#muzyka #reggae #dub i poniekąd #muzykaelektroniczna chociaż nie do końca
Na ten pochmurny, letni poranek polecam odpalenie sobie tej pięknej playlisty wolnych, głębokich dubowych produkcji. Nic tak pięknie nie działa jak dubowe dźwięki, gdy za oknem letni, deszczowy dzień.
Gofrilab to projekt łączący downtempo, dub i instrumentalny hip-hop z wpływami broken beatu oraz muzyki świata.
Label: Cold Busted
Album: Ménage à trois
Wykonawca: Gofrilab
Utwór: Spice D.U.B
Kraj wydania (label): USA
Kraj pochodzenia: Francja
Wydany: 24.03.2010
Gatunek: Electronic
Styl: Downtempo, Dub
Bluetech (Evan Bartholomew) jako jeden z pierwszych połączył głębokie potężne, jamajskie linie basowe (charakterystyczne dla klasycznego dubu i dub techno) z mistycznymi, przestrzennymi i cyfrowymi strukturami znanymi z ambientu oraz muzyki psychodelicznej.
Dało to początek unikalnej fali muzyki psydub.
Ten konkretny utwór stanowi idealną esencję tego eksperymentu.
Charakterystyczne "płynne" brzmienie w tym numerze Bluetech osiągnął poprzez modularne manipulowanie filtrami i echem w czasie rzeczywistym, zamiast programowania ich na komputerze.
Label: Aleph Zero Records
Album: Elementary Particles + Prima Materia
Wykonawca: Bluetech
Utwór: Alchemie Dub
Kraj wydania (label): USA / Izrael
Kraj pochodzenia: USA
Wydany: 2004
Gatunek: Electronic
Styl: Dub, Downtempo, Ambient
Zion I Kings, to trzech producentów reggae/dub, którzy... no cóż prezentują nam tutaj dub Nie są to jednak ciężary spod znaku klasyków jak Lee Perry czy głębokie brzmienia i echa rodem z produkcji Scientist. Jest raczej lekko, łatwo i przyjemnie. To taki dub, który może spokojnie służyć jako muzyka tła np. do pracy. Na duży plus na pewno analogowa produkcja. Ostatnio to już trochę moda w świcie dubu, by wracać do takiego sposobu nagrywania. Bardzo dobrze, bo w świecie plików, komputerów i chatów GPT czegoś takiego na prawdę potrzeba w muzyce. Na płycie są super melodie, delikatne brzmienia i wszystko to ładnie płynie. Ja odpalam przy robocie i świetnie się sprawdza. Jednak do głębszych medytacji muzycznych wybrałbym cięższe duby, większe echa i bas, który wgniata w ziemię. Niemniej warto poznać i posłuchać.
@WysokiTrzmiel to się nazywa "efekt na żywo". Czasami tak jest, że na koncercie coś chwyta totalnie, ale z płyty zero ekscytacji. Miałem tak z anarcho-punkową Białą Gorączką. Z płyt, to jest kompletnie nie mój podgatunek punk rocka ale na koncercie było rewelacyjnie.
Dzisiaj pod igłą wylądowała kolejna mistrzowska płyta psybientu:
Desert Dwellers – The Great Mystery
Album to fuzja elektroniki, dubu i world music, pełna organicznych instrumentów i eterycznych wokali. Mistyczny, przestrzenny i transowy – prowadzi słuchacza w podróż od spokojnego ambientu po rytmiczne tribalowe brzmienia.