zdanie po utracie lotniskowca. Fikcyjna fikcja.