Miałem wrzucić coś na #wszystkiealbumyarmando ale mi się nie chce (tak, dalej słucham, po prostu nie wrzucam. no i idzie powoli, bo mi się trochę nie chce).
Chciałem coś na gamesmeter wrzucił, bo skończyłem chyba z 2 gry - ale mi się nie chce.
Chciałem wrzucić na bookmeter Ostatniego Mohikanina, ale... nie chce mi się.
3 ulubione utwory - Motorbreath, Seek & Destroy, The Four Horseman
Co najlepszego dla świata metalu zrobiła Metallica? Ano wyrzucili Mustaine'a xD
Wyszło to na dobre zarówno im jak i rudemu.
Jeśli chodzi o sam album - jak powszechnie wiadomo, to pierwszy i ostatni album Metalliki, bo przecież na tym się skończyli. Prawda?
Sam album to mój numer 3 wśród całej dyskografii Metalliki. Od tego albumu zaczęła się moja wielka miłość do Metalliki. Niestety porównać mogę ją do penisa - nieco już opadła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A propos, mały suchar - jak się nazywa Meksykanin z trzema ch*jami? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Album absolutne złoto, 5*. Mam nadzieję, że niedługo zagości na mojej półce - póki co przegrywam non stop licytacje, a moja wewnętrzna cebula nie pozwala bym szedł na całość. xD
@Ravm Co do "Justice" mogę się zgodzić, chociaż to płyta bez basu ale mnie zawsze czarna nudziła. Już chyba ten country rock dla rednecków z "Load" i "ReLoad" mi bardziej pasował.
3 ulubione utwory - Innuendo, The Show Must Go On, trzeci wybierzcie sobie sami.
Mam wielki niedosyt po przesłuchaniu tego albumu. Nie jest zły, ale nie jest też dobry. Powiedziałbym, że był dla mnie nijaki. Szczerze mówiąc, kolejne jego odsłuchanie jeszcze bardziej by obniżyło ocenę. Mam spory problem z dobraniem trzeciego utworu, który mi się tutaj bardzo podobał. Co ciekawe, przy pierwszym odsłuchu tego albumu ocena była wyższa o 0.41%.
Album z bardzo mocnym początkiem i zakończeniem, z średnim wszystkim co pomiędzy.
Zdecydowanie nie jest to mój ulubiony album Queen. Mimo to, mam ciągle w głowie to jak źle już było z Freddim podczas nagrywania tego albumu. I chyba głównie to winduje w górę ten album.
3 ulubione utwory - Genocide, Gotta Get Away, Self Esteem
Nadszedł ten moment, w którym wrzucam najlepszy album Offspring. Ten album to zdecydowanie najpotężniejsze pierdolnięcie w ich historii. Album od góry do dołu wręcz klepie nas w mordę. Słuchając tego albumu nie ma się wrażenia, że chcesz przeskipować. Po prostu lecisz ciągiem.
Energia zawarta w tym albumie mogłaby się równać z bombą atomową.
Album uwielbiam. I cieszę się, że nareszcie goszczę go w swojej małej kolekcji płyt.
@Deamon Dog Eat Dog byli chyba popularniejsi u nas niż u siebie w USA. Był straszny głód zachodu a Metal Mind ich wydało u nas na kasecie. Podobnie jak Black Train Jack. W USA to taka drugoligowa kapela zawieszona między sceną punkową a mainstreamem a w Polsce ich kasety wydane przez MM leżały w sklepach obok Nirvany czy Iron Maiden.
3 ulubione utwory - Long Way Back From Hell, Blood And Tears, Tired of Being Alive
Nipple album, jak go zwykłem nazywać to kawał dobrego grania. Nie jest to już typowe dla Misfitsów granie, a cięższe, znacznie bardziej przyjemne dla (mojego) ucha granie.
Album zasłużyłby nawet i na 5 gwiazdek, bo wręcz uwielbiam wymienione powyżej 3 utwory, ale kilka z pozostałych utworów wręcz na to nie pozwoliło. Danzig ma to do siebie, że obok dobrego grania potrafi wrzucić coś takiego jak "I'm The One". Jakbym chciał posłuchać Elvisa albo Johnnego Casha, to bym ich sobie włączył kurna.
Dlatego album dostaje ode mnie 4*, ale też dodatkowo pioruna, za to, że potrafił mnie rozbujać.
Debiutancki album SoaD. Co tu dużo mówić. Za⁎⁎⁎⁎sty debiut. Nie powiem by był to mój ulubiony album, ale na pewno jest w sferze albumów przeze mnie lubianych. Aczkolwiek nie wiem, czy nie jest to najmniej lubiany przeze mnie album Systemów.
@ArmandoNumber5 Dla mnie płyta petarda, bo w sumie od niej w 1999 roku zacząłem przygodę z SOAD. No i byłem na prawie wszystkich koncertach, które były w Polsce - nie byłem tylko na pierwszym.
3 ulubione utwory - Clint Eastwood, Tommorow Comes Today, 5/4
O w mordę jak ten album... się źle zestarzał. Pierwszy raz go słuchałem mając... z 8 lat?
W sumie nie pamiętam swojej pierwszej reakcji. Pamiętam tylko "Madzia polej", które zostało ze mną do teraz - w dalszym ciągu nie słyszę tam nic innego! No i pamiętałem okładkę, która zapadła mi w pamięć.
Po tylu latach i kilku przesłuchaniach ten album najlepiej pokazuje jak mi się zmieniały gusta.
Dziś prawdziwych cyganów już nie ma ten album już mnie tak nie rusza jak 14 lat temu. Ani nawet jak 5 lat temu.
Niestety tylko 3,5*, jednakże album zyskuje dodatkowy ode mnie, głównie ze względu na sentyment.
Aż strach pomyśleć co będzie jak dojdę do Parklife xD
3 ulubione utwory - Let The Beat Control Your Body, No Limit, R.U.O.K
Dzisiaj dla odmiany dwa albumy, bo dwa przesłuchałem. Najpierw klasyka eurodance.
Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o ten album. Z jednej strony jest tu masa utworów, przy których nóżka chodzi.
Z drugiej? 2 Unlimited jest trochę aż za bardzo na jedno kopyto. Są tu też utwory-potwory, których słuchanie to dla mnie była męka - mniejsza lub większa.
3* w tym przypadku to ocena odpowiednia. Wahałem się z jednej strony - niektóre utwory oceniłbym wyżej. Z drugiej - miałem wrażenie, że i tak są za wysoko. Na studiach jednak słuchało się tego znacznie łatwiej.
3 ulubione utwory - Brother Louie, Atlantis is Calling, Only Love Can Break My Heart
No dobra, dzisiaj jeden album przesłuchany to wrzucam też jeden.
Nie wiem czy to nie mój ulubiony album Modern Talking. Wspominam go bardzo czule i mam z nim same przyjemne wspomnienia.
Mamy tu zabójcze Brother Louie, równie mocne Atlantis is Calling, a także świetne (nie wiem czy nie najlepsze z całego albumu) Only Love...
Oprócz tego kilka innych całkiem niezłych kawałków (choćby i Just we two czy Angie's Heart), kilka nieco słabszych i jedną czy dwie męczybuły. Wiadomo - absolutnie nie jest to topka liryczna, czy muzyczna, ale dla mnie album zasługuje w pełni na 5* i pioruna za specjalne miejsce w moim serduszku.
Album nr 54: Modern Talking - Let's Talk About Love
Ocena ogólna: 81,37% (4*)
3 ulubione utwory - Cheri Cheri Lady, With a Little Love, Just Like an Angel
Tak jak wspomniałem w poprzednim wpisie - głównie lżejsze albumy wchodziły w grę. Oczywiście Modernów nie mogłem sobie odpuścić, bo jakżeby tak. Album w sumie jest na mojej liście "kiedyś kupię".
W sumie część utworów na albumie jest jakby na jedno kopyto, część totalnie zamula, a wszystko owinięte jest w jeden z najbardziej znanych hitów lat 80.
Raczej też dla osób, którym lata 80 są niestraszne, dla lubiących kicz i pastisz, a także dla takich zbłąkanych wędrowców jak ja.
3 ulubione utwory - Give Me Your Love, Generation of Love, Get it On
O kurde, dawno nic nie wrzucałem. W sumie przesłuchałem trochę albumów przez tą "chwilę", ale nie było tego dużo. Głównie jakiś dance albo polskie albumy. Nie miałem totalnie weny. Gdzieś tam się tli chęć do dalszego słuchania, ale w sumie to walczę z sobą.
O samym albumie - kawał klasyki eurodance, ale chyba tylko dla takich, którzy mają na ten eurodance zajawkę.
Wysoka ocena u mnie chyba tylko i wyłącznie ze względu na sentymenty. Chociaż przyznam szczerze, że dalej nóżka chodzi. Album wspominam hmm... w sumie miło. Początek studiowania, względny brak problemów i popijawy z dwójką najbliższych przyjaciół. Z drugiej strony album zajeżdża trochę wódką. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
3 ulubione utwory - You're a Woman, Hot Girls - Bad Boys, For Your Love
Dobra, a teraz wjeżdżam z zupełnie innym stylem.
Bad Boys Blue, zespół, który właściwie znam przez moje najstarsze rodzeństwo. W przeciwieństwie do nich - poszedłem krok dalej i znam więcej utworów niż oni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Debiutancki album sam w sobie niezły do potupania, aczkolwiek chyba bardziej wjechały tu sentymenty.
W przeciwieństwie do Modern Talking - tutaj nie przesłuchałem całej dyskografii. Po dwóch pierwszych albumach zaczyna się robić coraz gorzej. Może to przez zmianę wokalisty.
3 ulubione utwory - King Bruce Lee Karate Mistrz, Królowa Dysko, Tankowanie Nocą
Ależ ten album jest piękny. Nie tak piękny jak głos Pana Piotra Fronczewskiego, ale w mordę! Ileż to ja razy przesłuchałem ten album w ciągu ostatnich 10 lat - nie zliczę tego. Ale za każdym razem wracam do niego z wielką przyjemnością.
Trochę końcówka albumu osłabia całość, ale tak czy inaczej warto!
Tu dla odmiany CD nie mam, ale mam kasetę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wczoraj w sumie nic nie wrzucałem, do tego olałem totalnie tag #randomowapiosenka. No to może dzisiaj się uda więcej wrzucić. Chociaż przyznam szczerze, jakaś zamuła mnie złapała.
Album nr 49: ADHD Syndrom - Grzeczna Młodzież
Ocena ogólna: 80,82% (4*)
3 ulubione utwory - I dlatego właśnie, Papaj Chuligan, Grzeczna Młodzież
O, jak robić punk to właśnie z takim pierdolnięciem.
"Grzeczna Młodzież" to album, na który kiedyś trafiłem przypadkiem. Nie do końca pamiętam, ale chyba u pewnego youtubera x lat temu (pamięta ktoś jeszcze damianero? jeśli tak, to pora na kolonoskopię. Ja już zapisany).
Album ten ma pazur, którego brakuje wielu punkowym zespołom.
3 ulubione utwory - Na⁎⁎⁎⁎ny to do domu, Polska, A w niebie gra disco polo
My oh my... ależ się zmęczyłem słuchając ten album. Wizyta u dentysty jest przyjemniejsza od tego albumu. Ja rozumiem, prześmiewcze disco polo, ogólnie wesoły klimat, ale... ten album jest za⁎⁎⁎⁎ście infantylny.
Z BFF jest jak z numerem z osłem. Niby człowiek się brzydzi, ale jednak nie może oderwać wzroku #pdk
Poza wymienionymi wyżej trzema bangerami ten album opierdala kiełbachy kosmitom. No po prostu ssie.
A przecież Braci Figo Fagot stać na coś lepszego. Tutaj niestety nie dali z siebie nawet 30%. 37% to jest ocena uratowana przez bangery. Bez tego byłaby 1* i jakieś 24%.
Swoją drogą - alternatywne wersje piosenek są tu potrzebne jak zęby w d⁎⁎ie.
Na chwilę obecną BFF trafiają na miejsce 1. Od końca. Sukces!
Gorzej jeszcze będzie. Gwarantuje. I pewnie zaskoczę tym jaki album najmniej mi się podoba.
3 ulubione utwory - Granice Rozsądku, Nie ma we mnie Boga, Martwa Propaganda
Znowu darcie ryja, eh. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nie żebym nie lubił, ale trochę już mnie męczy. "Zniszczyć wszystko" nie jest złym albumem, ale moim zdaniem - 3.5* to chyba jednak za wysoka ocena. Jestem na 100% przekonany, że jeśli przesłuchałbym album raz jeszcze, a potem kolejny raz - ocena by spadła do 3*.
Choć muszę przyznać, że następny album, który przesłuchałem sprawia, że cała reszta jest jak najbardziej na swoim miejscu.