#popkulturka

4
64

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hit z lat 80? - checked

Stylówa a'la upadek komunizmu - checked

Beata, syntezatory, hicior lata - checked

Tańczenie w parach - checked

Radzieckie szampany - checked


Wszystko to na poniższym filmie, aż czuć zapach tysięcy szlug sączący się z tapet i firanek. "Kurzące" taborety. Jednak ludzie bez lansu/baunsu/pozerki - ludzie się bawią, a nie "prezentują siebie". Kurde w sumie to fajne balety wtedy były


Kawałek oczywiście lekko zremasterowany (jak powstawał, to dopiero się bicik rodził) Kurde to jest mega kozak kawałek w oryginale. Jak ogromna ich ilość w latach 80 z Lublina


http://www.youtube.com/watch?v=MrscCQgiQUQ

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Tak wgl nie wiem czy wspominałem, ale rozwijam kanał na YT.


Udostępnię Wam go jak przełamię swoją pewność siebie na pokazanie swojej twarzy XD.


Ale raczej go podlinkuję już w niedalekim czasie, bo z chęcią Wam przedstawię moje wideo-recenzje.


A teraz szybkie polecanki:


-FILMY: "Milczenie Owiec" (reż. Jonathan Demme), "Za garść dolarów" (reż. Sergio Leone), "Matka Joanna od Aniołów" (reż. Jerzy Kawalerowicz)


-SERIALE: "The Falcon and The Winter Soldier" (dzisiaj był finał)


-KSIĄŻKA: "Dama Pikowa" (Aleksandra Puszkina)


-KOMIKS: "Deadpool Tom 3 Dobry, zły i brzydki" (Briana Posehna, Gerry Duggan)


-MUZYKA: "Electric Ladyland" (Jimi Hendrix)


Miłego piątku Hejtowicze!


(zdjęcie kompletnie niezwiązane)

75a6e3a2-597c-4126-b40a-0e5bad957054

Zaloguj się aby komentować

Ostatni wróciłem do czytania komiksów. Od dzieciaka czytałem gazetowe Spider-Many. Jako iż Egmont wydaje multum komiksów superbohaterskich, mogę pozwolić sobie na kupno fajnie wyglądających zbiorczych tomów (i przy okazji nadrobienie tego co zacząłem czytać, a nie skończyłem).


Polecę wam kilka ciekawych pozycji, które czasem wykraczają poza typowy komiks superhero:


"The Superior Spider-Man" Tom 1-7 (scenariusz: Dan Slott)


Kojarzycie Doctora Octaviusa? Tego typa z czterema mackami, co zawsze był jednym z największych złoczyńców Petera Parkera? W tej serii, wchodzi w umysł Petera Parkera i zostaje nowym Spider-Manem. Ale spokojnie Doc Ock postanawia zostać LEPSZYM Spider-Manem. Lepszym od Petera Parkera. Lepszym od kogokolwiek. Jak możecie się domyślić robi to na swój pokręcony i dupkowaty sposób.


Jest to bardzo świeże spojrzenie na postać Spider-Mana, a także pokazanie czym jest naprawdę dobro i co czyni człowieka dobrym. Bardzo fajna seria, polecam każdemu, zarówno fanom Pajączka, jak i osobom znudzonymi jego typowymi przygodami.


"Deadpool" Tom 1-5 (seria z 2016 roku) (scenariusz: Gerry Duggan i Brian Posehn)


Nie przeczytałem całej serii, ale z całym sercem mogę polecić Wam pierwsze 5 tomów przygód o niewygadanym najemniku. Jeśli lubicie humor filmowego Deadpoola, to tutaj poczujecie się jak w domu, bo humor jest kapitalny i w dużym stopniu nawiązuje do popkultury. Muszę Wam jednak powiedzieć, że to co naprawdę mnie oczarowało, to kwestia tragizmu Deadpoola. W komiksie nasz antybohater to postać, która kryje swoje wewnętrzne problemy poprzez humor. Niezwykle dojrzałe podejście do postaci. Niestety tom 6 był kiepski, ale nie poddam się i sprawdzę kolejne.


"Vision" (scenariusz: Tom King)


Jest to jeden tom zbiorczy, opowiadający o Visionie, raczej drugoplanowej postaci Marvela. Zostało mi już naprawdę mało do skończenia tej lektury, ale jasna cholera, jakie to jest dobre. Komiks, który niepokoi, wzrusza i rozbawia, przy okazji poruszający kwestie filozoficzne, egzystencjalne oraz religijne. Ciekawa rzecz wykraczająca poza typowe komiksy superbohaterskie.


A tutaj inne pozycje w skrócie, które Wam bardzo polecam:


"Batman: Zabójczy Żart" (scenariusz: Alan Moore)

"Thor: Gromowładny" Tom 1-2 (scenariusz: Jason Aaron)

"Nowa Granica" (scenariusz: Darwyn Cooke)

"Batman" Tom 1-2 (scenariusz: Scott Snyder)

"Thanos Powstaje" (scenariusz: Jason Aaron)

445a23e1-1bf0-4587-b572-5147abc301c2

@Popkulturnik_Kulturnik lubię wracać do zdobycznych zinów gdzie różne fajne mniej lub bardziej pokręcone historie leżą, z rzeczy bardziej ułożonych to „Produkt” - syty i ostry, aż mnie strzyka tu i ówdzie ze te zeszyty muszę zbierać raz jeszcze. Jak mogę coś polecić to „osiedle swoboda” - wspaniała kapsuła czasu

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj w ramach pierwszego od wielu dni posta, postanowiłem napisać kilka słów o serialach, które oglądam i zrobić mini polecanki:


Zabrałem się za "Ranczo". Jest na Netflixie to chciałem w końcu spróbować zmierzyć się z tym polskim tworem. Zawsze gdzieś tam mi leciało w tle, ale nigdy nie oglądałem w dużych ilościach. Muszę powiedzieć, że to całkiem sprawny serial przyglądający się naszym takim polskim "zwyczajom" i będący ciekawym przekrojem polskiego społeczeństwa na wsi. Relacja po 5 odcinkach, będę powoli oglądał kolejne


Stanąłem pod koniec trzeciego sezonu "Community". To fajny i kreatywny sitcom strzelający w widza miliardami nawiązań do popkultury, ale jakoś tak nie chce mi się wracać do niego. Nie wiem, może to przez brak jakiejś spójnej fabuły?


Jestem również po trzech odcinkach nowego serialu Marvela pt. "Falcon i Winter Soldier". Szczerze o wiele ciekawszy od "WandaVision" bo bardziej postaciocentryczny i poruszający ciekawą tematykę polityczną. Choć trzeci odcinek był średni scenariuszowo (choć i tak dobrze się bawiłem) to czekam na kolejne


Robię rewatch "Daredevila". Serialu Marvela o niewidomym prawniku, który ma wyostrzone inne zmysły i bije bandziorów na ulicach swojej dzielnicy. Nadal kapitalny klimat, kapitalni aktorzy i kapitalnie rozpisani bohaterowie. Chyba dalej mój ulubiony serial superbohaterski.


A wy co oglądacie?

0e3589b3-ba05-4d7a-922d-ded5408bb037

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dawno nie było #sztukanacodzien więc zmieniam to, a dzisiaj...


"Wędrowiec nad morzem mgły" Caspara Davida Friedricha


Obraz pełen romantyzmu i tajemniczości. Odwrócona postać umiejscowiona w centrum intryguje, a mgłą wzbudza w nas chęć poznania tego świata, pełnego różnych niejasności.


Lepsza jakość: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b9/Caspar_David_Friedrich_-_Wanderer_above_the_sea_of_fog.jpg

7c0f0b80-0262-49b8-81b7-92f3890eba92

Klasyczne malarstwo bardzo często jest wykorzystywane na okładkach książek z uwagi na wygasające prawa do wykorzystywania tych materiałów, więc spokojnie mogło się na jakiejś lekturze znaleźć. Ale prędzej po prostu widywany obraz w podręcznikach do polskiego, jako ilustracja gdzieś przy tematach romantycznych. U mnie, tak jak inne obrazy, na pewno się w podręczniku poajawiał, ale to było lata temu

Zaloguj się aby komentować

Witam Was z rana!


Dzisiaj przyszedł czas na wpis-recenzje. Jako iż zobaczyłem dwie naprawdę ciekawe produkcje postanowiłem się podzielić z Wami opinią. Oto one:


"WandaVision" twórca: Jac Shaeffer


Wspominałem, o tym co mi się wstępnie podobało, ale skoro zobaczyłem już finałowy odcinek to mogę ocenić całość. I powiem tak, to rzeczywiście dość świeża forma w filmowym uniwersum Marvela, bo pozwalająca sobie na więcej. Parodia sitcomów. Psychologiczna wiwisekcja Wandy Maximoff. I większa rozbudowa postaci. Niestety zgrzyta jedno - finał.


Widać, że finałowy odcinek został sklejony na kolanie i tylko po to, by został wydany. I taka sytuacja miała rzeczywiście miejsce, ponieważ przez pandemię produkcja tego serialu odbywała się w męczarniach i no nie dostaliśmy tak naprawdę pełnego produktu. Otrzymaliśmy serial z obciętym finałem, który jest okej, ale z drugiej strony bardzo odstaje od reszty.


I choć finał mógł być lepszy, to ciekawi mnie co dalej. Co dalej z bohaterami, których wprowadzono? I co najważniejsze, jaką rolę odegra Wanda w filmie "Doctor Strange in The Multiversum of Madness"?


"Na rauszu" reż. Thomas Vinterberg


Powrót do kina po tylu tygodniach był czymś zbawiennym. I cieszy mnie, że natrafiłem na solidną produkcje duńską z Madsem Mikkelsenem w roli głównej. Film, który stanowi świetną rozprawę z... alkoholem.


"Na rauszu" to film opowiadający o czterech nauczycielach, którzy mają chęć sprawdzić teorie norweskiego filozofa, twierdzącego, że człowiek rodzi się o 0,5 promila mniejszą zawartością alkoholu we krwi. Bohaterowie biorą udział w eksperymencie, w którym będą próbowali utrzymywać 0,5 promila codziennie. Jak możecie się domyślić wszystko wymknie się spod kontroli...


Prosta historia, krytykująca alkohol, ale również w pewien sposób go wychwalająca. Słodko-gorzka opowieść o chęci wyluzowania, o potrzebie hedonizmu, jak i również trochę ciężkiego żyćka od którego nie da się uciec. To prosty, mały film, który zachwyca swoim niepatetycznym podejściem do temat. Intrygujący swoją kameralnością w opowiadaniu historii.


To na tyle. Na dole macie link do świetnego zwiastuna "Na rauszu". Na zdrowie!


https://www.youtube.com/watch?v=reetjA0zxtg

Zaloguj się aby komentować

Oscary, oscary i jeszcze raz oscary.


Właśnie dzisiaj dostaliśmy pełne nominacje Oscarowe, które postanowię Wam przedstawić. Wypisze tylko główną kategorie, bo to ona ma największe znaczenie.


"Judas and The Black Messiah" reż. Shaka King


"Mank" reż. David Fincher


"Minari" reż. Lee Isaac Chung


"Nomadland" reż. Chloe Zhao


"Ojciec" reż. Florian Zeller


"Sound of Metal" reż. Darius Marder


"Proces Siódemki z Chicago" reż. Aaron Sorkin


"Obiecująca. Młoda. Kobieta." reż. Emerald Fennel


Cieszy mnie kilka rzeczy, w tym zestawieniu. Po pierwsze, większość to filmy nastawione na konkretny artyzm. Po drugie, różnorodność gatunkowa. Po trzecie, większość filmów grają teraz w kinach albo możecie część zobaczyć na Netflixie.


Póki co, żadnego filmu nie widziałem, ale mam zaplanowany seans na "Obiecującą. Młodą. Kobietę.", "Manka" oraz "Sound of Metal". No i na Netflixie nadrobię "Proces Siódemki...".


Z innych nominacji, cieszy mnie ta dla zagranicznego filmu a konkretnie dla "Na rauszu" z Mikkelsenem będącego kapitalną opowieścią o alkoholu (może napisze coś więcej). Oprócz tego, polski operator Dariusz Wolski dostał nominacje za zdjęcia do filmu "Nowiny ze świata" (jest na Netflixie, również nadrobie). No i nominacje dla animacji za "Naprzód" (fajna baja o braterstwie z ciekawym plot twistem) i "Co w duszy gra" (wybieram się w ten piątek do kina).


Ogólnie pozytywne nastawienie do tych nominacji. W tamtym roku również byli konkretni zawodnicy, więc wydaje mi się, że tutaj też się nie zawiodę.

e5c9eb2d-c000-45e4-a777-1a357c3ab6e2

Zaloguj się aby komentować

Gdybyście się zastanawiali jak mi się podoba WandaVision to już spieszę z odpowiedzią. Jestem po obejrzeniu 8 odcinków, ostatni przede mną. Oto kilka wniosków:


Pierwszy serial umiejscowiony w uniwersum Marvela i zdecydowanie twórcom się udało podołać zadaniu. Dowiadujemy się co tam u Wandy i Visiona po ostatniej części Avengers, więc zdecydowanie seriale będą tak samo ważne jak filmy.


Twórcy serialu chyba są obeznani w sitcomach, bo odcinki 1-3 i 5-7 to ciekawa parodia tego typu seriali, a na dodatek mająca znaczenie w kontekście postaci


Oprócz tego, to chyba najdojrzalsza produkcja Marvela. Jak "Infinity War" miało ciekawy motyw antagonisty, a "Endgame" fajnie pokazywało to, że trzeba ruszyć naprzód, tak "WandaVision" stanowi ciekawe obserwacje postaci załamanej psychicznie.


Wanda to najlepsza kobieca superbohaterka Marvela na ten moment. Kapitan Marvel może jej buty czyścić.


Nie będę rzucał spoilerami, więc napiszę tylko, że Marvel otwiera się na nową sferę i robi to w nieograniczający się sposób.


Dzięki serialowi, chyba bardziej zaczynam rozumieć poszczególne postacie, więc może jednak formuła serialowa w Marvelu to strzał w dziesiątkę?


No to teraz ponarzekam. Wsm to na jedną rzecz chyba, że zepsują finał. Dlaczego co chwila twórcy muszą nam przypominać wszystkie możliwe filmy, które miały miejsce przed "WandaVision"? Ja rozumiem, że kogoś mogą te nawiązania jarać, ale ja jako widz nie potrzebuję co chwila wiedzieć, że "WandaVision" to produkcja w świecie z Iron Manem, Kapitan Marvel i Thanosem. No bo po co.


Ale no przyjemny serialik. Nic szczególnego, jednak przyciąga pewną świeżością w formie. I sitcomowy vibe mocno uroczy. Jak obejrzę finał to napiszę czy zmieniłem zdanie. Oprócz tego, biorę się za kontynuuowanie trzeciego sezonu "Community", a jutro wybieram się pierwszy raz od wielu tygodni do kina na film "Na rauszu". Oczekujcie!

4981d058-6f18-4ebd-8f92-8a4f6f8d0ef9

@pescyn To prawda choć mimo iż, "Agenci Tarczy" byli serialem połączonym z MCU to w teorii tylko udawali, że byli w tym uniwersum. Więc tak naprawdę tylko seriale z Disney+ traktowane są jako te z MCU.


A co do "Ród M" to nie czytałem, chociaż miałem okres jak czytałem masę komiksów z Marvela (i mniej z DC), głównie z serii Marvel NOW. Teraz bardziej przerzuciłem się na książki, a z Marvela to tylko seriale i filmy oglądam, ale może jak mi wrócić jaranko komiksami to sprawdzę. Dzięki!

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry (jak to Belmondo mawiał).


Dzisiaj kolejny wpis z serii #historiakina . Ostatnim razem były Niemcy to i teraz zostaniemy sobie w tej sferze i przyjrzymy się dwójce wspaniałych reżyserów z okresu ekspresjonizmu niemieckiego oraz kammerspiele (jeśli nie widzieliście poprzedniego wpisu to sprawdźcie w # bo ten wpis nie jako kontynuuje to co było wcześniej).


Na pierwszy ogień idzie znany już Wam Friedrich Wilhelm Murnau. Stworzył on film "Nosferatu - symfonia grozy" z 1922 roku, który jako pierwszy pośrednio stał się filmową wariacją na temat powieści Stokera o Draculi. Film-klasyk warty obczajenia.


Ważne filmy:


"Portier z hotelu Atlantic" (1924) - omówiłem w poprzednim wpisie


"Faust" (1926) - adaptacja dramatu Goethego; obfity scenograficzny i pełny magicznego klimatu


"Wschód słońca" (1927) - niestety nie obejrzałem, ale wiem, że jest to prawdziwa romantyczna historia i wybiegająca podobno refleksjami tamte czasy, napewno sprawdzę


Inny twórcom z kolei był Fritz Lang, który stawiał na kryminał i... science fiction. Niestety nie pochwalę się opinią na temat jego twórczości, gdyż nie jestem z nią na tyle zaznajomiony, ale mogę Wam przytoczyć jego ważniejsze produkcje jak: "Metropolis" (1927) oraz "M-Morderca" (1931).


Mam nadzieję, że podróż przez Niemcy Wam się podobała, bo następnym razem zahaczymy w klimaty skandynawskie...


https://www.youtube.com/watch?v=fTf7_FrnyDM

Nie było mnie przez jakiś czas, ale już wracam z kolejną porcją popkulturowych wpisów. Dzisiaj postanowiłem się podzielić opinią na temat filmu "Baby Driver" w reżyserii Edgara Wrighta.


Film skupia się na historii młodziaka o pseudonimie Baby, który od czasu do czasu jest kierowcą kryminalistów, którzy napadają na banki. Jednak Baby postanawia zerwać z przestępczością i chce zacząć prowadzić normalne życie.


Zauważyłem, że bardzo małą uwagę poświęcam kinematografii czysto rozrywkowej, jednak tym wpisem to zmienię, bo "Baby Driver" to solidne kino akcji. Ale po kolei.


Wright jest reżyserem, którego twórczość poznałem przy okazji filmu "Wysyp żywych trupów", będący parodią filmów o zombie. Już w tej produkcji, twórca charakteryzował się swoim energicznym stylem - porządny montaż, dawka dobrego humoru i idealne wyczucie realizacyjne. Co by nie mówić, wszystkie te cechy są obecne w "Baby Driver". No może, oprócz humoru, bo w tym wypadku mamy do czynienia z poważniejszą historią.


To co chyba najlepiej nadaje styl i klimat temu filmowi to muzyka. Soundtrack do "Baby Driver" jest obłędny i myślę, że po obejrzeniu tej produkcji, będziecie go wałkować do zmęczenia.


No i aktorzy. Co oni tutaj wyprawiają. Wierzę w każdą naiwność i głupotkę, którą mi tutaj sprzedają. W sumie jak mam nie lubić filmu, gdzie jednego z bohaterów gra Jon Hamm (świetny Don Draper w serialu "Mad Men").


Wspomniałem coś nie coś o realizacji - i tak, każdy kadr z chęcią bym powiesił w swoim pokoju, bo każdy jest tak dobrze oświetlony, że to się w głowię nie mieści. Uczta dla oka.


Polecam sobie sprawdzić, bo to jeden z lepiej wykonanych filmów rozrywkowych jakie ostatnio widziałem. Na dodatek pomimo naiwnej historii (sprzedanej dobrze przez reżysera, więc się nie obrażam), mamy też obecny pewien inteligenty motyw ucieczki i próby zerwania ze schematami, więc za to ogromne serduszko.


A na dole kadr z filmu, z pełną napięcia sceną.

ed28550e-722b-46ac-837f-932fbe55b8a0

Zaloguj się aby komentować

A o to kolejny post z serii #historiakina . Wychodzimy już z początków kina by śmiało iść ku nurtom, które wprowadzały coraz więcej nowości. Dzisiejszy post, jak i również kolejny poświęcę Niemcom .


Jednym z pierwszych niemieckich nurtów, który się wykształcił w tejże kinematografii był ekspresjonizm niemiecki. Ekspresjonizm kojarzy się z wyrażaniem emocji i tutaj również było to obecne. Twórcy filmów z tego okresu wyrażali strach i lęk spowodowany Wielkim kryzysem, dlatego można uznać ten nurt za narodziny horroru.


Filmem, który rozpoczął okres ekspresjonizmu był "Gabinet doktora Caligari" (1919) w reżyserii Roberta Wiene. Film ciekawy pod względem scenograficznym, jak i również warto go sprawdzić, bo odcisnął olbrzymie piętno dla tego gatunku. Również ciekawą i pewnie kojarzoną przez większość produkcją był "Nosferatu - symfonia grozy" (1922) w reżyserii F. W. Murnau (o nim więcej w kolejnym poście).


Po ekspresjonizmie, Niemców zaczęło coraz bardziej interesować zwykłe, przeciętne życie, stąd powstał kolejny nurt, czyli kammerspiele - odwołujących się do kameralnych, rzeczywistych historii, w których potwory i nadprzyrodzone zjawiska zostały wyparte przez problemy szarych ludzi. Filmem rozpoczynający ten nurt był "Portier z hotelu Atlantic" (1924), znowu w reżyserii F. W. Murnau. Historia opowiada o człowieku pracującym w hotelu jako portier, jednak z czasem traci prestiż i spada w hierarchii pracowników.


To by było na tyle. Poniżej linkuje "Gabinet doktora Caligari", a w komentarzu załączę "Portiera...". O "Nosferatu..." jeszcze napiszę, ponieważ w kolejnym poście przyjrzymy się Murnau oraz innemu równie istotnemu twórcy niemieckiemu. Do kolejnego wpisu!


Zachęcam do zaobserwowania tagu #historiakina , aby nie przegapić kolejnych treści.


https://www.youtube.com/watch?v=m59RU6Fvc-g

Zaloguj się aby komentować

Witam Was w niedzielny poranek z kolejnym wpisem z serii #historiakina . Przebrnęliśmy już przez początki kina we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Polsce. Przyszedł czas na USA.


Kinematograf dotarł również do Ameryki i tam także znaleźli się twórcy, którzy z chęcią eksperymentowali z kinem. Jednym z taki reżyserów był Edwin S. Porter - twórca pierwszego westernu, czyli "Napadu na ekspres" z 1903 roku. Myślę, że to obowiązkowa ciekawostka dla wszystkich miłośników kowbojów i oczywiście tytułowych napadów na pociągi. Dla nas - to prosty i krótki film westernowy, dla tamtych czasów - coś świeżego, z nowym gatunkowym spojrzeniem na kino. Swoją drogą to pierwszy film łamiący czwartą ścianę, gdzie jedna z postaci strzela z pistoletu prosto do widza.


Oprócz rozwoju westernu, kinematograf trafia w ręce panu Dawidowi Wark Griffithowi. D. W. Griffith to człowiek, który stworzył kontrowersyjny film pt. "Narodziny narodu" (1915). Produkcja opowiada o wojnie secesyjnej, a w gruncie rzeczy o powstaniu Ku Klux Klanu. I nie byłoby w tym nic gorszącego, gdyby nie fakt, że film zakłada, że jedynym sposobem, aby naród amerykański mógł zostać zjednoczony jest powstanie Ku Klux Klanu i szerzenie przez niego rasistowskich działań. Pomimo tych treści, "Narodziny narodu" zostały uznane za kultowe, przede wszystkim przez bycie trzygodzinną, rozbuchaną epopeją filmową. A to nie lada wyczyn.


Później Griffith tworzy film "Nietolerancja" (1916), który miał być rozgrzeszeniem za jego poprzedni film. Również trwa około trzech godzin. A przypominam, że nadal jesteśmy w okresie kina niemego!


Pod wpisem macie link do "Napadu na ekspres". Natomiast w komentarzu umieszczę filmy Griffitha. Może znajdą się śmiałkowie, którzy zmierzą się z tymi ogromnymi dziełami (ja nie dałem rady - widziałem tylko fragmenty).


A w następnym poście odwiedzimy Niemcy! Miłej niedzieli!


https://www.youtube.com/watch?v=y3jrB5ANUUY

Kolejny film, który Wam sprezentuję to znowu rodzime kino! Tym razem przyszła pora na jedną z lepszych polskich produkcji jakie oglądałem, czyli "Dług" w reżyserii Krzysztofa Krauze.


Historia skupia się na losach dwójki bohaterów: Adama i Stefana, którzy chcą rozkręcić własny biznes. Nie mają pieniędzy, więc zwracają się z prośbą do Gerarda - starego kumpla Stefana. Jak się okazuję Gerard szybko zamienia się w szantażystę, który będzie zażądał od nich spłaty tytułowego długu.


Jak możecie się domyślić mamy do czynienia z thrillerem. I to dość mocnym, ponieważ kreślącym grubą krechą psychologię bohaterów. Jest to swego rodzaju przypowieść biblijna, tylko z tą różnicą, że pozostawia widza z poczuciem bezsensu i rozpaczy. Bo właśnie to jest wspaniałe w "Długu" - działa zarówno jako gęsty thriller, jak i kino psychologiczne.


Krauze nie owija w bawełnę i wsadza nas w świat brudny oraz chaotyczny. Warto przy tym zaznaczyć, że akcja "Długu" dzieję się po transformacji ustrojowej, więc stanowi to swego rodzaju komentarz na zaistniałą wtedy sytuację wielu Polaków. Ale po kolei.


Napięcie. Dużo tutaj tego brudnego nastroju i trzymania widza w ciągłych nerwach. Gerard grany przez świetnego Andrzeja Chyrę to istny portret psychopaty i zimnego skurczybyka, który nie cofnie się za żadne skarby, aby dopiąć swego. Dzięki tak wykreowanej postaci można mówić o jeszcze większej ilości emocji.


Co do psychologii i ogólnej treści filmu, to muszę powiedzieć, że nigdy nie widziałem tak subtelnego komentarza na temat sytuacji Polaków po roku 1989. Odzyskana wolność, jednak z wieloma sferami życia, które wymagają ponownego poukładania. I to czuć przede wszystkim w przypadku Adama i Stefana. Piszę dość enigmatycznie, ponieważ nie chcę Wam za dużo spoilerować, jeśli filmu nie widzieliście albo nie czytaliście o tych wydarzeniach. Bo tak, film jest oparty na faktach.


Zachęcam Was do zapoznania z jednym z ważniejszych filmów po roku 1989. A jeśli widzieliście "Dług" to napiszcie jak się Wam podobał!

d1a6280b-588f-4ce7-b275-1e86eb2008b3

Zaloguj się aby komentować