Mam jeszcze cały wywiad z nim i mogę dorobić tłumaczenie. Wspomina m. in. w pełnym wywiadzie, że już wcześniej chciał uciec, ale uciekiniera przed nim rozstrzelano. Szkolenie na wojnę w Wagner trwało niecałe półtora miesiąca
Wspomniałem jakiś czas temu na wykopie i twitterze, że zauważyłem pewną grupę kont ukraińskich żołnierek, które w dosyć nietypowy sposób próbują zebrać na drona, a mianowicie wrzucają swoje intymne zdjęcia przeważnie sprzed wojny.
Dziewczyny z 93 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej nadal zbierają na drona.
W opisie filmu autor podpisał, że rakiety Brimstone-2 są używane przez Ukrainę od maja. To nie do końca prawda. Rosjanie znaleźli jeden, który nie doleciał i został zidentyfikowany jako Brimstone-1, czyli starszą generację o zasięgu około 12-20 km. Dodatkowo numery seryjne wskazywały, że są to jedne z pierwszych serii produkcyjnych.
Czym się różnią Brimstone-2 od 1?
Pocisk otrzymał ulepszoną głowicę naprowadzającą, modułową konstrukcję, ulepszoną aerodynamikę i zaktualizowane oprogramowanie, dzięki czemu pocisk uzyskał zwiększony zasięg do 60 km (z samolotu i zapewne 30-40 z ziemi). No i nie należy zapominać, że Brimstone-2 są młodsze od Brimstone-1, więc ryzyko awarii przy starcie lub w trakcie lotu jest mniejsze.
Policjant z Rostowa, który otrzymał 15 lat więzienia za zabicie swojej żony, zginął na wojnie na Ukrainie i został pośmiertnie odznaczony medalem "Za Odwagę"
Były major policji Sergiej Kadacki został w 2018 roku skazany na 15 lat za zabójstwo żony i próbę zabójstwa teścia. Pijany major strzelał do samochodu wiozącego jego żonę i teścia. Kobieta zmarła na miejscu, a ranny teść zdołał uciec z samochodu. Podczas aresztowania pijany policjant powtarzał: "Jestem policjantem chłopaki. No co wy!" (https://streamable.com/zcljzo )
W kolonii Kadacki został zwerbowany przez Grupę Wagnera i wysłany na wojnę, gdzie szczęśliwie umarł.
Siergiej został pośmiertnie odznaczony medalem "Za Odwagę". Zgodnie z tekstem dekretu wydanego przez tzw. szefa LRL (Ługańskiej Republiki Ludowej) Leonida Pasecznika, Kadacki "zginął śmiercią odważnych na polu walki, wykazując się męskością i bohaterstwem".
Od 01.12.2022 r. Turcja zamknie Bosfor i Dardanele dla statków przewożących ropę naftową, jeżeli nie posiadają one ubezpieczenia.
Jak podaje Bloomberg, tureckie Ministerstwo Transportu wysłało taką informację do właścicieli statków. Swobodne uzyskanie ubezpieczenia przez rosyjskich przewoźników naftowych w ramach nowych sankcji będzie praktycznie niemożliwe: od 5 grudnia będzie ono dostępne tylko dla tankowców przewożących ropę po cenie poniżej ustalonego "pułapu".
Zdrajca i kolaborant walczący dla Rosjan - Aleksandr Chodakowski rozmyśla nad problemami rosyjskiego stylu dowodzenia, starymi kadrami i korupcją, gdzie tymczasem słabsi Ukraińcy wyróżniają się "dynamiką" i motywacją. Aż dziwne, że chwali Ukraińców, ale strzelam, że to próba spowodowania refleksji "u swoich", aby się opamiętali i zreformowali.. Przy okazji te rozmyślania nad tym, że Ukraińcy nie umieją atakować i walczą tylko w sposób okopowy, mocno przypomina mi rozmyślania pewnego człowieka z polski, który mówił podobnie. Jak widać, Rosjanie też są zaskoczeni po ostatnich ukraińskich ofensywach.
To ciekawe, jak zmienia się ocena przeciwnika (Ukraińców przyp. @Aryo) ... Był taki okres, kiedy nasz wróg był tak biedny i nieudolny... Muszę być szczery, sam mówiłem o nim jako ekspert, mówiąc, że on (wróg) nie ma doświadczenia w działaniach ofensywnych i tak dalej, że nie nauczył się wiele z wojny pozycyjnej... Ale jak tylko wróg zaczyna nas bić, natychmiast zaczynamy go przeceniać, zauważając jego wyższość w tym czy tamtym - musi być jakiś sposób na wyjaśnienie naszej pozycji?
<br />
To wszystko wynika z dominacji człowieczeństwa w nas i z braku nawyku do stanu stanu teraźniejszego, a nie do pozorów. Ale jeśli nie histeryzujemy, lecz trzeźwo myślimy, próbując określić ich mocne strony, to pierwszą z głównych rzeczy, które przychodzą nam do głowy, jest dynamika. Oczywiście, nie możemy zaglądać im pod spódnice i odbierać tylko to, co widzimy, ale to wystarczy: dynamikę widać zarówno w kwestiach kadrowych, jak i w podejmowaniu decyzji, gdzie to drugie jest całkiem zależne od pierwszego.
<br />
Odświeżanie krwi (nowe kadry zamiast sowieckich oficerów przyp. @Aryo), konkurencyjność, wzmocniona motywacją - to jest mocna strona. U nas natomiast od bardzo dawna funkcjonuje system, w którym nie zostaje się generałem, ponieważ generałowie mają własne dzieci. I od dawna więcej niż jedno pokolenie oficerów wie, że niewiele ich czeka i dlatego nie muszą się wysilać. A ci, którzy nie akceptują tej formuły dla siebie, odchodzą z wojska, na przykład do Sił Specjalnych, gdzie mają możliwość realizowania się, jeśli nie w kategoriach kariery, to przynajmniej w kategoriach profesjonalnych.
<br />
<br />
A ogólny styl determinuje prawie wszystko. Wracając do dynamiki - szybkość podejmowania u nas (u Rosjan przyp. @Aryo) decyzji na poziomie generała jest tak mała, że podejmowane decyzje często tracą na aktualności już w momencie ich podejmowania. Ileż to razy widziałem, jak oficerowie nerwowo palili, patrząc na wlokące się podejmowanie decyzji, podczas gdy wróg zdążył już rozładować pociąg ze sprzętem. Nawet na poziomie taktycznym odpowiedź na prośbę o ogień może trwać od czterdziestu minut do czterech godzin, a jeśli nie ma się własnej artylerii i jest się zależnym od armii, to trzeba uważać.
<br />
Są to nasze wspólne spostrzeżenia w stylu od ogólnego do osobistego.
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
Zdrajca i kolaborant służący Rosjanom opisuje rosyjską ofensywę pod Pawłowką. Straty w ludziach są mniej ważne, niż osiągniecie celu. Straty w Pawłowce są duże z powodu złego planowania, a w rosyjskim sztabie szuka się kozła ofiarnego, na kogo można zwalić winę, czyli w rosyjskim wojsku bez zmian.
Tłumaczenie:
<br />
Po zakończeniu fazy mariupolskiej mieliśmy kilka tygodni na uporządkowanie swoich spraw i jakoś tak się złożyło, że większość dowódców jednostek pojawiła się w sztabie i doszło do rozmowy off-the-record. Zauważając, że mieliśmy powody do zadowolenia z wyników, nalegałem jednak na obiektywny osąd: gdyby jednostki wojskowe, które maszerowały naprzód i poniosły ciężkie straty, nie zbliżyły nas do miasta - zostalibyśmy wykończeni na rogatkach miasta. Po podsumowaniu, że nie ma znaczącego zwycięstwa bez znacznych strat i po podsumowaniu, że osiągnięcie celu jest o krok przed ratowaniem życia, zostawiłam chłopców w zamyśłach.
Ale ważne jest tutaj określenie formatu celu... Jeżeli idziemy szerokim frontem i realizujemy cele na dużą skalę, to tak - ponosimy również znaczne straty. Ale są one proporcjonalnie niższe niż wtedy, gdy walczymy o kawałek taktyczny, przecinając obronę przeciwnika bez naruszania infrastruktury frontu. W tym przypadku otrzymujemy ciosy zarówno z przodu, jak i z boków - wszystko skupia się w jednym punkcie i wypala nas jak promień słońca skupione przez soczewkę.
I tu właśnie łamie się zasada celowości, kiedy zwycięstwo staje się takim bólem głowy, że wolałbym zostawić taki kawałek wrogowi i zrobić z nim to, co on robi z nami, wygrywając nie kilometrami kwadratowymi, ale liczbą personelu wroga, który został wyłączony z akcji. Ale żeby zaatakować szerokim frontem - trzeba przygotować operację, zgromadzić zasoby, utworzyć rezerwy, a nie wyciskać z armii ostatnie soki, nie pozostawiając sił nawet na obronę.
Będę kontynuował publikację, przechodząc od ogólnego rozumowania do konkretów - wrócę do nieszczęsnej Pawłowki. W momencie powstania pomysłu ofensywa miała iść w dwóch kierunkach. Ja i moi dowódcy brygady, omawiając naszą zdolność do rozwinięcia takiej ofensywy w obecnym momencie, doszliśmy do wniosku, że realizacja tego planu jest w oczywisty sposób niemożliwa: wzmocnienie (zmobilizowanymi przyp. @Aryo) nie było wyszkolone, brak zapasów amunicji, której wystarczyło tylko na pierwszy szturm... Ale dowódcy brygad, które miały rozwiązać problem, nie mogli się przebić do tych, którzy byli wyżej - ci (wyżej) chcieli uzyskać jakikolwiek rezultat za wszelką cenę.
Ale jakoś zrozumieli, że w słowach dowódców brygad jest gotowość i zrobili krok, który doprowadził do obserwowanych skutków: zamiast hamować i przygotować się, skrócili plan ataku w dwóch kierunkach i rzucili wszystkie słabe siły na Pawłowkę jak na ogień, nie rozciągając wroga i pozwalając mu skupić uwagę w wąskim obszarze. To, że usunęli drugi kierunek ataku dowiedzieliśmy się już w trakcie procesu. A kiedy napisałem, że uważam, iż ofensywa jest przedwczesna, ale że mamy nadzieję na sukces - nie wiedzieliśmy tego i dlatego mieliśmy nadzieję, chociaż wiedzieliśmy, że nie jesteśmy wystarczająco silni.
Dla przypomnienia, czterdziesta brygada miała dwa bataliony rozciągnięte na dziesiątki kilometrów obrony i miała bardzo małą siłę ofensywną. Pięćdziesiąta piąta była bardziej skoncentrowana, ale też nie obfitowała w siłe żywej. Teraz, gdy błędy w planowaniu spowodowały nieuzasadnione straty przy mizernym wyniku, chcą obwiniać dowódcę brygady z "czterdziestki", że rzekomo był zbyt powolny na swojej flance, co doprowadziło do strat jego kolegów ze stopiędziesiąpiątej. Chcą go obciążyć sprawą karną i przedstawić go kozłem ofiarnym w sytuacji, gdzie dla wszystkich było jasne, że winni są tylko ci, którzy wymyślali plan, a nie wykonawcy, którzy do końca wykonywali swoje obowiązki. Byłoby słuszne, gdyby głównodowodzący Surowikin szczegółowo zbadał ten epizod i nie dopuścił do tego, aby niewinny człowiek został "pożarty".
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
Uwielbiam, gdy ludzie, którzy rozpoczęli wojnę, zaczynają marudzić, że ta wojna zabije Rosję.
Tak, będzie. Przecież, zamiast inwestować petrodolary w start-upy, wydawali je na zabijanie kobiet i dzieci.
A Pan Chodakowski, brał w tym osobisty udział. Jego narzekania poniżej
Wyjaśnienie, dlaczego "teraz" to nie to samo, co "wtedy" i że Ojczyzna nie przetrwa już powszechnej powodzi rewolucji, wymagałoby całej masy rozważań i argumentów, z których większość byłaby nieudolnymi rozważaniami. Jestem pewien, że stara formuła "do dna, a potem... może - zagranica nam pomoże" - ale w obecnych warunkach "a potem" nie jest już możliwe.
<br />
Świat się zmienił. Moja babcia urodziła szesnaścioro dzieci, aby zrekompensować wysoką śmiertelność - teraz nikt nie chce rodzić, a więc nie ma komu zrekompensować śmiertelności. Nawet obecna wojna już uderzyła w nas w postaci bezpośrednich strat - ale też nie bezpośrednich: mój przyjaciel zwrócił mi uwagę na to, że w ciężkich czasach ludzie zmieniają swoje plany i odmawiają posiadania dzieci, ponieważ kieruje nimi niepewność co do przyszłości. Gdyby przez kraj przetoczyło się coś w rodzaju wojny domowej z ubiegłego wieku, kraj nie miałby szans na przetrwanie.
<br />
Nie będzie też miała szansy na zdobycie potencjału, ponieważ świat stał się zbyt zaawansowany technologicznie. Nie otrząsnęliśmy się jeszcze z drenażu mózgów i dzikiej prywatyzacji lat dziewięćdziesiątych, prawie tracąc szkołę inżynierską - kolejny kataklizm zabije tę ostatnią. Staniemy się tylko kolonią, podzieloną między Chińczyków i resztę. A jeśli ktoś mi powie - "teraz jesteśmy tacy niezależni, skoro na przykład na Krymie nie ma MTS i Sber (największy operator komórkowy i największy rosyjski bank nie działają oficjalnie na Krymie z powodu sankcji przyp. @Aryo)? - Odpowiedziałbym, że teraz i wtedy będzie katastrofalnie różnie.
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
@WhipMeGrandma Śmierć mężczyzny to po prostu kwestia biologiczna, śmierć jak śmierć. Śmierć kobiety to tragedia, metafizyka, spotkanie z najwyższym. Nie ma żadnej równości płci.
Paradoksalnie największy problem dla żołnierzy stanowią zasadzki przeprowadzane przez cywili. Jedziesz z zadaniem bojowym, a tu blokada drogi przytulanki i patriotyczne pieśni ukraińskie
@Aryo a więc to są ci naziści, którzy zagrażają Rosji i przed którymi ta sama Rosja chciała bronić uciskany bratni naród ukraiński. Te babuszki z kwiatami poza kadrem pewnie heilowały pozdrawiając żołnierzy.
Poza tym Ukraińcy nacierają już równolegle ze wszystkich kierunków. Nikt nie czeka, aż Rosjanie sami się wycofają. Miejscami wojska ukraińskie flankują wycofujące się tyłowe jednostki Rosjan