Chciałbym się pochwalić całkowitym ukończeniem trylogii XD Half-Life². Dlaczego ja tego wcześniej nie zrobiłem? Ząb czasu już trochę gryzie ten tytuł pod względem mechanik i brakiem trzymania za rączkę jak to coraz częściej się zdarza. Ta seria to jeden z wielu tytułów, które leżą na tej wirtualnej półeczce i czekają na swój moment. HL się w końcu doczekał.
Pogoda za oknem nie zachęca do aktywności na zewnątrz, więc jest to idealna okazja by coś ograć. Dziś na stół (znaczy na podłogę xD) trafiła Wyprawa do El Dorado. Przyjemna prosta gierka typu deck building, w której celem jest dotarcie do tytułowego El Dorado. Rozgrywka w dwie osoby jest ciekawa, bo każdy gracz ma do dyspozycji dwóch poszukiwaczy, a nie tylko jednego co sprawia, że bywają momenty blokowania samych siebie xD Nie miałem okazji grać w więcej niż we dwoje, ale na bank będzie sporo negatywnych interakcji typu ktoś komuś zastawił drogę, albo zabrał z ryneczku kartę na którą mail ochotę. Spoko też jest motyw modularnej planszy, którą można praktycznie dowolnie sobie ustawiać i windować sobie poziom absurdu trasy do granic możliwości xD instrukcja zawiera kilka przykładowych tras i są one bardzo spoko. Polecam gorąco.
Miało być granie w sobotę, wyszło tak, że dziś dopiero zagraliśmy.
Zostałem przez was poproszony o recenzję i oto ona.
Najpierw opis zdjęć: długość i szerokość plansz po rozłożeniu, długość wraz z dodatkowym elementem toru katedry/paszczy, setup początkowy, setup na początku drugiej fazy i na zakończenie gry
Po rozpakowaniu wszystkich komponentów byliśmy zachwyceni wyglądem figurek, chociaż mouldline'ów niestety nie brakuje. Czytanie instrukcji to istna katorga XD Sporo literówek znaleźliśmy w instrukcji jak i na jednej karcie koszmaru (porusz koszmar o 1 obszarów) Sporo nieścisłości i niezrozumiałych zasad, ale dobra, plansza rozłożona, elementy poukładane na pozycje startowe i zaczynamy. Pierwsze tury jak to w nowych tytułach szły nam mozolnie, czytanie każdej karty, wracanie do instrukcji co każdą wykonaną akcję. Brakuje tutaj skróconej wersji możliwości jakie może wykonać gracz, jakiejś takiej dodatkowej karty pomocy. Jedyną kartą pomocy jest taka pojedyncza karta pokazująca co to Limbo i jak liczyć punkty na koniec za fortyfikacje i pożarte jednostki.
Gra składa się z dwóch etapów: Pierwszy to składanie katedry do kupy, po każdej turze gracz dokłada kolejny element katedry, do momentu jej ułożenia iiii tutaj wchodzimy w drugi etap, gdzie do gry wchodzą koszmary oraz druga część kart rozwoju, snu i konfliktów. Plansza katedry zostaje obrócona na drugą stronę, gdzie ukazuje się straszna buzia XD To tutaj trafiają pożarte jednostki.
Najdziwniej opisaną mechaniką gry jest ten tor rytuału, albo to jest banalnie proste, ale tego nie zrozumieliśmy.
Moim zdaniem gra jest tak trochę nieprzyjazna ludziom nierozróżniającym kolory.
Wrażenia mam mieszane po tym pierwszym 4-godzinnym zagraniu XDDD
Dlaczego tak długo? Sam setup gry zajmuję dłuższą chwilę, plus kilkukrotne czytanie skomplikowanej instrukcji skutkuje takim długim czasem rozgrywki. Czy jest możliwe zmieścić się w 60min rozgrywki z pudełka? Nie wiem, może po kilku rozgrywkach i dobrym poznaniu zasad pewnie się uda zdobyć taki wynik XD
Graliśmy w dwie osoby, w tygodniu postaram się zagrać w tryb solo, też postaram się o tym zrobić wpis.
Jest to moja pierwsza w życiu recenzja gierki planszowej. Jeżeli będzie mi się chciało na półce mam trochę gierek to może jeszcze kiedyś zrobię taki wpis.
Zaskoczyła mnie dziś wiadomość o paczce do odebrania. Zapomniałem o tym preorderze xD Jaram się jak dziecko, pewnie jutro z dziewczyną do tego usiądziemy i spróbujemy w Koszmarną Katedrę zagrać. Space Marine dla skali pudełka xD W komentarzu postaram się wrzucić zawartość pudełka. Koszmarny kot jest dodatkiem więc był poza głównym kartonem.
@Troo314 Zima z lekkim mrozem i dużą ilością opadów śniegu - jak najbardziej. Zima w wydaniu polskim czyli -15 i brak śniegu albo +5 i deszcz stanowcze nie.