#opornecytaty

3
5

Spoko ziomuś z tego Stalina. Fajny kumpel.
Dostał od kolegi zesłańca książkę Makiaweliego, a potem kazał go rozstrzelać i przynieść sobie kulę która rozwaliła mu głowę.
No normalnie do rany przyłóż. :)

Nie tylko Iwan Groźny był dla Stalina przewodnikiem, ale także, przyznać trzeba, Niccolò Machiavelli i jego Książę. Książkę tę dostał rzeczywiście na syberyjskim zesłaniu z rąk współzesłańca, Lwa Kamieniewa, późniejszego następcy Lenina na stanowisku premiera rządu sowieckiej Rosji. Zostawił wiele ciekawych uwag na marginesie tego egzemplarza, udoskonalił też myśl Machiavellego o sposobach sprawowania władzy terrorem i oszustwem, pomijając republikańską część spuścizny Florentczyka.

Wcale nie był człowiekiem ciemnym czy niewykształconym, jak go niektórzy przedstawiają. Stalin znał podstawy łaciny i greki (tę lepiej), których znajomość wyniósł z seminarium duchownego w Tbilisi; ponoć czytał w oryginale Platona. Nieźle znał także język niemiecki. W ogóle bardzo dużo czytał, zwłaszcza książek historycznych. Do końca życia był namiętnym pożeraczem książek, nie tylko ludzi. Charakterystyczne, łączące te dwie pasje, postscriptum do swojej lektury wspomnianego egzemplarza Księcia dopisał 25 sierpnia 1936 roku. Na rozkaz kremlowskiego „księcia” został wtedy rozstrzelany Kamieniew. Stalin kazał sobie przynieść kulę, która przeszła przez czaszkę Kamieniewa. Przechowywał ją szef NKWD Jeżow, który przeprowadzał operację „wielkiej czystki” i w końcu też został stracony z polecenia Wodza.

Wraz z jego śmiercią Stalin mógł zachować sobie tę pamiątkę po Kamieniewie. Dreszcz przechodzi po plecach na myśl o nieludzkim, lodowatym okrucieństwie, jakie wieje od postaci Józefa Stalina.

Czy rzeczywiście jednak tylko zimna kalkulacja polityczna decydowała o stosunku Stalina do Polski?

Myślę, że jakiś element osobistego rozrachunku mógł wystąpić w związku z wojną 1920 roku. Klęska prowadzonego przez Stalina ataku na Lwów, a dalej – jak marzył – na Budapeszt, Wiedeń, nawet Rzym – zabolała go mocno.

Został w dodatku obciążony polityczną odpowiedzialnością za niepowodzenie całego podboju Polski, ponieważ długo zwlekał z wykonaniem zatwierdzonego przez Lenina i Trockiego rozkazu przekazania Armii Konnej Budionnego na odcinek Tuchaczewskiego, czyli wprost na Warszawę. Stalin musiał wysłuchać licznych gorzkich uwag we wrześniu 1920 roku na IX Konferencji Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), która rozliczała niepowodzenie tej wojny.

Andrzej Nowak
Polska i Rosja

Kraków 2022


#opornecytaty #ksiazki #stalin #komunizm #ciekawostkihistoryczne #historia #zsrr #makiaweli #machiavelli

691ec3d4-7782-441e-8c22-6779e1ac1a8a
Opornik userbar

Nie ma wątpliwości, że to był psychopata. Niestety, coraz bardziej skłonny jestem przyznać, że był dokładnie takim psychopatą, jakiego ZSSR na czas wojny potrzebowało. Wszystko przed i po, to już premia, bo był dokładnie taki, na jakiego kacapstwo zasługiwało i jakiego oczekiwało.

Zaloguj się aby komentować

Oficerowie i dżentelmeni.

Życie prywatne i służbowe kawalerzystów Drugiej Rzeczpospolitej

Piotr Jaźwiński


O czystości języka


Kolejny skok do świata po którym ślad nie został.

Dzisiaj możemy się z tego śmiać, ale po 123 latach rozbiorów czyszczenie języka z germanizmów i rusycyzmów było dla ówczesnych elit, (a kadra oficerska była jej częścią) bardzo ważną sprawą.

Teraz porównajmy sobie to z histerią, jaką odpalają niektórzy, gdy im się zwróci uwagę na bezpodstawny czy bezsensowny anglicyzm.


Obowiązkiem oficera było znać najważniejsze pozycje literatury polskiej, zwłaszcza te doby romantyzmu, a także dbanie o czystość języka ojczystego.

Nie było to łatwe, szczególnie w początkach lat dwudziestych, kiedy to w Wojsku Polskim służyli oficerowie wywodzący się z różnych armii. Częste były rusycyzmy czy też wtręty w języku niemieckim. Wielu oficerów, zwłaszcza wyższych rangą słabo mówiło po polsku.

Nie znaczył to, że brakowało dobrych chęci. Byli i tacy, którzy nawet w trudnych warunkach bojowych nie tracili z oka, wydawać by się mogło błahego w danej sytuacji problemu.

Z całą stanowczością potrafili wymagać i egzekwować właściwą formę wyrażania się podwładnych:

Kilka pocisków rozerwało się w naszej dolince, szczęśliwie nie robiąc nikomu krzywdy, ale spłoszyły konie szwadronu, w którym powstało niejakie zamieszanie. Na co Kazio jak orzeł wyleciał przed szwadron i zaczął wprowadzać porządek wymyślając jak najbardziej niecenzuralny-mi zwrotami, a każde zdanie rozpoczynał rosyjską inwokacją „job waszu mat". Co w eufemistycznym przekładzie znaczy mniej więcej „pieprzona mać». Raczej więcej niż mniej. W tym miejscu przyskoczył drugi Plisowski, pułkownik i z kolei sklął Kazia słowami: — Kaziu, job zwoju mat, ciągle tylko job waszu mat' i job waszu mat7 Czy ty nie znasz innych wyrazów?

Gwoli wyjaśnienia, dowódca pułku, pułkownik Konstanty Plisowski przywołał do porządku dowódcę szwadronu rotmistrza Kazimierza Plisowskiego, swego brata. Jak widać w służbie nie było żadnych sentymentów.


#jezykpolski #historia #ciekawostkihistoryczne #wojsko #ksiazki | #opornecytaty nr.2

@Statyczny_Stefek

e16d238e-9388-42ba-a5e3-48db0741087c
Opornik userbar

@Opornik ciekawa sprawa z ewolucją tego samego języka w różnych rejonach i warunkach.


Pomijając naturalne i wymuszone przenikanie royjskiego i niemieckiego, to był to czas zauważalnego rozwoju i różnych nowinek. Z takimi nowymi słowami to dopiero musiało być zamieszanie

@radziol równie ciekawe jest podejście do prowadzenia działań wojennych wśród polskich oficerów kawalerii z różnych zaborów.

kiedyś wrzucę to z tej samej książki.

Zaloguj się aby komentować

Dla przypomnienia, jaki wpływ na ludzi miała obecność ruskich sałdatów podczas 1WŚ.


Wojciech Kossak - Wspomnienia


..widziałem po lasach wychudzone kobiety, zobojętniałe nawet na ludzkie wołanie, szukające czegoś wśród leśnego igliwia.

Mundur, wszystko jedno jaki, działał jak wcielenie nieszczęścia.

Niejednej chciałem wedle możności dopomóc, ale uciekała ta biedota, jak od zarazy. W lasach grójeckich dopadłem taką nieszczęsną, drapała palcami pod sosna. Gdy jej dałem pół bochenka chleba, spojrzała na mnie jakimś zwierzęcym, obłąkanym wzrokiem i uciekła z tym skarbem, oglądając się, czy aby go nie chcę odebrać.

Od Radomia począwszy i od Pilicy zobaczyłem po raz pierwszy tę zbrodnię odchodzących z Polski Moskali... systematyczne palenie całych wsi i zboża na pniu.

Zdawało mi się, że po wrażeniach z Rawy Ruskiej, Radymna, Gródka Jagiellońskiego większego zniszczenia i nędzy już nie zobaczę, a jednak było to zaledwie preludium do tego widowiska przerażającego, które nad Pilicą, Rawką, Bzurą miało mi się ukazać w pogodny dzień sierpniowy.


W sumie to mam dziesiątki zakładek z ciekawymi fragmentami w różnych książkach, może powinienem założyć swój tag i wrzucać jak @UmytaPacha i @moll ?

Tylko że to są dużo większe fragmenty tekstu, trzeba by automatem się posilić.


#ksiazki #rosja #historia #opornecytaty nr.1

01d4fe9d-2a1e-42a3-a02e-762d189a05c0
Opornik userbar

Zaloguj się aby komentować