223 666 + 12 + 14 = 223 692
Takie z młodym po osiedlu plus wieczorny wypad do lasu po grzybki na jutro. Kilka sztuk zebrałem.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Społeczność
Rowerowy równik to akcja, w której wspólnie pokonujemy na rowerach (bez wspomagania np e-bike) jak największą ilość kilometrów w ciągu roku.
223 666 + 12 + 14 = 223 692
Takie z młodym po osiedlu plus wieczorny wypad do lasu po grzybki na jutro. Kilka sztuk zebrałem.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
223 599 + 46 + 21 = 223 666
Rekreacyjnie, słońce wspaniałe, wiatr okropny, żałuję, że nie ubrałem merino pod spód. Trzeba się przyzwyczaić do takich nieprzyjemnych temperatur.
Garmin trochę z d⁎⁎y wykrył mi zdarzenie i przerwał aktywność, albo ja co naklikałem próbując to zatrzymać.
Wszystko mi się rozdzwoniło, żona to mnie dzwoni bo- cytuję - "może chop gdzie leży" xd. #pdk
Dzięki garmin bulwo.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik


Zaloguj się aby komentować
223 515 + 11 + 73 = 223 599 Miała być dłuższa wycieczka, ale pogoda wczoraj była tak paskudna, że po 3h w deszczu straciłem ochotę i wróciłem. Gościnnie na małopolskich pagórkach i moje nizinne nogi też nie dawały rady, na górską przełęcz nawet za bardzo nie próbowałem kręcić, tylko się przespacerowałem.
I musze się tu przyznać - jeżdżenie po zachodniej Małopolsce sprawiało mi średnią przyjemność, niezależnie od warunków pogodowych. Tak dużo ludzi tutaj mieszka w taki rozproszeniu, że nie ma opcji byś choć kilometr przejechał nie przejeżdzając koło domów, wiosek i innych podobnych tworów cywilizacji, cały czas duży ruch samochodowy nawet na dość boczynych drogach. Nie ma tego czego najbardziej lubię w szosie - długiej prostej w środku niczego gdzie można jechać stałą prędkością i sobie myślami odpływać. Dodatkowo myślę, że możnaby w ciemno zabrać prawko 1/3 najgorszych kierowców - zawsze podchodziłem trochę z dystansem do narzekania pedalarzy na puszkarzy, ale po wczoraj to w 100% rozumiem. Niby Warszawiacy to tacy paskudni kierowcy, a przez rok jeżdzenia po podwarszawskich wiochach nie miałem połowy tylu buców co mnie wczoraj na żyletę wyprzedzało, choć mieli w opór miejsca.
Z fajnych rzeczy dwa razy widziałem parę łania + młody jeleń. Ani razu w jakimś lesie (tu nie ma lasów, wszędzie ludzie :P), tylko dosłownie w centrum miast.
#rower
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik



@Ragnarokk ależ nostalgicznie mi to zdjęcie weszło, ależ bym sobie tak pojeździł w deszczu.
Są też miejsca, gdzie ludzi jest mniej, ale generalnie od Śląska po Tarnów jedna wioska przechodzi w drugą - trzeba mocno wjechać w pola albo las, żeby nie widzieć domow. Ale akurat z kierowcami się nie zgodzę - z reguły jest ok, nawet na większych drogach. Mijający na centymetry to raczej busiarze i elita zawodu przewozu osób ;) A sarny to już od kilkunastu lat codzienny widok (lubią łąki bo dobra wyżerka, a w lesie ich nie widać bo się chowają). Ale poza tym mnóstwo lisów, czasem zające i inne mniejsze zwierzęta - lubią sobie nawet w Krakowie biegać wieczorami.
@Ragnarokk
Nie ma tego czego najbardziej lubię w szosie - długiej prostej w środku niczego gdzie można jechać stałą prędkością i sobie myślami odpływać.
Tobie również polecę Zgorzelec - Świnoujście po niemieckiej stronie, nic lepszego według wyżej wymienionych kryteriów chyba nie znajdziesz.
Zaloguj się aby komentować
223 494 + 21 = 223 515
Miałem tylko 40 minut luźne więc mogłem siedzieć na d⁎⁎ie albo coś zrobić.
Pocisnąłem więc ile się dało pod ten wstrętny wiatr.
Słońce pięknie świeci.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
223 359 + 25 + 56 + 54 = 223 494
Z weekendu, nie było czasu wrzucić 😉 pojeżdżone po górkach!
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik




Zaloguj się aby komentować
223 150 + 30 + 60 + 100 + 19 = 223 359 Z ostatnich trzech dni. W niedzielę ostatni raz w ciepełku. Wczoraj wypad szybki po pracy ale już było zimno i w dodatku się przegłodziłem. Dzisiaj wyjazd do i z pracy. W ogóle w niedzielę zszedłem po rower, który dzień wcześniej przygotowałem i zonk. W przednim kole brak powietrza - padł wentyl. Zmieniałem z duszą na ramieniu bo przecież Grx ma wadę ujawniona po pewnym czasie i jedna strona nie odbija/odbija bardzo słabo. I ostatnio po godzinach prób poległem i dopiero w serwisie mi zrobiło Na szczęście za drugim razem udało mi się dobrze ustawić :) w bonusie rzadkie zdjęcie pociągu przy wale :) Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik



@mirek1512 dla mnie to jest po⁎⁎⁎⁎ne, że stosuje się inne wentyle niż samochodowe. Po co?
Zaloguj się aby komentować
222 848 + 44 + 10 + 26 + 16 + 3 + 46 + 157 = 223 150
Całkiem niezły tydzień, choć nic tego nie zapowiadało. O ile w poniedziałek udało nam się jeszcze wyskoczyć nad morze, tak już we wtorek skracaliśmy trasę, żeby spieprzać przed deszczem, który i tak nas dogonił. Mój entuzjazm nieco przygasł i szosa miała wolne aż do soboty.
A w sobotę... z samego rana zapakowaliśmy się z Pan @Mordi (。◕‿‿◕。) i rowerami do pociągu. Stacja docelowa: Świnoujście. Nim się jednak zakwaterowaliśmy na nocleg, wyskoczyliśmy zrobić krótką, choć niekoniecznie szybką pętelkę po niemieckiej stronie wyspy. Dojechaliśmy do pierwszego kurortu i z przykrością stwierdzam, że pod względem planowania urbanistycznego polskie miejscowości nadmorskie to na tle somsiadów chlew obsrany gównem. Za to pod względem stylu jazdy jest tak samo jak na polskich szlakach, jak nie gorzej. W krótkim czasie widzieliśmy, jak jeden pedalarz prawie został ugryziony przez psa, a inny uciekał w krzaki przed dziecięcym kamikaze na rowerku. Tyle dobrego, że ruch samochodowy jest całkowicie wypchnięty z najładniejszej części pasa nadmorskiego. Nie widziałam też przeklętych hulajnóg elektrycznych.
Po kilku kilometrach uciekliśmy z Eurovelo 10 w głąb wyspy, a tam miłe zaskoczenie - cisza, spokój, widoczki i pagórki jak na Kaszubach. Nim wróciliśmy do Świnoujścia, zajechaliśmy jeszcze do małej rybackiej wioski nad zalewem, a tam kolejna niespodzianka. Przystań może i nie była za ciekawa, ale za to dojazd do niej drogą o nachyleniu 12% (na szczęście w dół xD) i widoczek z tejże drogi - jak z pocztówki. Aż musiałam się zatrzymać i zrobić fotę, która oczywiście wyszła tak sobie. xD
Jako że na pierwszy rzut oka można nas pomylić z mieszkańcami Afryki Subsaharyjskiej bądź też innymi Azjatami, to załapaliśmy się jeszcze na kontrolę graniczną, a potem już pojechaliśmy nie niepokojeni przez nikogo do bardzo przyjemnego pensjonatu oznaczonego jako Miejsce Przyjazne Rowerzystom. I chyba rzeczywiście takie jest, bo następnego dnia stwierdziliśmy zgodnie, że nikt nie za⁎⁎⁎ał w nocy naszych rowerów, które Mordi w przypływie kreatywności spiął trzema cienkimi trytytkami (kto by ze sobą woził zapięcie). xD Tak poza tym i oklapniętą podsiodłówką, która zaczęła mi szorować po tylnym kole, aż przetarła się na wylot, innych przypałów sprzętowych podczas wyjazdu nie stwierdzono.
Najdłuższa trasa to niedzielny powrót ze Świnoujścia, głównie szlakiem Eurovelo 10, na szczęście niezatłoczonym o tej porze roku. Najgorzej będę wspominać odcinek z Międzyzdrojów do Wisełki. Nie dość, że podjazdy jakieś takie zupełnie jak nie nad morzem, to oczywiście kilku kierowców nie wytrzymało napięcia i c⁎⁎j że zakręt, pod górkę i podwójna ciągła, oni MUSZĄ k⁎⁎wa wyprzedzić tu i teraz, oczywiście bez zachowania bezpiecznej odległości. Bardzo brakuje w tym miejscu oddzielnej drogi dla rowerów. Reszta trasy to jednak w większości CPRy i DDRy, lepsze i gorsze, ale w większości płaskie jak stół.
Te lepsze to na przykład odcinek z Rewala do Niechorza. Pierwszy raz jechałam tamtędy 8 lat temu i nie przypominam sobie, żeby była tam tak dobra infra. W Niechorzu zatrzymaliśmy się na chwilę przy latarni, na którą weszłam. SPD i metalowe schodki (drabinka?) na samej górze to może nie najszczęśliwsze połączenie, ale dla widoków warto było zaryzykować.
Te gorsze to zdecydowanie trasa z Pogorzelicy do Mrzeżyna. Tam niby coś się poprawiło, ale ogólne wrażenie z jazdy było nawet gorsze niż za pierwszym razem, no ale wtedy nie jechałam tamtędy szosą. xD Zaczyna się dość niewinnie od betonowych płyt, potem największa atrakcja odcinka, czyli 5 km bruku, następnie 3 km leśnej drogi gruntowej, w której największe dziury są zasypane wyjebogennym szutrem, a na koniec powrót na drogę z bruku, przy której na szczęście powstał kawałek cepeeru z kostki.
Za Ustroniem Morskim uciekliśmy z Eurovelo na dawną DK 6, żeby zdążyć przed nadchodzącym załamaniem pogody. Prawie się udało. xD Pierwsza krótka ulewa dorwała nas 5 km od mety. Druga nie zdążyła, bo wchodziliśmy już do domu.
Max square: 14x14
Max cluster: 471 (+2)
Total tiles: 3654 (+54)
#rowerowyrownik #rower #szosa #100km #kwadraty





@vvitch
Nie dość, że podjazdy jakieś takie zupełnie jak nie nad morzem
W sumie to mi się tereny w kierunku od morza kojarzą z upierdliwymi pagórkami bez przerwy, jakieś tam moreny czy inne stwory łaziły i sypały kamienie.
to oczywiście kilku kierowców nie wytrzymało napięcia
Pierwszy raz w okolicach Bałtyku rowerem?
Zaloguj się aby komentować
222 770 + 24 + 31 + 23 = 222 848
No tak po godzince co 2/3 dni coś się jeszcze wykoncypuje na nocne kręconko.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
222 731 + 39 = 222 770
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
222 454 + 107 + 78 + 92 = 222 731 Dwa ciepłe weekendy na mazurach i podlasiu. Po latach jeżdżenia, w końcu zachciało mi się wyklikać "zalicz gminę". Wydawało mi się, że zjeździłem 3/4 Polski, a wyszło tylko 20% :(
Mosty w Stańczykach, widok na jezioro Nidzkie z leśniczówki K. I. Gałczyńskiego, "ścieżka na bagnach" w Biebrzańskim Parku. Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik



Zaloguj się aby komentować
222 162 + 3 (2+2) + 174 + 1 + 6= 222 355
Dzień święty świecić, tym bardziej jeśli jest to być możne ostatni dzień z taką pogodą, aż do maja.
Usual górki, ale z finiszem w Międzylesiu.
Od kilku dni wiedziałem, że gdzieś jadę, ale gdzie dokładnie, dowiedziałem się dopiero wczoraj ok. 20. Pierwotny plan zakładał wyjazd do rodzinnego domu, a tu psikus, bo dom ma być pusty z powodu wyjazdu w góry. Jakie góry? "Kawałek za Kłodzkiem". Ok, pasuje.
Pobudka o 5, śniadanko, a następnie standardowo punktualny wyjazd o 6, czyli o 6:30. Pogoda - jakby to rzekł youtubowy Pyndalarz (którego polecam i chylę czoła, bo to przekot) - bajunia. Trasa rozrysowana nieco inaczej, gdyż wiodła przez Jelcz i Oławę, a nie bezpośrednio na Strzelin.Droga dzięki temu była nieco spokojniejsza, ale zaraz rozpoczął się ukochany wiaterek. Kierunek rzecz jasna oczywisty jak 2+2
Dojechałem do Złotego Stoku ze średnią 27 z groszem, co zważając na warunki, względnie mnie zadowalało. W tejże miejscowości, zaczął się pierwszy tego dnia duży podjazd, oczywiście dobrze mi znany. Po kilometrze, na skosie liczącyn nie lada 8% (XD), przypomniała mi się słynna walka Pudziana z naczelnym polskim baniakiem do obijania i komentarz, który przerobiłem na "kłopoty, kłopoty Furto!". No bo jeśli tak trudno idzie teraz, to jak będzie na końcu drugiego podjazdu, którym charakteryzuje się filozofią wyżej=stromiej?
W Lądku dobrze pojadłem i ruszyłem na Stronie Śląskie, by po raz kolejny zdobyć Przełęcz Puchaczówkę. Choć było zgodnie z oczekiwaniami, czyli trudno, to jednak udało się wykrzesać sily i wwieźć ulany zad na górę. Jednakże muszę nadmienić w imię idei "tylko prawda jest ciekawa", że pomiędzy moją dyspozycją sprzed równo 3 miesięcy, czyli kiedy ostatnim razem tędy jechałem, a tą dzisiejszą, była dosłownie przepaść. Bywa, lajf is lajf, para rarara. Po zjeździe do Marianówki odbiłem na południe, smętnie oczekując nieuchronnego. Wiatr jakim dostałem w pysk, odbierał ochotę na cokolwiek. Nachylenie 0%, tętno 162, prędkość 18 km/h. Coś jeszcze? Tak, ale już samo dobro, ponieważ ostatecznie dojechałem do celu, wypiłem smaczne lokalne piwo 0% i zjadłem obfity obiad. Stamtąd pozostało się udać na dworzec i ruszyć w drogę powrotną.
#rowerowyrownik #szosa





@Furto Zastałeś się przez te 3 tygodnie, to nie dziwota że nogi nie niosą
Zaloguj się aby komentować
222 105 + 57 = 222 162
I to by było na tyle jeśli chodzi o ciepłą pogodę w tym roku, od jutra 15 stopni
#rower #gravel
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
222 072 + 33 = 222 105
#rowerowyrownik #rower
Korzystając z ładnej pogody razem z @Zielonywewszystkim zrobiliśmy małe tournee wokół komina.
Ale on się nie przygotował i ostatnie 5km ledwie jechał. Więcej było pić! XD

Zaloguj się aby komentować
222 051 + 3 + 3 + 3 + 4 + 4 + 4 = 222 072 Praca-dom Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
221 983 + 68 = 222 051 Ostatnia(prawdopodobnie) ładna pogoda na krótki rękaw, to trza bylo cos pokręcić #rower #gravel Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
221 953 + 2 + 22 + 6 = 221 983
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik
Zaloguj się aby komentować
221 919 + 34 = 221 953 Dziś tak jakoś bez przekonania. Pomału przechodzę w tryb jesienno zimowy, nic tylko nakryć się kocem, kotem i książkami i nie wychodzić do maja. Ale pani doktur kazała się ruszać co najmniej 2 razy w tygodniu, więc szykuje się walka ze sobą aby przynajmniej na siłownię się doczołgać. Odkurzyłam też rowerek podbiurkowy aby czasem podczas pracy coś popedałować. Oczywiście wrzucać tego w #rowerowyrownik nie będę, tylko prawilne outdoorowe kręcenie. I tak to się żyje po tej 30stce
Jesienne 3xK: koc, kot, książka...
@Shivaa Remont zacznij.
@milew cały czas coś działam, akurat jestem w trakcie dość grubego remontu jednego z pokoi ale idzie dość wolno 😅
@Shivaa Jak sam robisz remont to musi być wolno.
Dzisiaj zwalałem mech z dachu. Jutro druga strona.
@Shivaa dawaj, hejtopiwo zorganizujemy
Zaloguj się aby komentować
221 881 + 38 = 221 919 Pracodomy z tygodnia. Niedługo zrobię większe trasy, zaczynam mieć wolny czas popołudniami



@Yes_Man nie pisz tego głośno bo się coś spierdoli...
zaczynam mieć wolny czas popołudniam
@Yes_Man Pojeb jesteś, kto jeździ rowerorami po ścianach?
@vredo ja to jestem pod wrażeniem, że potrafi
@LeniwaPanda No mi by się nie chciało...
Nie mam rowera xd
@Yes_Man Zrobiłeś 38 km po piwnicy?
Zaloguj się aby komentować
221 831 + 50 = 221 881
Rano się zastanawiałem czy isć na #grzyby czy na #rower, wybrałem to drugie. Klasyczny spontan, nie wiedzialem czy jadę na kwadans czy nie, ale że pogoda piękna, jazda w godzinach 5-6 to bajka bo nie ma ludzi i aut, ale jest jasno i ogólnie to jakoś poszło
Trochę zebranych #kwadraty.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu #rowerowyrownik

Zaloguj się aby komentować
221 778 + 53 = 221 831
#rowerowyrownik #rower
Wczoraj w końcu była ładna pogoda i czas by się przejechać rowerem.
Więc takie 53km jak ta lala wpadło.
Średnia prędkość ciulowa bo pół godziny stałem z @Zielonywewszystkim przed koncertem orkiestry.

Zaloguj się aby komentować