Dobrych paręnaście/parę lat wstecz interesowałem się trochę perfumami, sam posiadałem i zużyłem może z kilkanaście flakonów różnych marek przez te lata. Teraz po dłuższej przerwie wróciłem do tematu, robię research na fragrantica/basenotes, randomowo szukam, co nowego, co starego, rankingi, i zaintrygowało mnie zjawisko z pozoru, bądź realnie, absurdalnie drogich zapachów:
Każda z powyższych pozycji jest generalnie wychwalana pod niebiosa w recenzjach/opiniach, jednak czy naprawdę warto płacić grubo ponad 1k ziko za 100ml flakon perfum? Czy to jakiś fetysz dla snobów, o którym nie wiem, sztuka dla sztuki, przedłużanie sobie naganiacza samym faktem, że mam coś drogiego? Dla mnie to jakiś absurd, szczególnie, że wiele z tych pozycji jest po wielokrotnych reformulacjach o wielokrotnie zaniżonej jakości w stosunku do oryginału. Za taką flotę oczekiwałbym flakonu zrobionego ze złota.
Najdroższy zapach jaki kiedykolwiek miałem do Chanel de Bleu, wtedy kosztował on jakieś 400+ ziko za 100 ml i to wtedy już był dla mnie kosmos cenowy, wiadomo, mniejsza inflacja, większa siła nabywcza pieniądza, ale jednak.
@Orzech Wiedzę o tym mam zapachu mam jedynie teoretyczną, rzekomo chwalony, ale na fragrantica i basenotes z drugiej strony narzekają, że po reformulacjach i to już nie to samo co oryginał. Dlatego jak już to bym wybrał najlepszego klona, czyli Montblanc Explorer za wielokrotnie mniej.
@LilacEnticement ciekawe, co lubiłeś w tamtym czasie.
Nie dziwię się, że trafiłeś na te perfumy. Chyba wszyscy je znamy; są dość mocno promowane. Z tego zestawu na mnie wciąż działa Green Irish Tweed. Jednak ja na Twoim miejscu bym się bezpiecznie wjebał w odleweczki zamiast calych flakonów. Potestowałbym. Ale najpierw trzeba wiedzieć, co lubisz/lubiłeś.
@dziadekmarian Z tych co miałem, to najbardziej uwielbiałem Kenzo Pour Homme jeszcze w tej starej butelce zanim go wycofali i wrócił jakiś totalny chłam po reformulacji w innym flakonie. Bardzo lubiłem jeszcze Dunhill Desire for a Man, Chanel de Bleu, chociaż sam dzisiaj się zastanawiam, czy ten ostatni warty takiej floty, no i za dużo osób to używa.
Miałem jeszcze Versace Pour Homme, Nautica Voyage, Perry Ellis 360 Red, Joop Nightflight (już dawno wycofany), Montblanc Individuel, i jeszcze parę innych, ale już zapomniałem.
Z okazji nadchodzących świąt kupiliśmy sobie z partnerką po butelce dobrych perfum. Ja wybrałem ROJA APEX - najdroższe perfumy jakie kiedykolwiek miałem.
Jestem zajarany, zapach jest świetny, ale więcej napisze po testach globalnych.
@MaD Wąchałem dzisiaj i owszem, słodki, acz przyjemny. Ja tym razem chciałem coś bardzo, powiedzmy, męskiego. Wybierałem między apex, danger a PUREDISTANCE Aenotus który też jest świetny i może kiedyś sobie go kupię.