Z takich ciekawostek zyciowych to przypomnialem sobie jak za gowniarza ojciec z sasiadem wymieniali u nas sedes w kiblu - w bloku. No i wiadomo, gruba robota, flaszka na stol, zagrycha bo to gowniana robota i na trzezwo nie ruszysz. Majstry sie znietrzezwili do takiego stopnia, ze uznali, iz juz sa wystarczajaca wstawieni zeby smrod nie przeszkadzal, a jednoczesnie na tyle trzezwi, ze podolaja zadaniu.
Robota szla wyjatkowo gladko i bezproblemowo jak na mozliwosci mojego ojca i sasiada. Stary sedes zdemontowany, zero uszkodzen etc. ale sasiad spostrzegl, ze w sumie jak juz zdemontowali sedes to moznaby odkamienic rure odplywowa. Moj ociec kawal chlopa, a sasiad karakan wiec doszli do porozumienia, ze sasiad wezmie srubokret i zdrapie najgrubsza rdze. No i szlo za⁎⁎⁎⁎scie. Sasiad mial swoj dzien, zdrapal rdze w rurze odplywowej od pionu ... az stwierdzil, ze w sumie to reka mu sie miesci to i ten pion tez udrozni zeby gowno nie zalegalo przy naszym odplywie. Drapal i drapal ... az w koncu ktos nasral z gory mu na reke. No i to by bylo na tyle roboty w pionie xD
Robote dokonczyli, flaszke pozniej tez. Sasiad potem jeszcze kilka lat wypominal, ze u nas mu na reke nasrali.
#gownowpis