Dość krótka książka, gdzie przedstawione są sylwetki 4 helikopterów: Mi-24, Westland Lynx, UH-60 i AH-64. Powody powstania, bebechy, uzbrojenie i malowanie. Trochę jest o ich użyciu bojowym, ale to głównie małe, jedno zdaniowe wzmianki. Taka mini encyklopedia.
Z wybranymi esejami spotkałem się chyba w liceum. Jakoś w pamięć mi zapadł o tubce kleju. Jak to powstawanie kolejnych dziur może poruszyć do przemyśleń filozoficznych? A no może. To są właśnie te tytułowe "maksy". Te "mini" to ilość tron, jakie zajmuje taki esej. Waha się od 5 do 7. Na jesienną zadumę to wręcz pozycja obowiązkowa.
Książka mocno techniczna, wręcz akademicka z 1976 roku. Są wzory, wyliczenia, rysunki techniczne i inne takowe przymioty. Lektura do poduszki to nie jest.
Andrzej Wincenty Perepeczko (ur. 5 czerwca 1930 we Lwowie, zm. 9 listopada 2023 w Gdańsku[1]) – polski marynarz, pisarz i publicysta, oficer floty handlowej, wieloletni wykładowca w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni.
Tytuł: Metoda czarnej skrzynki. Zaskakująca prawda o nauce na błędach
Autor: Matthew Syed
Kategoria: poradniki
Format: e-book
Ocena: 8/10
Książka ma już tak z przeszło 10 lat, ale to nie problem, gdyż temat rozpatrywania porażki w społeczeństwa nadal jest uważany za coś negatywnego. Autor przytacza kilka przykładów, gdzie porażki są czasami celowo popełniane a wnioski natychmiast wcielane w życie. Mowa o F1 i lotnictwie. Inaczej jest w medycynie, gdzie autorytet lekarza bierze górę nad faktami. Wynik wcielenia rozwiązań F1 w jednym z angielskich szpitali zmniejszył śmiertelność pacjentów. Właśnie wyciąganie wniosków jest tą "czarną skrzynką". W innych rozdziałach jest mini traktat filozoficzny, gdzie odwoływanie do Greków głoszących, że dostali całą potrzebną wiedzę i nic nie trzeba już zmieniać jest błędem, a Popper ma rację. Z innych około porażkowych rzeczach są rozdziały o tym, dlaczego nawet przy jasnych jak słońce dowodach niewinna osoba i tak jest winna w "oczach" prokuratora, który się pomylił i dołoży wszelkich starań, żebyś ponownie trafił do więzienia. Szukanie winnego w postaci "polowania na czarownice" sprawi, że ludzie zaczną dbać o swoje "plecy" niż o pomysły i idee. Inaczej mówiąc porażki trzeba odbierać jako informacje zwrotne i poprawki wcielać w życie. Właśnie to wytrwałość jest kluczem do ukończenia West Point. No i to pozwoliło Beckhaowi stać się piłkarzem.
Są książki, które chce przeczytać i takie, które muszę przeczytać. Ta jest właśnie tym drugim. Prawnicza, z tym że rozkręca się tak od drugiego rozdziału. Nie jest to omówienie akapit po akapicie z DORy a takie omówienie problemów. Kod LEI jest super ważny i kilka stron jest na to poświęcone. Przyziemne sprawy, takie jak DORA, jeśli masz jeden z drugim ISO27001 wdrożone jak pan Jezus powiedział to nie będzie to rewolucją. Podobnie jak z wycofanymi już rekomendacjami KNF, np. D. Na koniec jest o incydentach i testach TLPT.
Gdyby Krzywousty inaczej by sformułował testament to inaczej by się historia potoczyła. A tak chłop zaprzepaścił swoje i swoich przodków wysiłki na rzecz Pomorza. A teraz do tematu. Krzywousty często pojawia się, bo właściwie tytułowa bitwa jest czymś na miarę pokazania, kto ma większe moce. Kolejny najazd Słowian (lenników Krzywoustego) na Danie. Tak sobie to Krzywousty wykombinował, że jak już Słowianie połabscy, gdzieś mają napadać i niszczyć to niech sobie w Dani buszują. W sumie to wcześniejsi nasi władcy też coś podobnego robili. Wolin jakoś blisko jest, a słowiańscy piraci to po całym Bałtyku kursowali, a nas nie atakowali. Do czasu aż Niemcy nie zajęli dzisiejszego Szlezwiku-Holsztynu to Dania była takim miejscem do mniejszych starć, bitew czy miejscem tarć polsko-niemieckich. Niestety brak jest źródeł o samych Słowianach, dlatego wszelkie informacje pochodzą z przekazów ich, że wrogów a te są dość nikłe. Zwłaszcza, co do budowy okrętów, uzbrojenia. Autor robi, co może. Książka jest krótka i rzeczowa, ukazana jako kawałek historii, który został podzielony na trzy części.
Tak się fajnie złożyło, że wcześniej czytałem "Crotone 982", gdzie jest opisane kto i dlaczego bił się po śmierci Ottona III. Jest to dość ważne, bo z tego powodu wybuchały bunty. Takowe też wybuchło przeciwko Henrykowi II, gdzie nasz Bolesław Wielki nie miał zbyt po drodze. Tak więc jak jeden z margrabia się zbuntował to aż żal byłoby nie skorzystać z takiej opcji. Jednak bunt się został dość szybko zdławiony. Tak więc Bolesław sobie powetował na tytułowych ziemiach. I o tym właśnie jest ta książka. Głównie autor cytuje Thietmara, który nie był dla nas zbyt przyjazny. Nie ma, co się dziwić, bo jego ojciec ledwo uszedł od piastowskiego topora. Tak więc książka krótka, ale "wpisana" tym, co się działo przed i po. A to po to utrata naszego zwierzchnictwa nad Pragą, bo Henryk II cwany był, bo jedno mówił, a drugie robił. Ostateczny pokój zawarto dopiero w 1015 roku, co dało opcje ruszenia na Kijów.
Tytuł: ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji
Autor: Alice Lugen
Kategoria: reportaż
Format: e-book
Ocena: 9/10
Widać, że książka pisana przez kogoś, kto zna język rosyjski i samą Rosję. Bo Rosja to Rosja. Dotyczy też miast zamkniętych, miejsc, gdzie produkuje się od wczesnych lat ZSRR broń jądrową, biologiczną, szkoli kosmonautów, czy produkuje rakiety. Zaczyna się właściwie od końca rewolucji bolszewickiej, czasów Stalina, ale najwięcej miejsca jest poświęcone zimnej wojnie. Amerykanie już wcześnie wiedzieli o tych ośrodkach, zwłaszcza że Rosjanie o nich sami pisali, nie wprost i bezpośrednio. Agenta 007 do tego nie potrzeba było. Jest o zestrzeleniu U-2, satelitach, podobnie jak o aspektach prawnych i życiu prostych ludzi w Zato. Później są zagmatwane lata Jelcyna i radość z rządów Putina z racji wojny w Czeczenii i na Ukrainie oraz ponownego zamknięcia stref. Jak wygląda takowe miasteczko to można było poznać, chociażby w Stalkerze. To, że Striełok pije wódę na radiację to wzięło się właśnie z takich ośrodków. Kraje byłego ZSRR też są. Kazachstan z kosmodromem jakoś Rosję idzie przeboleć, ale ośrodek nad Dnieprem to już nie. Ton on był celem Oriesznika. Na koniec jest wzmianka, które strefy są zamieszkane, a które dobre do uberexu. Jednak tylko dla Rosjan.
Tytuł: User Friendly. Jak niewidoczne zasady projektowania zmieniają nasze życie, pracę i rozrywkę
Autor: Robert Fabricant, Cliff Kuang
Kategoria: sztuka
Format: e-book
Ocena: 8/10
Spodziewałem się coś w stylu, gdzie ma być jakiś fikuśny kolorek do przycisku, a tu chłopy piszą na wstępie o incydencie a amerykańskiej elektrowni jądrowej. Ta była źle zaprojektowana. A konkretnie konsola "nie dawała" informacji zwrotnej. Czy ten przycisk to działa czy nie? Takich tematów jest sporo. Tak jak czynników "ludzkich". Jeden koleś zwiększył ilość sprzedaży biletów do kina podczas Wielkiego Kryzysu poprzez usunięcie dywanu. Jak na to wpadł? Obserwując ludzi. Coś, co jest łatwe, intuicyjne i poręczne to się sprawdza. Niby banał, ale zespół Gilette maszynkę do golenia dla kobiet to projektował parę miesięcy. Bardziej chodziło o sposób wzięcia rączki w dłoń. Technika też jest. Podobnie jak krytyka. Jest przykład Google glass, który nie wypalił, bo Google zakładało, że ludzie ot, tak będą nosić okulary. Pierwsza generacja Toyoty Prius była kiepska, bo inżynierowie swoje a projektanci swoje. Tak więc, jak będziesz jeden z drugim naciskał jakiś przycisk automatycznie, bez jakichś głębszych to zatrzymaj się na chwilę i zobacz, co od dla ciebie znaczy. Niby to zwykły dizajn, ale dzięki temu nie jedna firma wyszła z kryzysu czy komuś usprawniła życie.
Tytuł: Mastering Defensive Security: Effective techniques to secure your Windows, Linux, IoT, and cloud infrastructure
Autor: Cesar Bravo
Kategoria: informatyka, matematyka
Format: e-book
Ocena: 7/10
Jak na książkę spod znaku Packt to ta jest całkiem dobra. Została napisana w stylu: problem-rozwiązanie - omówienie z teorią. Z racji tytułu nie wchodzi w szczegóły i nie powiela jakichś anarchizmów. Wydanie z 2022 roku.